Olimpia Piekary przegrała, ale powalczyła z mistrzem Polski

Ostatnia w lidze Olimpia Piekary przez 50 minut toczyła wyrównany pojedynek z Zagłębiem Lubin, mistrzem Polski, liderem i uczestnikiem Ligi Mistrzów.


Skazana na porażkę Olimpia, z której przed sezonem odeszło aż ośmiu piłkarzy ręcznych, w tym sześciu z podstawowego składu, w 38. minucie meczu po golu swojego kapitana Mariusza Kempysa niespodziewanie prowadziła 17:14.

- Jak zawsze w Piekarach grało się nam ciężko. Olimpia ma potencjał i za rok, dwa powinna mieć znowu dobry zespół - zachwalał Michał Kubisztal, najlepszy snajper Zagłębia. Sił gospodarzom starczyło jednak tylko na 50 minut. W ostatnich 10 minutach na parkiecie brylowali już goście. Zdobyli oni 8 bramek, przy jednym strzale Olimpii, która cały mecz grała właściwie podstawową siódemką. - Brak sił w ostatnich minutach to główny powód naszej porażki - wyjaśniał najskuteczniejszy w Olimpii dwumetrowy Łukasz Stodtko. Gospodarze jeszcze się nie poddają. - Naszą dobrą grę chcemy potwierdzić w najbliższym meczu z Miedzią Legnica. Jeżeli chcemy się utrzymać w lidze, to w sobotę koniecznie musimy wygrać. To będzie dla nas mecz prawdy - zapowiadał Kempys, wychowanek Olimpii, który grę w piłkę ręczną łączy z pracą nauczyciela wychowania fizycznego. Mówi się jednak, że w przerwie zimowej także on może przejść do innego klubu. - Jeśli nie wygramy z Miedzią, to zaczniemy budować zespół na przyszły sezon - przyznał Mariusz Gracka, trener Olimpii.

Olimpia Piekary 23 (13)

Zagłębie Lubin 29 (14)

Olimpia: Szenkel, Kruk - Smolin 4, Chojniak 1, Kowalski 4, Kus 1, Rosół 2, Stodtko 8, Kempys 3, Piec.

Zagłębie: Malcher - Orzłowski 1, Stankiewicz 4, Niedośpiał 2, Górniak 1, Steczek 2, Tomczak 7, Paweł Adamczak 1, Babicz, Kozłowski 4, Kubisztal 2, Obrusiewicz 2, Anuszewski 3.