Lech Poznań pokonał Gwiazdy Ligi

Ponad 70 tys. zł dostanie po wczorajszym meczu Waldemar Piątek. Bohater wieczoru znów stanął między słupkami bramki ?Kolejorza?, a zaproszone do Poznania Gwiazdy Ligi przegrały z Lechem Poznań 2:3.
Jak na zimową pogodę, sześciotysięczna frekwencja na Bułgarskiej była dobrym wynikiem. Każdy z kibiców zapłacił za bilet 10 zł, a uzbierana w ten sposób suma ma pomóc w leczeniu Waldemara Piątka, który od ponad dwóch lat nie może uprawiać sportu po wykryciu w jego organizmie wirusa wątroby. - Wszyscy pamiętamy, jak to się zaczęło, dokładnie przed spotkaniem z Lens w Pucharze Intertoto. Mówiło się wtedy o paru tygodniach odpoczynku, potem miesiącach, które zmieniły się w lata - wspominał Czesław Michniewicz, były trener "Kolejorza", który wczoraj prowadził drużynę Gwiazd Ligi, złożoną z wielu byłych reprezentantów Polski, ale przede wszystkim przyjaciół Piątka, którzy bez wahania przyjechali do Poznania. - To dramat, że trzeba organizować taki mecz dla tak młodego człowieka. Pamiętajmy, że Waldek był wtedy w świetnej formie, był bliski reprezentacji - mówił Michniewicz.

Zanim rozpoczęło się spotkanie, Piątek dostał jeszcze dwa symboliczne czeki. Jeden od władz Lecha na kwotę 10 tys. zł, drugi od stowarzyszenia Lech Bussiness Club - na 3 tys. Bramkarz Lecha był wyraźnie wzruszony, gdy wychodził na boisko, w jego oczach pojawiły się łzy...

Najpierw stanął w bramce Lecha. - Wracaj do zdrowia, hej, Waldek, wracaj do zdrowia - ryknęły trybuny. - Jesteśmy z tobą - słychać było po chwili. A Piątek oklaski dla widowni przeplatał z udanymi interwencjami - obronił dwa strzały Macieja Stolarczyka i uderzenie Piotra Świerczewskiego. Po kwadransie poprosił o zmianę, ale wytrwał na boisku jeszcze 10 min. Puścił też bramkę, gdy ładną akcję gwiazd wykończył Marcin Wachowicz. - Krzyczałem do "Wacha", żeby coś strzelili, bo się nudzę. To strzelili - mówił po zejściu z murawy Piątek. - Nie ma tego dynamitu co kiedyś, ale wszystkiego nie zapomniałem przez dwa lata - mówił o swojej formie sportowej.

Gdy Piątka nie było już na boisku, kibice przypomnieli sobie o Michniewiczu, skandując jego nazwisko, a także rymowankę "Jak to się robi, hej, Czesiu, pokaż Franzowi". Po tym lechici zaczęli grać zdecydowanie lepiej niż w pierwszej połowie, gdy przewagę miały Gwiazdy Ligi.

W swoim pierwszym występie w blasku jupiterów przy Bułgarskiej znakomicie zaprezentował się młody Peruwiańczyk Anderson Cueto, który w oficjalnych meczach Lecha będzie mógł grać dopiero wiosną. Nastolatek z Limy popisywał się świetnymi podaniami i zadziwiającą - w tak młodym wieku - pewnością siebie. Nic dziwnego, że w Lechu ma już pseudonim "Robinho". Udany występ podsumował ładnym golem. Wczoraj błysnął też młody napastnik Maciej Kononowicz, który po ładnym rajdzie trafił piłką w słupek. Chwilę wcześniej bardziej precyzyjny był Marcin Zając, który doprowadził do remisu. Kanonada rozpętała się w końcówce meczu, gdy gole strzelali były lechita Błażej Telichowski, i obecni - Marcin Kikut i Cueto.

Lech Poznań - Gwiazdy Ligi 3:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Wachowicz (24.), 1:1 Zając (50.), 2:1 Cueto (82.), 3:1 Kikut (85.), 3:2 Telichowski (88.)
Lech: Piątek (26. Kręt) - Kikut, Kucharski, Djurdjević, Wojtkowiak (80. Henriquez) - Zając (70. Florian), Injac (73. Szyszka), Quinteros (80. Micanski), Wilk (46. Cueto) - Reiss, Rengifo (46. Kononowicz).
Gwiazdy: Majdan - Sasin, Kłos, Hajto, Stolarczyk - Zieńczuk, Szymkowiak, Świerczewski, Lato - Frankowski, Wachowicz.
Grali także: Piątek, Kaczorowski, Głowacki, Pietrasiak, Telichowski, M. Sokołowski, Michał Goliński, Nawrocik, Sikora, Mowlik.