Sport.pl

Sikora jak Ebi Smolarek

Dyskobolii Grodzisk udał się rewanż za porażkę 1:4 na swoim boisku - pokonali wczoraj na wyjeździe 2:1 Ruch Chorzów.
Ruch gościł Dyskobolię na Stadionie Śląskim, a piłkarze mieli okazję grać na tej samej murawie, na której niedawno reprezentacja Polski pokonała Belgię 2:0 i świętowała awans do Euro 2008. Atmosfera na śląskim gigancie w niczym nie przypominała fiesty z połowy listopada. Na trybunach zjawiło się ok. 5 tys. osób, czyli dziesięć razy mniej niż podczas meczu kadry Leo Beenhakkera. Były jednak podobieństwa. Tak jak Polska miała z Belgią swojego bohatera Euzebiusza Smolarka, tak wczoraj pierwszoplanową postacią w ekipie Jacka Zielińskiego był Adrian Sikora. Najlepszy strzelec Grodziska strzelił wczoraj dwa gole, które zapewniły Dyskobolii 3 pkt.

Gościom wystarczył jeden atak, przeprowadzony już w 4. min, by objąć prowadzenie. Piotr Piechniak zagrał piłkę między obrońców Ruchu, a Sikora nie zmarnował sytuacji sam na sam z Sebastianem Nowakiem. To był początek długiej dominacji zespołu z Wielkopolski, który grał lepiej od chorzowian, długo utrzymywał się przy piłce i konstruował bardziej przemyślane akcje. Chorzowian było stać na jeden zryw w 27. min, ale Sebastian Przyrowski świetnie obronił uderzenie Martina Fabusza.

Zniechęceni i zmarznięci fani Ruchu jeszcze przed przerwą stoczyli na trybunie małą bitwę na... śnieżki. W drugiej części stracili cierpliwość. "Niebiescy, co wy robicie?" - krzyknęli. Dyskobolia miała coraz większą przewagę - druga bramka wisiała w powietrzu. Okazje marnowali jednak Sikora i Filip Ivanovski. Widzowie tracili cierpliwość "Niebiescy, kaj som wyniki!?" - pytali i domagali się zwolnienia trenera Duszana Radolskiego. Słowaka przed gniewem widowni uratował jego rodak Pavol Balaz. Pomocnik Ruchu huknął z ponad 30 m i zaskoczył Przyrowskiego, który nawet nie interweniował! - Uderzyłem tak, jak chciałem, przy słupku. Przyrowski chyba spodziewał się dośrodkowania - mówił po meczu Balaz. - Piłka miała jakąś dziwną rotację - tłumaczył bramkarz Dyskobolii, który wczoraj obchodził 26. urodziny.

Po tym golu chorzowianie rzucili się do ataku (świetne okazje mieli Wojciech Grzyb i Remigiusz Jezierski), ale nie dość, że nie zdobyli bramki, to w doliczonym czasie stracili gola. Niewysoki Sikora pokonał Nowaka głową po dośrodkowaniu rezerwowego Mariusza Muszalika.

Ruch Chorzów - Dyskobolia Grodzisk 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Sikora (4. min), 1:1 Balaz (77.), 1:2 Sikora (90.+1)

Ruch: Nowak - Jakubowski, Nykiel Ż, Adamski, Ninković Ż (73. Domżalski) - Grzyb Ż, Pulkowski, Sadlok Ż (58. Jezierski), Balaz Ż - Fabusz, Janoszka Ż (88. Bonk).

Dyskobolia: Przyrowski - Lazarevski, Junisoglu Ż, Tupalski Ż, M. Sokołowski - Piechniak, Kozioł, Majewski Ż (67. Muszalik), Lato - Ivanovski (93. Babnić), Sikora (94. Rocki).

Sędziował Jacek Granat z Warszawy

Widzów 5 tys.