Do Baru autokarem i samolotem

Siatkarki Muszynianki-Fakro już w piątek wybrały się do Czarnogóry na niedzielny mecz w Challenge Cup. Rewanż z Luką Bar powinien być formalnością
Podróż do niewielkiego miasta położonego nad Morzem Adriatyckim wydaje się o wiele trudniejszym wyzwaniem niż samo spotkanie z nastolatkami z Czarnogóry. Siatkarki najpierw przejechały autokarem 300 km z Muszyny do Budapesztu. Tam wsiadły w samolot do Podgoricy. Ze stolicy Czarnogóry czekało je już tylko 80 km do nadmorskiego Baru. Podróż trwała około ośmiu godzin. Samo spotkanie powinno zakończyć się po około 60 minutach.

- Najbardziej męcząca była podróż, ale trudno znaleźć inne rozwiązanie. Zespół z Czarnogóry przebył podobną drogę, by gładko przegrać. W Barze spotkanie może być jeszcze krótsze. Będziemy chciały je skończyć w trzech szybkich setach - zapewnia Sylwia Pycia, środkowa Muszynianki.

Zdaniem trenera Bogdana Serwińskiego taki plan podróży jest najprostszy. - Z Polski moglibyśmy lecieć do Wiednia lub Monachium i tam przesiadać się w kolejny samolot. A tak wsiedliśmy w Muszynie, później godzina lotu, a do Podgoricy gospodarze wysłali po nas autokar - tłumaczy szkoleniowiec.

Muszynianka rozpoczęła sezon dwoma pewnymi zwycięstwami, ale rywalki nie zmusiły do większego wysiłku. Niedzielne spotkanie będzie również tylko sprawdzianem formy. - Drużyna z Czarnogóry nie była w stanie nam zagrozić w pierwszym meczu i podobnie będzie również w rewanżu. Więcej wysiłku musiałyśmy włożyć w mecz z AZS-em AWF-em Poznań, ale rywalki były od nas wyraźnie słabsze. Takie mecze służą głównie zgrywaniu zespołu i przećwiczeniu pewnych elementów taktycznych - twierdzi Pycia.

Trener Serwiński uważa, że rewanż w Czarnogórze będzie trudniejszy od pierwszego meczu: - Oczywiście nie wyobrażam sobie innego wyniku niż trzysetowe zwycięstwo, ale przed własną publicznością te młode dziewczyny będą chciały pokazać się z jak najlepszej strony.

Po awansie siatkarki poznają następnego rywala najwcześniej w poniedziałek. - Dojdą jeszcze zespoły, które odpadną z Pucharu CEV, i wtedy odbędzie się losowanie. Mamy bardzo mało czasu na załatwienie wyjazdu, bo kolejne mecze już w połowie grudnia. Najbardziej bylibyśmy zadowoleni z rywala węgierskiego, bo mamy do niego bardzo blisko - wyjaśnia trener Serwiński.