Kolejny blamaż Widzewa

Tym razem podopieczni Marka Zuba w fatalnym stylu ulegli Jagiellonii Białystok
Pucharu Ekstraklasy nie chce nikt oprócz tych, którzy go wymyślili. Wczoraj na stadionie Widzewa świeciło pustkami. Trenerzy obu drużyn wystawili w głównej mierze rezerwowych, którzy jak można się było spodziewać zaprezentowali się bardzo słabo. Przede wszystkim sprawiali wrażenie, jakby grali za karę.

W pierwszej połowie przeważali goście i to oni zdobyli jedyną bramkę. Po błędzie defensywy Widzewa Ernest Konon z bliska przelobował Bartosza Kanieckiego (trzeci bramkarz w kadrze). Chwilę wcześniej po strzale głową Mariusza Marczaka piłka odbiła się od poprzeczki.

Widzewiacy prezentowali się fatalnie, grali bardzo wolno (momentami stali) i bardzo niedokładnie. Tylko raz poważnie zagrozili bramce Jagiellonii, ale Sasza Bogunović z bliska strzelił głową obok słupka. Z pierwszych 45 minut odnotować można jeszcze przerwanie na kilka minut gry, bo kilku chuliganów obrzucało śnieżkami bramkarza gości.

Chwilę po zmianie stron Jagiellonia zdobyła drugiego gola. Białostoczanie dwoma podaniami rozmontowali całą defensywę Widzewa, Konon minął Kanieckiego i kopnął piłkę do pustej bramki. Kilka minut później gospodarze mieli szansę na zdobycie kontaktowego gola, ale najlepszy w łódzkim zespole Bogunović nie potrafił z bliska pokonać bramkarza Jagiellonii.

Od 71 minuty widzewiacy grali w dziesiątkę, bo za czerwoną kartkę boisko opuścił brutalnie grający Alain Bono.

Widzew - Jagiellonia 0:2 (0:1)

Gole: Konon (14., 47.)

Widzew: Kaniecki Ż - Niewulis, Ukah Ż, Kursa (72. Noga), Kłos - M. Broź (81. Kowalczyk), Szeliga, Bono Ż, CZ 71, Grzelczak (46. Masłowski) - Piechna, Bogunović.

Jagiellonia: Olszewski - Łatka, Napierała, Markiewicz, Jarecki - Niedziela (70. Kobeszko Ż), Falkowski, Marczak, Kwiek (56. Rodnei), Truszkowski (46. Dzienis) - Konon.