Budowlani - Arka, czyli wojna na szczycie

Klasyk polskiej ligi rugby czyli mecz Blach Pruszyński Budowlanych Łódź z Arką Gdynia tym razem zdecyduje o mistrzostwie jesieni. - To już nie będzie mecz rugby, tylko prawdziwa wojna - zapowiada Michał Królikowski, filar młyna mistrzów Polski.
Urok ligi rugby polega m.in. na tym, że na zakończenie rundy spotykają się zwykle dwie najlepsze drużyny. Nie inaczej będzie i tym razem. W sobotę o godz. 14 na boisko przy ul. Górniczej wybiegną niepokonane dotąd zespoły Budowlanych i Arki Gdynia.

Poprzedni mecz obu zespołów decydował o mistrzostwie Polski. Po niesamowitej walce do ostatniego gwizdka sędziego rugbiści Blach Pruszyński wygrali i cieszyli się ze złotych medali. To był wielki rewanż za dwa wcześniejsze finały przegrane przez łódzką drużynę. Teraz to Arka będzie chciała zrewanżować się łodzianom za ostatnie porażki. Bo finałowa klęska była tylko jedną z wielu w ostatnich latach. Gdynianie, choć od lat są w czołówce polskiej ligi, nie potrafili wygrać w Łodzi w sześciu ostatnich sezonach. Nawet trzy lata temu, gdy zwyciężali w lidze we wszystkich innych meczach, przy ul. Górniczej musieli zadowolić się remisem.

O podziale punktów tym razem nikt w Łodzi nie myśli. - Liczy się tylko wygrana. Połowiczne rozwiązania nas nie zadowalają - zapowiada Kamil Bobryk, młynarz mistrzów Polski.

W tym sezonie obie drużyny zaliczyły komplet zwycięstw. Arka tylko dlatego jest wyżej w tabeli, że łodzianie mają do rozegrania spotkanie ze słabym WMPD Olsztyn. Ale mimo zaległości, Budowlani potrafili zdobyć o 50 małych punktów więcej.

W dzisiejszym pojedynku najwięcej będzie zależało od młyna. Zresztą zawsze ta formacja jest kluczowa w przedmeczowych założeniach. Atakujący i tak mają dać z siebie wszystko i czyhać na stworzone przez najsilniejszych ludzi w drużynie sytuacje. Michał Królikowski, który gra w pierwszej linii młyna i będzie się ścierał z najsilniejszymi przeciwnikami, ma tego świadomość. - Trener wziął nas wczoraj na specjalną odprawę przedmeczową i tłumaczył, jak duża ciąży na nas odpowiedzialność - mówi filar Blach Pruszyński. - Cały młyn musi być gotowy na ostrą walkę, bo wiadomo, jak Arka zbroi się na ten mecz i jak bardzo zależy im na wygranej. Każda akcja w tym spotkaniu, każde podanie, musi być z naszej strony dopracowane na 150 proc. Bo ten mecz może być dla nas trudniejszy niż finał. Chłopaki z Gdyni pamiętają, jak dawno z nami nie wygrali i choć mistrzostwo jesieni nic nie daje, to zrobią wszystko, żeby wygrać.

Przez ostatnie tygodnie gdynianie oszczędzali wszystkich graczy, którzy mieli się wyleczyć z najdrobniejszych urazów. To dlatego w Łodzi zagrają reprezentacyjni atakujący: Mariusz Motyl i Krzysztof Korbolewski. Z Anglii specjalnie na to spotkanie ma przyjechać i wzmocnić młyn Paweł Denisiuk.

A co słychać u Budowlanych? Na Ukrainę musiał wyjechać powołany do kadry naszych wschodnich sąsiadów Witalij Zadwiernyj. Z młodzieżowych mistrzostw Europy wrócili za to Łukasz Żórawski i Michał Mirosz, którzy nie mogli grać w ostatnich spotkaniach. W dobrych występach w reprezentacji nabrali dużo pewności siebie, ale czy trener Ryszard Wiejski postawi na młodych? - Do końca będę rozważał, jaką przyjąć taktykę - mówi asekuracyjnie szkoleniowiec.

Wszystko okaże się dziś przy ul. Górniczej. Dwie godziny przed "finałem jesieni" w rozgrywkach drugiej ligi zagrają rezerwy obu drużyn.