Marek Zub wraca do Bełchatowa

W ubiegłym sezonie Orest Lenczyk i Marek Zub sięgnęli z PGE GKS po wicemistrzostwo Polski. W sobotę będą ze sobą rywalizować
W sobotę o godz. 16 Widzew zmierzy się z Bełchatowie z PGE GKS. Gospodarzy poprowadzi Lenczyk, gości Zub. Jeszcze w tym sezonie obaj pracowali ze sobą.

- To oczywiste, że dla mnie ten mecz ma dodatkowy smaczek - przyznaje Zub. - Ale najważniejsze i tak są punkty oraz to, by zaprezentować się jak najlepiej. Wynik jak zwykle jest sprawą otwartą, ale pamiętamy, że gramy z wicemistrzem Polski i to na jego boisku. Doceniamy więc rywala.

Zub o drużynie z Bełchatowa wie niemal wszystko, bo w PGE GKS pracował jeszcze trzy miesiące temu jako jeden z asystentów Oresta Lenczyka. Kiedy jednak dostał ofertę samodzielnej pracy w Widzewie, rozwiązał kontrakt. - Oczywiście, że znam dobrze piłkarzy, trenera i drużynę - przyznaje Zub. - Ale od mojego odejścia minęły trzy miesiące i ten zespół przeszedł różne koleje losu: od porażki na własnym stadionie z Polonią Bytom, do ostatnich bardzo dobrych spotkań. Na pewno zmieniła się trochę pierwsza jedenastka. Niektórzy piłkarze, jak Tomasz Jarzębowski, występują na innych pozycjach, a poza tym do zespołu wchodzą nowi - Mateusz Cetnarski czy Grzegorz Kuświk. Oczywiście znałem ich, ale wcześniej tylko z drużyny Młodej Ekstraklasy.

Czy GKS może czymś Zuba zaskoczyć? - Myślę, że nie będzie mi trudno przewidzieć sposób gry bełchatowian. Wiem też, jakie mają słabe punkty i gdzie mogą popełniać błędy - mówi trener Widzewa. - Ale sama wiedza niewiele nam da, bo przede wszystkim musimy umieć ją wykorzystać. Najwięcej zależy więc od nas samych.

Oczywiście na pierwszy plan sobotniego meczu wychodzi pojedynek trenerów. Zub jest oszczędny w słowach, Lenczyk w ogóle się nie wypowiada, na żaden temat. - Na pewno porozmawiamy przed samym meczem i tuż po nim - mówi szkoleniowiec łódzkiej drużyny. - Ale dzwonić do siebie nie będziemy, bo rozmowa na pewno byłaby sztuczna. Kiedy ostatnio rozmawialiśmy? Dawno nie było okazji...

W sobotę to jednak piłkarze powinni być pierwszoplanowymi postaciami meczu. Wczoraj w obu drużynach analizowano grę rywali. W Bełchatowie po odprawie na trening wyszli piłkarze, którzy nie grali w środowym meczu Pucharu Ekstraklasy z Wisłą Kraków. Dzisiaj po kolejnej analizie ćwiczyć będą już wszyscy zawodnicy, a po zajęciach gracze, którzy będą mieli szansę zagrać z Widzewem, wyjadą do Spały na przedmeczowe zgrupowanie.

Także łódzcy piłkarze nie spędzą nocy przed ostatnim spotkaniem w tym roku w domach. Po dzisiejszym treningu na głównym boisku wyjadą do Gutowa.

W sobotę w Bełchatowie na pewno nie wystąpią pauzujący za kartki Joseph Oshadogan i Piotr Kuklis, a kontuzje eliminują Saszę Bogunovicia i Sławomira Szeligę. Do składu wrócą za to Tomasz Lisowski i Adrian Budka, a do zdrowia po choroby dochodzi Łukasz Broź.

Z powodu remontu trybuny dla gości, kibice Widzewa mogli kupić tylko 250 biletów.