Sport.pl

Fragmenty książki: Słynne mecze Benfiki

1962. Benfica - Real 5:3

Niewiele brakowało, by w 1961 r. Benfica wygrała wszystko co możliwe. Z trudem, ale jednak obroniła mistrzowski tytuł, nie zdobyła za to Pucharu Portugalii. A wszystko przez idiotyczną decyzję portugalskiej federacji, która termin rewanżowego meczu w półfinale z II-ligową Vitorią Setubal wyznaczyła dwa dni po meczu Benfiki z Barceloną w Bernie. Zdenerwowani działacze "Orłów" w tej sytuacji wystawili do gry zespół rezerw. Ten przegrał 1:4 (pierwszy mecz Benfica wygrała tylko 3:1), ale tego jedynego gola zdobył debiutujący w Benfice niejaki Eusebio da Silva Ferreira. Piłkarz, którego wkrótce piłkarski świat miał nazwać "europejskim Pelem".

Benfica w pierwszej rundzie Pucharu Europy miała wolny los. Później męczyła się z Austrią Wiedeń, ale już w rewanżu "Orły" rozbiły rywali 5:1. Gorzej było w ćwierćfinale przeciwko FC Nürnberg. W Niemczech nie zagrał jednak Eusebio, a piłkarzy z Lizbony - przyzwyczajonych do ciepła, 1 lutego w Norymberdze zastało sześć stopni mrozu. Efekt? Porażka 1:3. Ale już trzy tygodnie później w rewanżu wszystko wróciło do normy. Zanim włoski sędzia Rigatto na dobre rozpoczął spotkanie, po trafieniach Aguasa i Eusebia w 4. min było 2:0. Później Benfica wbiła zaskoczonym Niemcom jeszcze cztery bramki, a po ostatnim gwizdku arbitra tysiące kibiców cieszyło się razem z piłkarzami na płycie Estádio da Luz. Wszyscy piłkarze Benfiki dostali za tak efektowne zwycięstwo po 8 tysięcy escudo premii.

W półfinale Benfica trafiła na Tottenham Hottspur, który wcześniej pozbawił złudzeń naszego Górnika Zabrze. Owszem w Chorzowie - bo tam grano - Górnik prowadził w 48. min już 4:0, ale w końcówce stracił dwa gole. W rewanżu zaś Tottenham ograł mistrza Polski 8:1! W półfinale londyńskie Koguty poległy w Lizbonie 1:3, ale przecież nie takie straty Anglicy potrafili odrobić w rewanżu. Co prawda na White Hart Lane Aguas dość szybko wyprowadził Benfikę na prowadzenie, ale po dwóch trafieniach Smitha i Bianchflowera było już 2:1 dla Anglików. Na doprowadzenie przynajmniej do trzeciego spotkania mieli jeszcze ponad 40 minut. Ta sztuka nie udała się, mimo że na bramkę Costy Pereiry co chwilę sunęły ataki.

Rywalem Benfiki w finale był tym razem sam Real Madryt. Królewscy przegrali w tej edycji pucharu tylko jeden mecz - na Santiago Bernabeu 0:1 z Juventusem. Wcześniej wygrali jednak w Turynie, a później decydujące starcie w Paryżu.

Finał zaplanowano na 2 maja na Stadionie Olimpijskim w Amsterdamie. Przeciwko sobie stanęli dwaj geniusze piłki - utytułowany już Ferenc Puskas i nowicjusz Eusebio. Puskas miał wtedy 35 lat, ale z instynktu strzeleckiego nic nie stracił. Już wtedy reprezentował Hiszpanię, a niespełna miesiąc później w jej barwach wystąpił w mistrzostwach świata w Chile. Eusebio dopiero zdobywał piłkarskie szlify, ale to on stał się gwiazdą finału.

Guttmann wiedząc, że jego zespół jest znacznie młodszy, nakazał swoim piłkarzom grać szybko. Real odpowiadał kontrami - dwie zakończyły się golami Puskasa. Piękny był zwłaszcza ten drugi - po strzale z 25 m. Ale Benfica szybko wyrównała, na co Puskás odpowiedział trzecim trafieniem!

W szatni trener Guttmann był spokojny. Przez 15 minut wyjaśniał taktykę na drugą połowę słowami: "Chłopcy, nie przejmujcie się. Mecz jest wygrany, oni już prawie umarli". Miał rację - później grała już tylko Benfica. Mario Coluna wyrównał pięknym strzałem z dystansu już pięć minut po przerwie, a w 62. minucie Eusebio popisał się piękną akcją. Swój rajd prawym skrzydłem rozpoczął jeszcze na własnej połowie - dotarł do pola karnego Realu, a tam został przewrócony. Stoper Królewskich Santamaria wyzywał "Czarną Panterę" z Benfiki od sukinsynów. To jednak nie wyprowadziło gwiazdy Benfiki z równowagi - Eusebio wykorzystał karnego, a kilka minut później zdobył piątego gola po rzucie wolnym.

"Orły" po raz drugi z rzędu zostały najlepszą drużyną Europy! A słynny Puskas w dowód uznania przekazał swoją koszulkę młodemu Eusebio.

