Sport.pl

Wojny francusko-włoskie

Holandia, Francja, Włochy i Rumunia to istna "grupa śmierci", w której szykuje się rewanż za ostatni finał mistrzostw świata. Kolejny rewanż Francuzów i Włochów...




9 lipca 2006 roku - Zinedine Zidane, rozgrywa swój ostatni mecz. W finale mundialu z Włochami 35-letnia legenda futbolu gra tak jak i w całym turnieju - genialnie. Strzela nawet gola po - jakżeby inaczej - w finezyjnie wykonanym rzucie karnym. I oto nadchodzi 110. minuta. Zizou uderza "z byka" Marco Materazziego, wylatuje z boiska, a Francja przegrywa po karnych...

O tym wydarzeniu słyszał każdy. O tym wydarzeniu powstawały piosenki, gry komputerowe, a przed paroma miesiącami Materazzi zdradził, co takiego powiedział Zidane'owi, że ten go uderzył. O tym wydarzeniu wreszcie mówiło się dużo przy okazji meczów Francji z Włochami w eliminacjach do Euro '2008 (w Paryżu było 3:1 dla gospodarzy, w Mediolanie - 0:0).

Jednak przecież wybryk Zizou to tylko pierwszy z brzegu wątek wieloletniej rywalizacji włosko-francuskiej. Obie drużyny trzy razy spotykały się w finałach Euro, dwa razy górą byli trójkolorowi, raz był remis. Wystarczy przypomnieć finał Euro '2002. Włosi prowadzili 1:0 i już świętowali tytuł mistrzów Europy, gdy w 4. minucie doliczonego czasu wyrównał Sylvain Wiltord, a minutę przed końcem pierwszej połowy dogrywki złotego gola zdobył David Trezeguet.

- Nie mieliśmy łatwo w kwalifikacjach, nie będziemy mieli łatwo na samym turnieju. W sumie nic nowego. Prawdę mówiąc, nie łudziłem się nawet, że trafimy na łatwych rywali - przyznał Roberto Donadoni, selekcjoner Włochów.

Zadowolony z losowania nie był też trener Francuzów. - A czy ja wyglądam na szczęśliwego? - odparł Raymond Domenech zagadnięty przez dziennikarzy o ocenę losowania. Chwilę później selekcjoner był już nie tyle nieszczęśliwy, co wściekły. Wszystko przez... Materazziego. - Nie pytajcie mnie o niego, nie chcę o nim nawet myśleć. Prowokacje to specjalność włoska, nie francuska - wypalił. Walkę na słowa przed mecz Francja - Włochy można więc chyba uznać za rozpoczętą.

Na "grupę śmierci" spokojnie zareagował za to Marco van Basten. - Tu nie ma lekkich rywali, więc z kim byśmy nie grali, łatwo nie będzie - mówił selekcjoner Holandii.

Jeśli jednak mistrz Europy z 1988 roku był spokojny, to co powiedzieć o Viktorze Pituricy, opiekunie Rumunów? - To łatwa grupa. Z naszym doświadczeniem i umiejętnościami powinniśmy awansować - spokojnie oznajmił po losowaniu. Buta? Być może, ale przecież w eliminacjach Rumuni byli lepsi od Holandii.

Komentarze, analizy i wszystko o losowaniu grup Euro 2008 - szukaj na portalu Sport.pl