Po meczu z Pafiakosem, czas na Politechnikę

W środę Mlekpol AZS w trzech setach pokonał cypryjski Pafiakos Pafos w Pucharze Challenge. O odpoczynku olsztynianie mogę jednak pomarzyć. W niedzielę kolejny mecz z ostatnią w tabeli PLS - Politechniką Warszawa
Po odpadnięciu z 1/16 finałów europejskiego Pucharu CEV (dwumecz wygrał belgijski Asse Lennik) akademicy automatycznie spadli do mniej prestiżowego Challenge Cup. Różnicę pomiędzy tymi rozgrywkami można było zobaczyć w środę, kiedy to Mlekpol AZS podejmował w Olsztynie drużynę Pafiakos Pafos.

Trener Ireneusz Mazur w tym pojedynku nie mógł skorzystać z Michała Ruciaka, który ma problemy z mięśniami brzucha, oraz z Łukasza Szablewskiego, od dłuższego czasu uskarżającego się na bóle kręgosłupa. Z pełnym składem do Polski nie przyjechali również Cypryjczycy. Serbski szkoleniowiec Zoran Lukovic swojego najlepszego zawodnika, Bułgara Yuliego Vasileva (rozchorował się), musiał zostawić w domu.

Dzieliła ich przepaść

Na boisku od samego początku widoczna była przepaść potencjałów, ale i warunków fizycznych, które dzieliły obie drużyny. Najwyższy w Pafiakosie 35-letni Serb Dragan Svetozarevic miał 200 cm wzrostu (dla przykładu Marcin Możdżonek 211cm), a filigranowy libero Antonis Antoniou zaledwie "jak na siatkarza" 172 cm. Rywale ustępowali jednak przede wszystkim poziomem gry, często popełniając błąd dotknięcia siatki, jak również wielokrotnie posyłając piłkę w aut. Nic więc dziwnego, że w pierwszym secie przewaga olsztynian rosła z akcji na akcję (3:0, 10:3, 15:9) i zakończyła się ich pewnym zwycięstwem 25:18.

- Nie wszyscy byliśmy zmotywowani na tyle, by grać na "maksa" - przyznaje Grzegorz Szymański, atakujący Mlekpolu AZS. - Pewnie każdy z nas miał w głowie najbliższy mecz ligowy [z Politechniką - red.], który co by nie mówić jest ważniejszy. Do rewanżu na Cyprze [19 grudnia - red.] podejdziemy poważnie, bo na pewno będzie trudniej. Svetozarevic już w Olsztynie narobił nam dużo krzywdy i widać, że ten zespół to nie chłopcy do bicia. Wiadomo, że to jest Challenge Cup, czyli niższa półka od Pucharu CEV, z którego odpadliśmy. Chcemy jednak pokazać, że mimo tamtego niepowodzenia potrafimy dobrze grać.

Problem z koncentracją

Brakowało jej przede wszystkim w drugiej partii, w której niespodziewanie przewagę osiągnęli goście (4:2, 16:13). Była to głównie zasługa Dragana Svetozarevicia punktującego nie tylko ze skrzydeł, ale również z zagrywki. Podopieczni Ireneusza Mazura inicjatywę odzyskali dopiero od stanu 20:19, a ostatnie słowo należało do Bjoerna Andrae, który silnie zaatakował po skosie (25:23).

- W miarę wyrównane wyniki w setach spowodowane były głównie błędami, które popełnialiśmy - mówi Wojciech Grzyb, środkowy Mlekpolu AZS. - Niepotrzebnie podbijaliśmy piłki, które leciały w aut. W tym spotkaniu mogliśmy bardziej ryzykować, bo naszą przewagę czuliśmy cały czas. Rozgrywającego Pafiakosu pamiętam jeszcze, jak grał w reprezentacji Wenezueli w juniorach, bo to ten sam rocznik co ja [1981 - red.]. Juan Carlos Blanco to bardzo solidny zawodnik, potrafi kierować drużyną, ale szybko wystawiał jedynie do Niemca Vincenta Lange. Z kolei Svetozarevic umiejętnie kończył wszystkie sytuacyjne piłki. W pojedynku z nami nie miał jednak wielu argumentów. Walcząc z Cypryjczykami, nie rezerwowaliśmy sił na pozostałe mecze, które mamy do rozegrania jeszcze w tym roku. Jesteśmy dobrze przygotowani i odporni na podróże, które dla nas są najbardziej męczące. Nikt z nas na treningu nie męczy się tak jak podczas wielogodzinnej podróży.

