Wacek chce być jak Solskjaer

- Piłkarz potrzebuje takiego kopa do pracy i gry. Dwa lata temu pomogłem sobie i drużynie, może i teraz szczęście się do mnie uśmiechnie? Jeśli strzelę gola, będę się cieszył podwójnie - wyznał Tomasz Wacek przez dzisiejszym (godz. 16) meczem Cracovii z GKS-em Bełchatów
Nominalny prawy obrońca "Pasów" tego meczu - jak sam przyznał - nie zapomni do końca życia. Dwa lata temu GKS prowadził na Cracovii 1:0 i nic nie wskazywało na zwycięstwo gospodarzy. Zdesperowany Wojciech Stawowy wpuścił Wacka, który odwzajemnił się przepięknym golem, a jego koledzy pobudzeni do gry wygrali 2:1.

- Ten mecz pomógł mi uwierzyć w siebie i w sens pracy na treningach, bo po kontuzji nie grałem w pierwszym składzie. Teraz też chcemy wygrać, bo mamy mało punktów, nieważne, kto strzeli gola, ważne, byśmy wygrali jedną bramką - odparł jeden z najbardziej zasłużonych graczy "Pasów".

Gdyby nie żółte kartki dla Dariusza Kłusa i Dariusza Pawlusińskiego, Wacka zabrakłoby w podstawowym składzie. - Na prawej obronie gra Przemek Kulig, rola defensywnego pomocnika to nie moja pozycja, ale staram się, jak mogę. Choć z drugiej strony - jestem częściej pod bramką przeciwnika, mam więcej okazji strzeleckich - ocenił Wacek.

- Był taki wieczny rezerwowy w Manchester Utd - Ole Gunnar Solskjaer [miał przydomek "morderca o twarzy dziecka" - przyp. red.]. Norwega uwielbiano przez lata, bo gdy wchodził, wiele razy przesądzał o wyniku meczu - przypomniał wychowanek Orląt Krosno. - Na środku boiska trzeba mieć oczy dookoła głowy. Dużo podpowiadają mi Arek i Darek. A gol w samo okienko z 30 m w Młodej Ekstraklasie z Lechem Poznań? - To moja najpiękniejsza bramka w karierze - uśmiechnął się Wacek.

Inne wspomnienia ma Rafał Grodzicki, obrońca GKS-u Bełchatów. - Bardzo lubię wracać na stadion przy ul. Kałuży i darzę go wielkim sentymentem. Jestem wychowankiem Cracovii na spółkę ze Zwierzynieckim - powiedział Grodzicki. W seniorskiej piłce zadebiutował właśnie w Cracovii pod okiem trenera Andrzeja Bahra. Kto wie, czy dalej nie grałby w trzecioligowym Górniku Wieliczka, gdyby nie Władysław Łach? - Dziękuję Bogu, że trafiłem do pierwszej ligi, choć trochę za późno - podkreślił Grodzicki.

- Gdy złapałem kontuzję, nie grałem jedną rundę. W sezonie wicemistrzowskim wystąpiłem w 11 meczach. W tej rundzie na początku nie było mnie w składzie, później grałem, ale w ostatnim meczu znów siedziałem na ławce - analizował swoje występy stoper. Sam nie wie, czy wyjdzie w sobotę w podstawowym składzie, bo w GKS-ie jest spora konkurencja na środku obrony. Obok Macieja Stolarczyka są Edward Cecot i Dariusz Pietrasiak. - W piłkę już trochę pograli i trudno ich wygryźć ze składu. Nie jestem młodym zawodnikiem, ale na treningach mam się od kogo uczyć, robię krok w przód, zamiast się cofać - odrzekł obrońca.

- Nie chcę nikomu niczego udowadniać, chciałbym zagrać fajny mecz i strzelić gola Cracovii. Trzy bramki z Pucharu Ekstraklasy zamieniłbym na jedną w lidze - wspomniał nieco zasmucony.

Bełchatów jeszcze nie wygrał jesienią na wyjeździe. - O mistrzostwie nie ma już co myśleć, ale zwycięstwo zbliżyłoby nas do Korony czy Legii - zakończył Grodzicki.

Dla Gazety:

Łukasz Szczoczarz, napastnik Cracovii: - Z Koroną Kielce strzeliłem bramkę 17 sekund po wejściu na boisko. To był mój pierwszy kontakt z piłką, cała sytuacja trochę mnie zaskoczyła. W tym sezonie trafiałem głównie w meczach Młodej Ekstraklasy, a w spotkaniach ligowych pełniłem rolę zmiennika. Nieźle spisałem się w tej roli z Zagłębiem Lubin, chociaż mój gol był tylko honorowym trafieniem.

W zespole jest duża rywalizacja, nie wiem, czy wyjdę od pierwszej minuty z GKS-em Bełchatów. Jeśli trener postawi na mnie, nie zawiodę go. Najlepiej czuję się w polu karnym rywala, w roli środkowego napastnika.

Dobrze rozumiem się na boisku z Bartłomiejem Dudzicem. Razem strzeliliśmy w Młodej Ekstraklasie już osiem bramek. Mam nadzieję, że w meczach ekstraklasy również będziemy groźni dla rywali. W lidze trafiłem w tym sezonie tylko raz, chciałbym powiększyć swój dorobek.

Not. ag