Wymęczone zwycięstwo Centrostalu

Tylko dwa, a nie trzy punkty wywalczyły siatkarki GCB Centrostalu na inaugurację ligowych rozgrywek. Po słabym i nieciekawym meczu bydgoszczanki pokonały we własnej hali 3:2 Gedanię Gdańsk


To jednak nie wynik był największą niespodzianką wczorajszego meczu, a pojawienie się w składzie Centrostalu Ewy Kowalkowskiej, która po zakończeniu ubiegłego sezonu postanowiła zakończyć sportową karierę. Była kapitan naszego zespołu zgłoszona została do meczu jako rezerwowa rozgrywająca.

- Po kontuzji Marty Pluty musieliśmy jakoś podbudować Justynę Łunkiewicz i stąd pomysł z Ewą. To doświadczona zawodniczka i gdyby zaistniała taka potrzeba weszłaby na boisko i jestem pewien, że poradziłaby sobie na rozegraniu - mówił Jacek Grabowski, szkoleniowiec Centrostalu.

Kowalkowska wczoraj na parkiecie się nie pojawiła, a Łunkiewicz, choć wybrana została zawodniczką meczu, to podobnie jak koleżanki, nie zachwyciła. W każdym z pięciu setów zwyciężał zespół, który popełniał mniej błędów, a tych po obu stronach siatki nie brakowało.

W bydgoskim zespole szwankowały przede wszystkim przyjęcie i atak. Ani Alicja Malinowska, ani Petia Cekova, jak na razie nie są w stanie zastąpić Ewy Kowalkowskiej, która właśnie silnymi atakami zdobywała punkty dla naszej drużyny.

Gdańszczanki do meczu przystąpiły w bardzo bojowych nastrojach, ale momentami widać było brak wiary w odniesienie sukcesu.

- Przed sezonem przegrywaliśmy z bydgoszczankami i liczyłem, że tym razem dziewczyny będą chciały się odkuć. Niestety, tylko momentami to się udawało, ale i tak cieszy punkt wywalczony na bardzo trudnym terenie - mówił po spotkaniu Leszek Milewski, szkoleniowiec Gedanii.

Siatkarki Centrostalu mogły i powinny ten mecz wygrać za trzy punkty. Niestety doprowadziły do tie-breaku, w którym wyrównana walka trwała tylko do stanu 7:7. Potem górę wzięło doświadczenie bydgoszczanek i proste błędy rywalek.

Dobrą wiadomością dla bydgoskich kibiców jest to, że mniej groźna niż przypuszczano, okazała się kontuzja Marty Pluty. Rozgrywająca Centrostalu ma uszkodzoną łąkotkę, a nie zerwane wiązadła w kolanie. Być może na parkiet wróci już za dwa miesiące.







GCB Centrostal - Gedania 3:2 (25:22, 21:25, 25:16, 22:25, 15:9)

GCB Centrostal: Łunkiewicz, Ściurka, Liniarska, Malinowska, Kuczyńska, Kuligowska, Leśniewicz (libero) oraz Naczk, Cekowa, Wysocka.

Gedania: Nuszel, Ziemcowa, Ślusarz, Kasprzak, Tomsia, Wellna, Siwka (libero) Durajczyk, Kondracjewa.





Mówi Ewa Kowalkowska

Chcę pomóc



Waldemar Wojtkowiak: Pani obecność w składzie to spore zaskoczenie dla kibiców?

Ewa Kowalkowska: Cieszę się zatem, że niespodzianka się udała. Marta Pluta doznała kontuzji i stąd tu moja obecność. Klub nigdy się ode mnie nie odwrócił i ja też nie zamierzam tego robić.

Jak się oglądało mecz z ławki rezerwowych?

- Tragedia. Chodzi oczywiście o moje odczucia, a nie grę dziewczyn. To dość nietypowe uczucie. Nigdy jeszcze nie spędziłam całego meczu na ławce.

Czy gdyby pani była na boisku, Centrostal wygrałby po trzech setach?

- Oj, nie chcę gdybać. Wygrałyśmy i tylko to się liczy. Należy dziewczynom pogratulować sukcesu.

Ale koleżanki nie grały dzisiaj rewelacyjne?

- Jest taka zasada, że zwycięzców się nie osądza i niech tak zostanie.

Rozmawiał Waldemar Wojtkowiak