Szaleńczy pościg i zwycięstwo Zawadzkiego

Zespół ASPR Zawadzkie przegrywał w Radomiu różnicą aż sześciu bramek, by po dramatycznej końcówce zwyciężyć.
- Jechaliśmy do Radomia z nastawieniem na zdobycie punktów i to się udało - mówi trener ASPR-u Unimotu Zawadzkie Stanisław Pakuła. Jego zespół zagrał mecz niezbyt ładny, popełniał błędy, jednak wygrał z AZS-em Radom 29:28. To drugie wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie ASPR-u i czwarty mecz pod rząd bez porażki.

- W 53. minucie wynik był dla nas bardzo niekorzystny. Przegrywaliśmy 22:28 - relacjonuje Pakuła. Od tego czasu jednak gospodarze przestali zdobywać bramki, a ASPR się obudził i rzucił do szaleńczego pościgu. Bohaterem spotkania został skrzydłowy ASPR-u Adam Skrabania, który nie dość, że zdobył w sumie 12 bramek, to w końcowych sekundach spotkania pokonał bramkarza i zapewnił swojemu zespołowi jednobramkowe zwycięstwo. - Wyróżnić należy cały zespół. Pokazuje, że potrafi walczyć do końca. Jest już znacznie silniejszy psychicznie niż na początku sezonu. Warto jednak jeszcze wspomnieć o bardzo dobrej postawie Daniela Janika w bramce, zwłaszcza w pierwszej połowie - ocenia Pakuła.

AZS Radom - ASPR Unimot Zawadzkie 28:29 (12:13)

ASPR: Janik, Sawicki - Skrabania 12, Całujek 5, Pietrucha 4, Swat 4, Giebel 2, Ziaja 1, Kaczka 1, Handel, Skonieczka.