Mlekpol AZS dotknięty emigracją

Trzon zespołu rozsiany po całym świecie i kontuzje zawodników spędzające sen z powiek szkoleniowcom - tak wygląda obecna sytuacja drużyny Mlekpol AZS. W Olsztynie trenuje zaledwie sześciu siatkarzy
Sześciu zawodników będących kluczowymi postaciami swoich reprezentacji narodowych, w tym trzech wicemistrzów świata. Nie jeden trener chciałby mieć w drużynie takich siatkarzy, jakich w swoich szeregach ma Mlekpol AZS. Niestety wiąże się to z pewnymi ustępstwami, na jakie klub musi przystać.

Lista nieobecnych w Olsztynie jest więc bardzo długa: Paweł Zagumny, Wojciech Grzyb, Grzegorz Szymański (w czwartek z reprezentacją Polski rozpoczną walkę w turnieju preeliminacyjnym na Węgrzech), Richard Lambourne z zespołem USA bierze udział w Pucharze Świata, Bjoern Andrae z drużyną Niemiec zagra w preeliminacyjnym turnieju w Portugalii, na zgrupowaniu przebywa także Turek Sinan Tanik.

- Musimy w jakiś sposób sobie radzić podczas tej trzytygodniowej przerwy w rozgrywkach - mówi Mariusz Sordyl, drugi trener Mlekpolu AZS. - Z jednej strony większość zawodników wyjechała, z drugiej część została i ćwiczymy w takim składzie, jakim w tej chwili dysponujemy. Nie możemy przecież ich zostawić, bo jeszcze poczuliby, że nie są potrzebni. Pracujemy więc nad utrzymaniem ich dobrej dyspozycji fizycznej. W końcu już za tydzień gramy mecz z Resovią [5 grudnia - red.] i zmiennicy mogą być bardzo potrzebni.

Podczas treningów olsztyńscy szkoleniowcy mają więc do dyspozycji Marcina Lubiejewskiego, Michała Ruciaka, Pawła Kucińskiego, Marcina Kudłacika, Łukasza Szablewskiego, a od wtorku także Marcina Możdżonka, którego uraz barku wykluczył w ostatniej chwili z wyjazdu z reprezentacją Polski do Szombathely. Zresztą to nie jedyny gracz Mlekpolu, który w ostatnim czasie narzekał na zdrowie - Kuciński wraca do zajęć po otwartym zwichnięciu palca ręki, a Szablewski zmaga się z bolącym kręgosłupem.

Czy więc taki kalendarz meczów, który wyraźnie stawia w konflikcie interesy klubów i reprezentacji, może odbić się na poziomie oraz wynikach w Polskiej Lidze Siatkówki?

- Z Bełchatowa również zawodnicy wyjechali na zgrupowania. My jednak jesteśmy najmocniej dotknięci emigracją podstawowych graczy i tu jest sytuacja dość skomplikowana - dodaje Mariusz Sordyl. - Tych siatkarzy mamy praktycznie tylko na mecze ligowe z przerwami na zgrupowania. Nie ma miejsca na odpoczynek, dlatego musimy dmuchać i chuchać na naszych reprezentantów. Nie sądzę jednak, by przez to zespoły z dołu tabeli nagle walczyły o mistrzostwo kraju. To nie zarozumialstwo tylko chłodne spojrzenie na potencjały klubów.

Ze wszystkich swoich podopiecznych trener Ireneusz Mazur nie będzie mógł skorzystać jeszcze w pojedynku z Resovią Rzeszów. Na czas do Polski bowiem najprawdopodobniej nie zdąży wrócić Richard Lambourne. Na pozycji libero zastąpi go wówczas Paweł Kuciński lub Michał Ruciak.

- W tym roku sytuacja jest dziwna, na mistrzostwach Europy Polacy wypadli poniżej oczekiwań, przez co kalendarz ligowych spotkań wygląda tak, a nie inaczej - mówi Kuciński. - O tym, że będzie przerwa w rozgrywkach każdy dobrze wiedział, z tym, że miała być ona przeznaczona na przygotowania do Pucharu Świata. A teraz wszystko wskazuje, że takie przerwy prawdopodobnie będą cztery. Jeżeli Polacy wygrają na Węgrzech, to będę musieli następnie przygotować się do turnieju eliminacyjnego w Izmirze, a przecież nie można zapominać o lidze światowej i eliminacjach do mistrzostw Starego Kontynentu. W tym roku trenerzy w klubach na pewno nie są zadowoleni. Kiedy większość zawodników jest poza drużyną, nie łatwo jest prowadzić zajęcia.