1/8 Pucharu EHF: Vive z Chambery. Trudno, ale fajnie

Wicelider ligi francuskiej Chambery Savoie HB będzie rywalem Vive w pojedynkach 1/8 Pucharu EHF. - Rywal trudny, ale fajny, bo atrakcyjny dla kibiców - ocenia losowanie w Wiedniu Bertus Servaas, prezes kieleckiego klubu.


Nie można się z nim nie zgodzić. Chambery jest drugie w lidze z jedną porażką (26:30 na wyjeździe z prowadzącym Montpellier) po 9. kolejkach. Do tego to mistrz Francji z 2001 i sześciokrotny wicemistrz oraz zdobywca krajowego pucharu (2002). Za największy sukces na arenie międzynarodowej Francuzi uznają ćwierćfinał PZP w sezonie 2002/03. Istniejący od 24 lat klub z okolic Lyonu ma też na koncie trzy starty w Lidze Mistrzów. Ostatni w poprzednim sezonie, kiedy to w fazie grupowej trafili na płocką Wisłę. U siebie wygrali 21:13 (przez ostatnie 20 minut od stanu 13:13 nie dali sobie rzucić bramki!), a w rewanżu przegrali 31:32. Udało im się jednak wyjść z grupy, ale udział w LM zakończyli już rundę później po przegranych obu pojedynkach z późniejszym triumfatorem niemieckim THV Kielc.

- To utytułowany, klasowy rywal, który ma w składzie wielu bardzo dobrych zawodników - dodaje Radosław Wasiak, dyrektor sportowy Vive. Oficjalna strona Chambery reklamuje klub jako ten, który reprezentuje Jackson Richardson. To światowa legenda tej dyscypliny. Francuz, który osiągnął właściwie wszystko, m.in. dwa złota z mistrzostw świata, brąz olimpijski, wygraną w LM, a także tytuł najlepszego gracza globu. Ma już jednak 38 lat i choć widnieje w kadrze na ten sezon, nie zagrał w żadnym meczu. Za jego następcę z pewnością można uznać sprowadzonego przed sezonem z Gummersbachu innego rozgrywającego 28-letniego Daniela Narcisse. To mistrz świata (2001) i aktualny mistrz Europy. Jest w Chambery jedynym Francuzem grającym na - tak udanych dla Polaków - styczniowych mistrzostwach świata (Francja była czwarta). W Niemczech grali też inni nowi w zespole brązowych medalistów ligi francuskiej Słoweniec Jure Natek (prawe rozegranie) i Czech Karel Nocar (środek). Międzynarodowe grono uzupełniają kolejny reprezentant z Serbii Nenad Vucković (lewe rozegranie) i jego rodak w bramce Nebojsa Stojinović. Jakby tego było mało, to są też kadrowicze z zespołu Trójkolorowych - prawoskrzydłowy Laurent Busselier czy też najmłodszy ze słynnego klanu braci Gille kołowy Benjamin. Zarządza wszystkim 43-letni Philippe Gardent. Ten trener to też sława - jako kołowy zdobył m.in. mistrzostwo świata w 1995 r., a trzy lata wcześniej brąz na igrzyskach w Barcelonie.

- Mogło być zdecydowanie lepiej. Trafialiśmy na klasowy zespół, mający w składzie kilka gwiazd. Będzie bardzo ciężko awansować do kolejnej fazy - ocenia Bartosz Konitz, rozgrywający Vive. - W tej fazie nie ma słabych zespołów, ale dobrze, że nie wylosowaliśmy Niemców, zwłaszcza mocnego Nordhornu. Będzie okazja zmierzyć się z bardzo dobrymi zawodnikami, okaże się, jaka jest prawdziwa siła naszego zespołu. Chcemy też rewanżu na Francuzach za porażkę sprzed dwóch lat z Creteil [Vive odpadło w ćwierćfinale EHF, przegrywając u siebie 21:35 i wygrywając na wyjeździe 34:26 - przyp. red.] - dodał Paweł Podsiadło, rozgrywający Vive.

W trzeciej rundzie tej edycji Pucharu Federacji Francuzi uporali się z serbskim RK Proleter Naftagas Zrenjanin. Rywalizacja rozstrzygnęła się już po pierwszym pojedynku w hali w Villeurbanne, który gospodarze wygrali 34:26. W rewanżu dali się ograć 26:21.

Mecze 1/8 odbędą się w lutym. Chambery ma być gospodarzem pierwszego meczu (9-10), a Vive rewanżu (16-17).

Pozostałe pary 1/8 EHF:

Kaustik Wołgograd (Rosja) - Dunkerque HB Grand Littoral (Francja),

HSG Nordhorn (Niemcy) - SKIF-Krasnodar (Rosja),

Metalurg Skopje (Macedonia) - Fraikin BM. Granollers (Hiszpania),

Cimos Koper (Słowenia) - TBV Lemgo (Niemcy)/Aarhus GF (Dania),

Dunaferr SE (Węgry) - CAI BM. Aragon (Hiszpania),

Italgest Casarano (Włochy) - Portovik Jużnyj (Ukraina),

RK Osijek Elektromodul (Chorwacja) - FCK Handbold A/S Kopenhagen (Dania).