Z uśmiechem na twarzy

Tak uśmiechniętych olsztyńskich siatkarzy jak w środę w hali Urania kibice dawno już nie widzieli. Luźna atmosfera w drużynie i bezpieczna przewaga punktowa spowodowały, że wiele akcji rozgrywanych było na niskim poziomie. Kiedy Grzegorz Szymański przebudził się w trzecim secie (wcześniej na boisku niewiele atakował), było wiadomo, że tego spotkania nie mogą przegrać - 25:21.

- Mecz z wyjątkiem pierwszego seta, w którym mieliśmy znaczącą przewagę, był meczem wyrównanej walki - mówi Ireneusz Mazur. - Goście wysoko postawili nam poprzeczkę. Brak koncentracji w niektórych elementach naszej gry spowodował, że do końca musieliśmy trzymać grę. Przeciwnik przede wszystkim ogromną walecznością i determinacją w obronie sprawił nam wiele trudnych momentów. Cieszę się ze zwycięstwa. Myślę, że gra w pierwszym i drugim secie szkoleniowo dla nas i gości była potrzebna.

- Brakowało nam naszego najlepszego zawodnika, ale rozegraliśmy dobre spotkanie. Mam nadzieję, że rewanż na Cyprze [19 grudnia - red.] będzie równie dobry - krótko podsumował spotkanie Zoran Lukovic, trener Pafiakosu Pafos.

Do Warszawy po 3 punkty

Wcześniej, bo już w najbliższą niedzielę, siatkarzy Mlekpolu AZS czeka spotkanie w 10. kolejce Polskiej Ligi Siatkówki. W Warszawie zmierzą się z tamtejszym AZS Politechnika, drużyną, której postawa w obecnym sezonie jest największą niespodziankę. Niestety niepozytywną, warszawianie ze zwycięstwa cieszyli się zaledwie raz, po meczu z Chemikiem Bydgoszcz (3:0). Tak słaba postawa spowodowała, że przyszłość klubu ze stolicy jest niepewna, a sponsor strategiczny J.W. Construction zastanawia się nad dalszym finansowaniem drużyny. Z klubem w trakcie sezonu pożegnał się już doskonale znany olsztyńskiej publiczności Niemiec Mark Siebeck, który przeszedł do tureckiego Halkbank Ankara (wcześniej występował tam Sinan Tanik).

Wszystko wskazuje (uraz Michała Ruciaka), że w Warszawie na boisku zadebiutuje w barwach Mlekpolu AZS Paweł Siezieniewski, który do Olsztyna przeszedł z Jastrzębskiego Węgla.

Początek niedzielnego meczu o godz. 16 (w pierwszym meczu obu drużyn w Uranii gładko 3:0 zwyciężyli gospodarze).

Pozostałe spotkania 10. kolejki: Skra Bełchatów - Płomień Sosnowiec, Jastrzębski Węgiel - Chemik Bydgoszcz, Jadar Radom - AZS Częstochowa, ZAK SA Kędzierzyn-Koźle - Resovia Rzeszów.

POLSKA LIGA SIATKÓWKI

1. Skra Bełchatów92326:9
2. AZS Częstochowa91923:12
3. Resovia Rzeszów91820:15
4. Mlekpol AZS Olsztyn91721:13
5. ZAK Kędzierzyn-Koźle91618:17
6. Jastrzębski Węgiel91520:17
7. Płomień Sosnowiec91013:20
8. Jadar Radom9914:21
9. Chemik Bydgoszcz9410:26
10. AZS Warszawa949:24