Mniej miejskich pieniędzy dla Lecha Poznań

Środkami na promocję miasta "Kolejorz" będzie się musiał podzielić z żużlowcami PSŻ. - Jeżeli tak się stanie, będziemy niezadowoleni - mówi wiceprezes "Kolejorza" Arkadiusz Kasprzak
Decyzja o podziale środków miejskich na dofinansowanie sportu zapadnie na przełomie listopada i grudnia. Na dopływ gotówki mogą liczyć m.in. najlepsze poznańskie kluby koszykarskie czy siatkarskie. Ale nie tylko. W sumie miasto - poprzez dotacje finansowe i ulgi w użytkowaniu obiektów należących do POSiR - wydaje rocznie na sport ok. 5 mln zł.

- Nie wiem jeszcze, czy w tym roku będzie dokładnie taka sama, bo czekamy na pismo od skarbnika miasta - mówi Ewa Bąk, dyrektor Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki w Urzędzie Miasta Poznania. Decyzję, na podstawie propozycji zespołu opiniującego, podejmie siedmioosobowa kapituła. W jej skład wchodzą przedstawiciele prezydenta Poznania, rady miasta i organizacji pozarządowych. Pieniądze dzielone są na dofinansowanie szkolenia młodzieży, imprez sportowych i sportu kwalifikowanego, czyli właśnie gier zespołowych. Osobną pulę stanowi tzw. promocja miasta. I właśnie z niej skorzystał w zeszłym roku poznański Lech.

Lech, jako spółka sportowa, nie może bowiem korzystać z podziału środków budżetowych miasta dla sportu kwalifikowanego. Z niego korzystają m.in. koszykarskie drużyny Inei-AZS i Politechniki, siatkarki AZS AWF, rugbyści Posnanii czy szczypiorniści Grunwaldu. Lech był dofinansowany z tytułu promocji miasta - dzięki temu na konto "Kolejorza" wpłynął w tym roku 1 mln zł. Formalnie - na konto powiązanego z klubem Stowarzyszenia Kultury Fizycznej "Kolejorz" - jego prezesem jest wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak, a wiceprezesem dyrektor sportowy Lecha Marek Pogorzelczyk.

Choć w tym roku na promocję Poznania poprzez sport znów będzie zapewne 1 mln zł, Lech ma dostać tylko połowę tej kwoty. - To na razie wersja robocza, ale nie ukrywam, że chcemy promować miasto także poprzez żużel - mówi Ryszard Śliwa, przewodniczący Komisji Kultury Fizycznej i Turystyki w Radzie Miasta Poznania. - Wszelkie decyzje zapadną za kilka tygodni i wtedy będę mógł powiedzieć, że coś zostało dokonane - dodaje.

Żużlowcy PSŻ, podobnie jak Lech, nie mogą liczyć na podział pieniędzy z puli dla sportu kwalifikowanego, bo... ich dyscyplina jest uznawana za sport indywidualny. W grę wchodzi więc tylko podział środków z puli na promocję miasta. Mecze "Skorpionów" także wywoływały spore zainteresowanie wśród kibiców - decydująca o utrzymaniu się w pierwszej lidze spotkanie ze Startem Gniezno obserwowało 13 tys. widzów. To o połowę mniej niż pojedynek Lecha z Legią, ale też PSŻ jeździ tylko w pierwszej lidze - odpowiedniku piłkarskiej drugiej ligi.

- Proszę pamiętać, że miasto pomaga Lechowi także poprzez korzystne warunki udostępnienia stadionu - przypomina Śliwa. Na dodatek w 30-milionowym budżecie Lecha kwota 500 tys. zł nie robi wrażenia. Dla "Skorpionów", których budżet w tym roku wynosił ok. 1,2 mln zł, to znaczna suma.

- Złożyliśmy taką samą ofertę jak rok temu. Powiem więc krótko: jeżeli dostaniemy mniej, będziemy niezadowoleni. Te pieniądze przeznaczamy na szkolenie młodzieży, a 500 tys. zł to nie jest zbyt wiele. Po prostu będziemy mieć znacznie mniej środków na młodzież - przyznaje wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak. - Szkoda, że inne kluby mają dostać tyle samo, a my kosztem żużla mniej. W tej sprawie będziemy jeszcze prowadzić rozmowy i przekonywać - dodaje.