Sport.pl

Urban: Ebi nie bój się Realu!

Gol na Santiago Bernabeu przydałby się nie tylko Smolarkowi, ale całej naszej piłce. 17 lat wspominamy hat-tricka Urbana. Wystarczy! - mówi trener Legii przed sobotnim meczem Real Madryt - Racing Santander
Jutro Ebi Smolarek przyjeżdża na legendarny stadion Santiago Bernabeu na którym jeszcze nigdy nie grał. Jego Racing Santander chce podtrzymać serię ośmiu meczów bez porażki. Bukmacherzy zdecydowanie stawiają na Real, który przegrał właśnie w Bremie 2:3 z Werderem w Lidze Mistrzów i w ostatniej kolejce z Lazio musi walczyć o awans.

Dariusz Wołowski: 17 lat temu zdobył pan trzy gole na Santiago Bernabeu, a Osasuna wygrała z Realem Madryt 4:0. Wspomina pan to jeszcze?

Jan Urban (trener Legii, były piłkarz Osasuny): - To już 17 lat? Do licha. Pewnie, że wspominam. Takiego meczu się nie zapomina. Ale nawet, gdybym ja zapomniał, dziennikarze regularnie mi przypominają. Przez lata robili to Hiszpanie, teraz wy przy okazji gry na Santiago Bernabeu Smolarka. Od 1990 roku, gdy Osasuna grała z Realem dziennikarze w Hiszpanii zawsze przypominali sobie o Urbanie, tak samo jak my w Polsce o Bońku przed meczami z Belgią. Tamten pojedynek jest dla Osasuny historyczny. To skromny klub, który nie często wygrywa wysoko na wyjeździe. A co dopiero na Santiago Bernabeu.

Dlaczego udało wam się wtedy pobić Real tak wysoko?

- Nic nam się nie udało. Byliśmy lepsi od początku do końca. W tamtym sezonie Osasuna miała chyba najmocniejszą drużynę w swojej historii. Porównywalną z Realem z Hierro, Butragueno i Buyo. Do końca sezonu biliśmy się o czołowe miejsca. W dodatku znaliśmy swoją siłę, jechaliśmy na Santiago Bernabeu nie po to, żeby przetrwać jak wiele innych drużyn, ale po zwyciestwo. I od razu pokazaliśmy, że jeśli ktoś powinien się bać, to oni. A Real jak to Real, zlekceważył nas na początku i stracił gola. Wtedy ruszył do przodu i stracił kolejnego, bo my nie mieliśmy zamiaru być dłużni. Kibice Realu są bardzo wymagajacy, szybko się niecierpliwią, zaczęli od wspierania swoich, ale przy 0:2 już buczeli i gwizdali. Po meczu były przeciągłe gwizdy, a na koniec brawa dla nas. Wspaniałe przeżycie dla piłkarza.

Racing Santander to tak samo skromny klub jak Osasuna.

- Niech pan mnie nie prosi, bym poradził Ebiemu jak zdobyć w Madrycie hattricka.

Nic Pan nie doradzi?

- Tylko tyle, żeby się nie bać. Jeżeli drużyna Racingu się nie przestraszy, to może być dobrze. Wiadomo jakie Real ma gwiazdy. Indywidualnie są od drużyny Smolarka silniejsi. Ale oni kilka razy w tym sezonie zaczynali mecz zdekoncentrowani i musieli odrabiać straty. Trzeba wykorzystać ich rozkojarzenie na początku, a potem nie ulec perspektywie zwycięstwa. Jak oni ruszą, to niech Racing gra odważnie. Taki jest klucz do sukcesu. Nie wiem tylko czy Racing na to stać.

Nie przegrał ośmiu ostatnich meczów w lidze, ale też Real wygrał w tym sezonie na Santiago Bernabeu wszystkie spotkania. Bukmacherzy mają jednego faworyta.

- Czyli sytuacja jak zwykle, wszyscy stawiają na Real. A wiadomo tylko tyle, że czyjaś seria zostanie przerwana. Może Realu? Racing przegrać nie musi, tylko czy starczy mu wiary w siebie i odwagi. Ma silną obronę, a z kolei ta formacja w Realu gra niepewnie. Trzeba to wykorzystać, i to będzie zadanie Ebiego. Dla Realu mecz z Racingiem to przystanek między spotkaniami w Lidze Mistrzów: grali w środę z Werderem. W sobotę mają obowiązek przespacerować się po zespole z Santander. Jak mówiłem fani Realu wymagają dużo. Dla Smolarka i Racingu mecz na Santiago Bernabeu to jedno z wydarzeń sezonu. Potrafili pokonać Valencię więc... Nasi piłkarze niewiele sukcesów odnoszą teraz za granicą, polski gol na takim legendarnym stadionie bardzo by się przydał, bo będzie pokazywany we wszystkich telewizjach świata. To by była dobra promocja naszej piłki, nie tylko Ebiego. 17 lat wspominamy bramki Urbana. Wystarczy.

Smolarek z Realem w Canal+ Sport 2

Canal+ w ostatniej chwili zmienił ramówkę i pokaże w sobotę o 20 mecz Racingu Santander z Realem Madryt na Santiago Bernabeu. Spotkanie, w którym ma szansę zagrać Ebi Smolarek, będzie można obejrzeć w Canal+ Sport 2. Canal+ Sport w tym samym czasie pokazuje mecz Milan - Juventus.