Trójmiejskie Gwiazdy Sportu - lista kandydatów

"Gazeta" wybrała 21 sportowców z Trójmiasta, którzy kandydują do wygranej w naszym plebiscycie w 2007 roku
Adam Korol (wioślarstwo, AZS AWFiS Gdańsk). Rok temu w uzasadnieniu jego kandydatury napisaliśmy: gwiazda światowego wioślarstwa. To wciąż prawda, ale żeby się nie powtarzać, użyjemy innego słowa: terminator. Taki przydomek przylgnął do polskiej czwórki podwójnej z Korolem w składzie, która po raz trzeci z rzędu wywalczyła tytuł mistrzów świata. Teraz do pełni szczęścia Korolowi brakuje już tylko złota w Pekinie.

Leszek Blanik (gimnastyka sportowa, AZS AWFiS Gdańsk). Fenomen. Trenując w malutkiej, niespełniających standardów salce, od 10 lat utrzymuje się w światowej czołówce. W tym roku po raz pierwszy w karierze zdobył złoty medal mistrzostw świata. W Stuttgarcie tylko wygrana dawała mu awans na olimpiadę w Pekinie. Blanik wytrzymał napięcie, dzięki czemu swoją wspaniałą karierę będzie mógł ukoronować drugim medalem olimpijskim.

Jarosław Godek (wioślarstwo, AZS AWFiS Gdańsk). Srebrny medalista poznańskich mistrzostw Europy w dwójce bez sternika. Jeszcze ważniejsze było siódme miejsce w mistrzostwach świata w Monachium, które dało polskiej osadzie awans na igrzyska olimpijskie w Pekinie. W pierwszych latach kariery pływał w ósemce i czwórce, ale dopiero po przesiadce do dwójki otworzyła się przed nim perspektywa dużych sukcesów.

Przemysław Miarczyński (żeglarstwo, SKŻ Hestia Sopot). Wizytówka polskiego windsurfingu. "Pont" od lat regularnie staje na podium wielkich imprez, nie inaczej było w tym roku. Najpierw w Limassol wywalczył tytuł mistrza Europy, a kilka tygodni później w Cascias zdobył srebrny medal mistrzostw świata. Jego marzeniem jest medal olimpijski, ale na razie nie może być pewny startu w Pekinie. Najpierw musi wygrać polskie eliminacje.

Piotr Myszka (żeglarstwo, AZS AWFiS Gdańsk). Kolejny przedstawiciel trójmiejskiej szkoły windsurfingu. Od lat w cieniu Miarczyńskiego, ale w tym roku deptał mu po piętach. W mistrzostwach Europy finiszował tuż za "Pontem" zdobywając srebrny medal, a w mistrzostwach świata uplasował się na piątym miejscu. Między nim a Miarczyńskim powinna rozstrzygnąć się walka o wyjazd do Pekinu. Gdańszczanin nie stoi na straconej pozycji.

Anna Rogowska (lekkoatletyka, SKLA Sopot). Za rekordzistką Polski w skoku o tyczce kolejny trudny sezon. Na początku roku Rogowska wywalczyła w Birmingham brązowy medal halowych mistrzostw Europy, ale potem było gorzej. Kontuzje spowodowały w pewnym momencie utratę wiary we własne umiejętności, przez co skakała grubo poniżej możliwości. Z trudem zdobyła minimum na mistrzostwa świata w Osace, gdzie zajęła ósme miejsce.

Małgorzata Sadowska (piłka ręczna, Dablex AZS AWFiS Gdańsk). Ostoja drużyny, która po raz pierwszy od kilku lat zakończyła sezon poza podium ekstraklasy. Za to indywidualnie bramkarka Dableksu ma za sobą najlepszy rok w karierze. "Ryba" wyrosła na jedną z najlepszych bramek ligi, co nie uszło uwadze selekcjonerowi reprezentacji Polski Zenonowi Łakomemu, który powołał ją na trwające właśnie mistrzostwa świata.

Paulina Pawlak (koszykówka). Pierwsza rozgrywająca reprezentacji Polski, najlepsza w naszym kraju na swojej pozycji. W ubiegłym sezonie poprowadziła Lotos Gdynia do wicemistrzostwa Polski (lepsza była tylko Wisła Kraków) oraz zdobyła razem z gdyńską drużyną Puchar Polski. W obecnym sezonie miała się dalej rozwijać, ale ciężka kontuzja kolana spowodowała, że w tych rozgrywkach raczej już nie wróci do boisko.

Filip Dylewicz (koszykówka, Prokom Trefl Sopot). Koszykarz z najdłuższym stażem w drużynie z Sopotu. Od wielu lat powtarza się, że Dylewicz to talent, gracz o dużych możliwościach, ale on twierdzi, że nie można o nim mówić „młody, utalentowany”, bo ma już duże doświadczenia. Przed nowym sezonem klub nie zatrudnił nowego gracza na jego pozycję, aby Dylewicz mógł się wykazać, ale na razie gra gorzej niż w pierwszej połowie roku.

Bartosz Ława (piłka nożna, Prokom Arka Gdynia). Jeden z ulubionych piłkarzy kibiców Arki. Ława był w pewnym momencie blisko skończenia kariery, chciał się poświęcić grze w piłkę... plażową, ale w Arce dali mu szansę i w pełni ją wykorzystał. Pomocnik drużyny z Gdyni, kiedy tylko nie ma kłopotów z kontuzjami, jest liderem zespołu, rządzi w środku pola. To najlepiej wyszkolony technicznie piłkarz w zespole Arki.

