Osierocone, zwycięskie

Bez Marco Bonitty muszą radzić sobie polskie siatkarki w ostatnich meczach Pucharu Świata. Trener opuścił Japonię z powodu choroby żony
Po kompromitującej piątkowej porażce z Włoszkami 0:3 polski zespół wystosował krótki list do kibiców. - Zdarzyło się coś, czego jeszcze nie nazwaliśmy po imieniu, przykra porażka, która ostatecznie zamyka nam drogę do bezpośredniego awansu na igrzyska z Pucharu Świata. Jest nam bardzo przykro z tego powodu, że sympatycy siatkówki w Polsce przeżyli tak głębokie rozczarowanie - przeczytali sympatycy Złotek. List, a przede wszystkim spotkanie, na którym zdecydowano o jego powstaniu, miał skutkować zwycięstwem w kolejnym pojedynku. - Począwszy od meczu z Japonią, będziemy znów tą drużyną, którą byliśmy do niedawna. Jechaliśmy tu, by wywalczyć olimpijski awans. Siłą rzeczy nasz cel uległ zmianie. Wyznaczyliśmy sobie nowy, miejsce tuż za podium, które pozwoli na awans w rankingu FIVB i da nam kolejną szansę walki o igrzyska - obiecały siatkarki.

Niestety, z Japonkami Polki przegrały. Owszem, walczyły, w całym meczu zdobyły nawet więcej punktów (107:102), ale znów zeszły z parkietu pokonane. A gdy jeszcze tuż po spotkaniu ekipę opuścił trener Bonitta (będąca w ciąży żona Bonitty ma przejść bardzo poważną operację, zagrożone jest życie jej i dziecka - tłumaczył w rozmowie ze Sport.pl prezes PZPS Mirosław Przedpełski), wydawało się, że zespół, który - jak podkreślał trener - potrzebuje jedności, całkowicie się rozsypie.

Na szczęście dwukrotne mistrzynie Europy na trudną sytuację zareagowały, jak na mistrzynie przystało. Wczoraj, po kolejnym pięciosetowym boju, pokonały Serbki. Do ważnego zwycięstwa nasz zespół poprowadziła zdobywczyni 28 punktów Anna Podolec. Dlaczego wygrana ze srebrnymi medalistkami ostatnich mistrzostw Europy jest ważna? Po dwóch dniach przerwy, w środę, Polki rozegrają ostatnie trzy mecze w imprezie. Ich rywalkami będą Tajlandia, Korea Południowa i Dominikana. Wysokie zwycięstwa powinny pozwolić naszym Złotkom zdobyć tyle punktów do światowego rankingu, by zespół zyskał dodatkową szansę awansu na igrzyska.

Jeśli w styczniu Polki nie wygrają turnieju kontynentalnego (a rywalizować przyjdzie nam m.in. z Rosjankami i Holenderkami, a prawdopodobnie także z Serbkami), to w razie odpowiednio wysokiej pozycji w rankingu dostaniemy jeszcze jedną szansę zakwalifikowania się do pekińskiego turnieju. Tą szansą będzie występ w turnieju interkontynentalnym, z którego awans na igrzyska wywalczą trzy najlepsze drużyny. Zatem od środy Polki znów mają o co walczyć.