Benfica Lizbona - Real Madrid CF 5:3 (2:3)

Amsterdam, 02 maja 1962 r.

Bramki: 0:1 Puskás (18.), 0:2 Puskás (23.), 1:2 Aguas (25.), 2:2 Cavem (33.), 2:3 Puskás (39.), 3:3 Coluna (50.), 4:3 Eusebio (64. z karnego), 5:3 Eusebio (69.)

Benfica: Costa Pereira - Joao, Germano, Angelo - Cavem, Cruz - Jose Augusto, Eusebio, Aguas, Coluna, Simoes

Real: Araquistain - Casado, Santamar~a, Miera - Felo, Pachin - Tejada, del Sol, di Stefano, Puskas, Gento

1990. Milan - Benfica 1:0

Przegrany w Stuttgarcie finał Pucharu Europy z PSV Eindhoven sprawił, że Benfiki zabrakło w kolejnej edycji Pucharu Europy. Na pocieszenie został Puchar UEFA, ale występ w nim zakończył się dla Benfiki jeszcze jesienią, przykrą porażką z przeciętnym belgijskim klubem FC Liege. "Orły" mogły więc się skupić na próbie odzyskania mistrzostwa kraju i ta sztuka się udała. Niewiele brakowało, by do kompletu dołożyły też krajowy puchar, ale w finale Benfica przegrała z najmniej utytułowanym z lizbońskich klubów - Belenenses.

Nowy sezon na Estádio da Luz przyniósł nowe nadzieje, choć już bez Toniego, którego zastąpił Sven Goran Eriksson. Słynny Szwed już wcześniej prowadził Benfikę w latach 1982-84, gdy "Orły" m.in. dotarły do finału Pucharu UEFA. Eriksson rewolucji w składzie nie zrobił. Ściągnął dwie uznane gwiazdy - brazylijskiego obrońcę Aldaira i swojego rodaka, pomocnika Jonasa Therna. Coraz więcej do powiedzenia mieli jednak gracze kupieni jeszcze przez Toniego - pomocnik Vitor Paneira i czarnoskóry, ofensywnie grający Valdo.

Aż do półfinału Benfica szła jak burza - irlandzkie Derry City dostało sześć bramek, Kispest Honved Budapeszt dziewięć, a Dnipro Dnipropietrowsk cztery. W półfinale czekał jednak Olympique Marsylia. Kontrowersyjny prezes klubu z Marsylii Bernard Tapie był w klubie już od blisko czterech lat, a jego Olympique właśnie wywalczył pierwsze za jego prezesury mistrzostwo.

Olympique zaczynał mieć mocarstwowe plany, ale Benfica - dość szczęśliwie - je pokrzyżowała. W Marsylii gospodarze wygrali 2:1, w rewanżu długo był remis. I oto nagle w 83. minucie rezerwowy Benfiki Vata trafia do siatki - zrobił to jednak ręką. Belgijski sędzia Langenhove bramkę zaliczył i tak oto Benfica znalazła się w finale. Tapie kipiał z wściekłości - oskarżał prezydenta Benfiki o przekupienie sędziego. Jak na ironię, trzy lata później sam zostanie przyłapany na kupnie meczu ligowego od Valenciennes.

Wswoim siódmym finale Benfica trafiła na Milan. To był włoski rok w piłce i to nie tylko dlatego, że za chwilę na Półwyspie Apenińskim miał się odbyć mundial. Wcześniej Puchar UEFA zdobył Juventus (w finale pokonał Fiorentinę), zaś Puchar Zdobywców Pucharów trafił w ręce graczy Sampdorii Genua.

Milan miał dopełnić dzieła. Holenderskiego ofensywnego trio - Marco van Bastena, Franka Rijkaarda i Ruuda Gullita - bali się wszyscy. W obronie rządzili młody Paolo Maldini, doświadczony Franco Baresi i ograny już Alessandro Costacurta. Ten zespół nie miał słabych punktów. Świetne interwencje Silvino w polu karnym i poza nim sprawiały, że przez godzinę był remis. W 68. min Rijkaard w końcu wykorzystał sytuację sam na sam i zdobył jedynego gola w meczu. Benfica przegrała więc piąty finał z rzędu, kolejnego jak na razie się nie doczekała. Ale niedawny sukces w Lidze Mistrzów FC Porto przekonuje, że nie tylko najbogatsi mogą wygrywać. Może więc wkrótce i do Benfiki uśmiechnie się szczęście?

AC Milan - Benfica Lizbona 1:0 (0:0)

Wiedeń, 23 maja 1990 r.

Bramka: 1:0 Rijkaard (68.)

Milan: G. Galii - Tassotti, F. Barest, Costacurta, P. Maidini - Colombo (90. F. Galii), Rijkaard, Ancelotti (74. Massaro), Evani - Gullit, van Basten

Benfica: Silvino - Jose Carlos, Ricardo Gomes, Aldair, Samuel - Vitor Paneira (78. Vata), Hernani, Thern, Pacheco (59. Cesar Brito), Valdo - M. Magnusson