Olgierd Moskalewicz (piłka nożna, Prokom Arka Gdynia). Kapitan Arki, kiedy na boisku nie ma wychowanka klubu Grzegorza Nicińskiego (a pojawia się na nim coraz rzadziej). Moskalewicz nie ma może takiej techniki jak Ława, ale dzięki dużej ambicji i sercu do gry, jest motorem napędowym wielu akcji drużyny z Gdyni. To on był w rundzie jesiennej najskuteczniejszym piłkarzem Arki w II lidze, strzelił w niej osiem bramek.

Donatas Slanina (koszykówka, Prokom Trefl Sopot). W poprzednim sezonie był jednym z kluczowych graczy, którzy przyczynili się do zdobycia czwartego z rzędu mistrzostwa Polski przez Prokom. W finale z Turowem Zgorzelec to od akcji Litwina oraz Husajna Besoka zależało najwięcej. Tytuł MVP, czyli najlepszego gracza finałów, przypadł Slaninie. W tym sezonie zespół z Sopotu gra źle, ale Litwin - jako jeden z niewielu - nie zawodzi.

Marcin Wachowicz (piłka nożna, Prokom Arka Gdynia). Przyszedł do Arki z Lecha Poznań pod koniec 2006 roku. Na początku rundy wiosennej, w której Arka grała jeszcze w ekstraklasie, nie mógł się odnaleźć, ale potem rozstrzelał się na dobre. Strzelił wiosną aż siedem bramek w I lidze, w tym dwie swojej byłej drużynie Lechowi. Mimo degradacji Arki za korupcję został w drużynie. Jesienią strzelił w II lidze sześć goli.

Andrzej Rybski (piłka nożna, Lechia Gdańsk). Trafił do Lechii w okresie przerwy letniej i błyskawicznie stał się ulubieńcem kibiców na stadionie przy ul. Traugutta. Ma świetną technikę, dużo widzi na boisku. Widać, że gra w piłkę naprawdę sprawia mu olbrzymią przyjemność, dlatego z trybun przyjemnie ogląda się jego boiskowe popisy. Jest w Lechii dopiero od pół roku, ale z pewnością zasłużył na wyróżnienie. Dzięki niemu zespół gra lepiej.

Paweł Pęczak (piłka nożna, Lechia Gdańsk). Filar defensywy drużyny z Gdańska. Trudno sobie wyobrazić grę obrony bez „Pękiego”. Tuż po przyjściu do klubu nowego trenera Dariusza Kubickiego stracił na moment miejsce w podstawowym składzie, ale kiedy wrócił, był jeszcze lepszy. Nadal imponował pewnością interwencji i ambicją. Wielkim pulsem jest również to, że przestał łapać głupie kartki, co było wcześniej jego dużym mankamentem.

Maciej Rogalski (piłka nożna, Lechia Gdańsk). Najlepszy strzelec Lechii w rundzie jesiennej. Strzelił już osiem bramek, choć gra na pozycji skrzydłowego. Nie zraził się krytycznymi opiniami kibiców (często to jego obwiniano za słabą grę zespołu) i ma za sobą świetną rundę jesienną. Nie tylko strzelał gole, ale również konstruował groźne akcje. Szybki, dynamiczny, nabrał pewności siebie. Wiosną powinien pomóc w walce o ekstraklasę.

Kamila Bałanda (kick-boxing, GKS Champion). Mistrzyni świata, choć w mało popularnej u nas dyscyplinie sportu. Złoty medal wywalczyła podczas turnieju w Serbii, w Belgradzie. Uwielbia kick-boxing, który uprawia, mimo że nie można się z niego utrzymać. Wcześniej sześciokrotnie zdobywała mistrzostwo Polski. Na co dzień jest studentką AWFiS Gdańsk, chce pisać pracę magisterską o kobietach w sportach walki.

Sylwia Gruchała (szermierka, Sietom AZS AWFiS Gdańsk). Poprowadziła polską reprezentację do mistrzostwa świata w turnieju drużynowym w St. Petersburgu. Indywidualnie miała słabszy rok, ale i tak była najwyżej sklasyfikowaną Polką na mistrzostwach Europy (7. miejsce) i mistrzostwach świata (22. miejsce). Bez niej trudno wyobrazić sobie reprezentację polskich florecistek. Najwyższa forma ma przyjść na igrzyska w Pekinie.

Przemysław Odrobny (hokej, Energa Stoczniowiec). Utalentowany bramkarz. Cały czas się rozwija, zbiera kolejne doświadczenia, choć w czynieniu jeszcze większych postępów przeszkadzają mu dość częste kontuzje i choroby. W tym roku stracił sporo czasu na leczenie, gdyż istniało u niego podejrzenie nadciśnienia. W bramce Stoczniowca jest coraz pewniejszy, coraz częściej dostaje też szansę od trenera reprezentacji Polski.

Waldemar Szwichtenberg (rugby, Arka Gdynia). To jeden z najlepszych polskich rugbistów w historii tej dyscypliny sportu. W składzie chciałyby go mieć wszystkie drużyny ekstraklasy, ale on zamierza, niestety, zakończyć z upływającym rokiem karierę w barwach "Buldogów" z Olimpijskiej, które bez porażki prowadzą w tabeli ekstraklasy. Może trójmiejscy sympatycy rugby głosując na niego "przeszkodzą" mu w tym zamiarze?

Janusz Urbanowicz (rugby, Lechia Gdańsk). Symbol gdańskiego i polskiego rugby. Blisko 42-letni rugbista jest ciągle jednym z najlepszych w kraju. W amatorskim polskim rugby jest wzorem zawodowstwa i oddania barwom klubowym. Trener reprezentacji Tomasz Putra stawia go za wzór młodszym zawodnikom. Jeśli "Lwy" nie spełniły w mijającym roku oczekiwań, to Urbanowicz był jednym z nielicznych, do których nie można mieć pretensji.