Sport.pl

Siatkarkom z Dąbrowy potrzebny psycholog?

- Nie może być tak, że tracimy punkty w najmniej odpowiednim momencie. Chyba trzeba będzie sięgnąć po pomoc psychologa - smucił się po piątkowym meczu z AZS-em Poznań Wiesław Popik, szkoleniowiec MKS-u.
Siatkarki MKS-u Dąbrowa Górnicza po wyrównanym meczu przegrały z akademiczkami z Poznania i nadal pozostają bez zwycięstwa w Lidze Siatkówki Kobiet.

- Przegrałyśmy, bo zabrakło nam zimnej krwi - żałowała Marta Czerwińska, przyjmująca MKS-u, która jeszcze w poprzednim sezonie grała w poznańskim zespole.

Po dwóch dość gładko przegranych setach wydawało się, że dąbrowianki łatwo przegrają mecz. Jednak w trzecim secie zmobilizowały się i głównie dzięki dobrej grze Małgorzaty Lis zdołały wygrać tę partię. W czwartym secie miejscowe również spisywały się bardzo dobrze i prowadziły już nawet 12:7. Wówczas na zagrywkę w AZS-ie weszła Jana Magatova, reprezentantka Słowacji. Z jej serwisu AZS zdobył aż osiem punktów z rzędu i objął prowadzenie, którego już nie oddał do końca spotkania.

- Musimy wyciągnąć wnioski z tej porażki. Nie może być tak, że tracimy punkty w najmniej odpowiednim momencie. Tracimy wtedy na dodatek wiarę w sukces. Chyba trzeba będzie sięgnąć po pomoc psychologa - smucił się Wiesław Popik, szkoleniowiec MKS-u. - Źle u nas było dzisiaj z koncentracją i popełniłyśmy szkolne błędy - wtórowała trenerowi Magdalena Piątek, atakująca naszej drużyny.

MKS Dąbrowa G. 1 (21, 19, 25, 23)

AZS AWF Poznań 3 (25, 25, 19, 25)

MKS: Cabajewska, Wysocka, Lis, Sieczka, Piątek, Czerwińska, Tkaczewska (l) oraz Białobrzeska, Wilczyńska, Pazderska, Matyjaszek.