Winiary Kalisz- czy już Europa?

Wynik 2:3 z Zarieczijem Odincowo w meczu Ligi Mistrzów każe się zastanowić - czy kaliskie Winiary są zespołem, który może odnieść sukces w Europie?
Rosyjski faworyt Ligi Mistrzów przyjechał w końcu do Kalisza po pewną wygraną, a zwyciężył dopiero po tie-breaku. Kaliszanki nie tylko nawiązały z nim walkę, ale w setach trzecim i czwartym nawet zdominowały. Stało się tak mimo tego, że Rosjanki wygrywały już 2:0. Można zatem wysnuć tezę, iż dorobiliśmy się w Kaliszu zespołu dojrzałego.

Nic dziwnego, bo w ekipie mistrzyń kraju nie doszło przed nowym sezonem do rewolucyjnych zmian. Owszem, groziło Winiarom odejście obu Czeszek - Milady Spalovej i Terezy Matuškovej, co byłoby sporym osłabieniem. Ostatecznie odeszła tylko ta druga, ale w jej miejsce sprowadzono Helenę Horkę, jedną z bohaterek meczu z Zarieczijem.

Można zatem powiedzieć, że zespół Igora Prielożnego nie przeszedł wstrząsu, ustabilizował się i może być groźniejszy niż rok temu. Zwłaszcza że eksplodowała w tym roku forma Eleonory Dziękiewicz i niesamowicie wręcz rozwinęła się Agata Sawicka. No i doszedł kolejny sponsor - Bakalland.

Mimo dużego sukcesu w meczu z Fenerbahce Stambuł i dobrej postawy w meczu z Zarieczijem Odincowo zaliczanie Winiar do grona europejskiej czołówki na razie jest jeszcze jednak przedwczesne. Paradoksalnie kaliszanki nie są nawet faworytem rodzimych rozgrywek, bo teoretycznie mocniejszy skład ma Muszynianka. Teoretycznie, bowiem nie ma ona tych atutów, które mają Winiary - stabilizacji, dobrej formy niemal wszystkich siatkarek plus dobrego trenera.

Zagrożeniem jest podróżniczy tryb życia kaliskich siatkarek. Pamiętajmy jednak, że zespół był budowany z myślą o takich obciążeniach, więc powinien sobie radzić z sytuacją, gdy trzeba grać mecze od razu po wyjściu z samolotu. Mało tego, na razie dostarcza nam spotkań na wysokim poziomie sportowym. Czy taki też będzie czwartkowy mecz z AZS AWF Poznań (godz. 18 w Kaliszu)? Dla Winiar akademiczki są teoretycznie łatwe do połknięcia niczym rodzynki. Jak pamiętamy jednak z zeszłego sezonu, im mniej poznanianki mają do stracenia, tym lepiej grają.