W piątek dla Piątka

- Prawdziwy kibic Lecha powinien być na tym meczu - mówi kapitan "Kolejorza" Piotr Reiss przed jutrzejszym, charytatywnym spotkaniem Lecha Poznań z gwiazdami polskiej ligi


Mecz "Dziesiątka dla Piątka" został zorganizowany z myślą o bramkarzu Lecha Waldemarze Piątku, który ponad dwa lata temu został zmuszony do przerwania kariery. W jego wątrobie wykryto wirus. Lekarze zabronili Piątkowi wyczynowego uprawiania sportu. - Łzy leciały, ciężko było to zaakceptować, bo przecież całe dotychczasowe życie grałem w piłkę - powiedział Piątek i dodał: - Jestem szczęśliwy z dwóch powodów: że znów będę mógł stanąć na murawie oraz z tego, że tak dużo osób chce mi pomóc.

A pomoc dla Piątka płynie z wielu stron. Przede wszystkim z Lecha, który odegrał ważną rolę w organizacji meczu. - Waldek pewnie wolałby nadal grać w piłkę niż korzystać z naszej pomocy. Ale gdy zdrowie zaszwankuje, chcemy, żeby człowiek znów mógł się czuć dobrze - stwierdził wiceprezes "Kolejorza" Arkadiusz Kasprzak, który zapowiada, że klub wręczy Piątkowi czek na 10 tys. zł. Ponadto bramkarz, choć nie może grać, wciąż jest zatrudniony w Lechu. - Mam płacone składki, co ułatwia leczenie. To duża pomoc, za którą dziękuję - mówił Piątek.

Pomóc zdecydowali mu się też byli koledzy z boiska - większość drużyny Gwiazd Ligi to właśnie piłkarze, którzy chcieli wesprzeć Piątka. Ale nie tylko. - Kapitanowie wszystkich drużyn pierwszoligowych zrobili zbiórkę pieniędzy w swoich zespołach i poprzez Zawodowy Związek Piłkarzy przekażą je Waldkowi. Podobnie dzieje się w niektórych drużynach drugiej ligi - opowiadał kapitan Lecha Piotr Reiss. Ponadto zawodnicy drużyny Gwiazd Ligi złożą autografy na koszulkach, w których zagrają, a stroje zostaną później wystawione na aukcji internetowej. Wylicytowane w ten sposób pieniądze trafią do Piątka.

Do akcji może się też przede wszystkim przyłączyć każdy kibic, który przyjdzie na mecz i kupi bilet za 10 zł. Cały dochód ze spotkania trafi do Piątka. Pomogą też sponsorzy Lecha, a także dziennikarze i goście honorowi. Gdy Piątek słuchał na wczorajszej konferencji prasowej, z jak wielu źródeł płynie dla niego pomoc, wypalił: - Nie wiem, jaka kwota się uzbiera, ale dla mnie samego to będzie za dużo. Musiałbym się leczyć chyba ze sto lat.

Obiecał więc, że podzieli się pieniędzmi z jedną z fundacji: - Chcę pomóc innym, u których, tak jak u mnie, znaleziono takiego wirusa. Może jest jakiś chłopak, który chciałby grać w piłkę, a nie może przez ten wirus...

Piątek wciąż ma nadzieję, że uda mu się całkowicie wyleczyć, co pozwoliłoby mu wrócić do bramki. - Lekarze mówią, że zawsze jest szansa, a ja mam charakter wojownika - gdyby była zgoda, mógłbym wznowić treningi choćby dziś - zapowiedział.

Gdyby jednak 28-letni piłkarz nie mógł wznowić kariery, szykuje się już do nowej roli. - Nawet jeżeli nie będę mógł już grać, chcę zostać przy piłce. Przygotowuję się do bycia trenerem bramkarzy. Zamierzam wybrać się do różnych klubów i podpatrywać, jak pracuje się z bramkarzami - zdradził Piątek.

Na razie przygotowuje się jednak do jutrzejszego wieczoru (początek meczu o godz. 19). - Przez dwa tygodnie chodziłem na basen, siłownię. W czwartek chciałbym wyjść na trening z Lechem. Jeśli trener Smuda pozwoli, to znów pokopię z chłopakami - powiedział Piątek.