Wybory 2007. Wygrał Brazylijczyk!

Felieton
Prestiżowy magazyn "France Football" ogłosił nie tak dawno listę zawodników nominowanych do zdobycia Złotej Piłki, czyli trofeum dla najlepszego piłkarza 2007 roku. Polaków oczywiście tam nie znalazłem, chociaż - tak na marginesie - nie wiem, w czym nasz Ebi Smolarek jest gorszy od Irakijczyka Younisa Mahmouda. Zrobiło mi się przykro, że znów wszystko dzieje się bez naszego udziału. I zapragnąłem jakiegoś plebiscytu naszego, lokalnego. Spojrzałem jednak na ligową tabelę, przypomniałem sobie wyniki naszych drużyn w ostatniej kolejce i odechciało mi się wyboru najlepszego piłkarza ziemi łódzkiej. Może więc najgorszy? Za dużo kandydatów. "Najgorszy letni transfer" to jest to! Tym bardziej że nowi mieli już wystarczająco czasu na aklimatyzację, poznanie miasta, tutejszej kuchni, klubu, kolegów, metod treningowych, trenerów, prezesów itd. itp. Niczym nie można ich już usprawiedliwić.

Poza tym szefowie i trenerzy naszych klubów obiecywali przecież, że w nowym sezonie nasze drużyny będą silniejsze, a transfery rzeczywiście będą wzmocnieniami. Skoro polityków rozlicza się z obietnic przedwyborczych, wypada też prezesów rozliczyć z tych przedsezonowych.

Wyliczankę zaczynam od końca.

10. Mieczysław Sikora (ŁKS) - przyznam, że nie byłem pewien, czy umieszczać Sikorę w tej klasyfikacji. W końcu do ŁKS trafił z trzecioligowej Koszarawy Żywiec i trudno było przypuszczać, że będzie wielkim wzmocnieniem. Tyle tylko, że Sikora niemal w każdym meczu marnuje znakomite okazje. Byłem ciekawy, czy w nowym sezonie znajdzie się jakiś piłkarz, który w marnowaniu okazji zastąpi widzewiaka Saszę Bogunovicia, w poprzednich rozgrywkach specjalistę w tym względzie. Sikorze się to udało.

9. Maciej Stolarczyk (PGE GKS) - były piłkarz Wisły Kraków idealnie wpasował się do ligowego średniaka, jakim stał się zespół PGE GKS. Bełchatów to dla Stolarczyka idealne miejsce na okres przedemerytalny. Nie jest tak fajnie jak w Krakowie, ale też dobrze płacą. Nawet jeśli się traci miejsce w składzie.

8. Jhoel Alexander Herrera Zegarra i Alexander Gustavo Sanchez Reves (PGE GKS) - tego jeszcze nie grali. Klub z Bełchatowa ściągnął dwóch piłkarzy aż z Peru. Obaj nieźle sobie radzą. W rozgrywkach Młodej Ekstraklasy.

7. Łukasz Mierzejewski (Widzew) - nad jego kandydaturą też się zastanawiałem, bo uważam go za dobrego piłkarza i jestem pewien, że prędzej czy później Widzew będzie miał z niego pożytek. Tyle tylko, że na razie dużego nie ma. Mierzejewski nie strzelił jeszcze w łódzkiej drużynie gola, w sobotę w meczu z Zagłębiem Sosnowiec zmarnował trzy znakomite okazje.

6. Andreson i Paulinho (ŁKS) - brazylijski zaciąg z Litwy. Potwierdzenie faktu, że nie każdy piłkarz z Brazylii umie grać w piłkę.

5. Mindaugas Panka (Widzew) - to jeden z moich faworytów. Łódzki klub przedstawił go na tej samej konferencji prasowej, na której ogłosił podpisanie kontraktu z Grzegorzem Piechną (czytaj niżej). Litwin był więc przystawką do "Kiełbasy". Reklamowany jako specjalista od gry z pierwszej piłki, były piłkarz Vetry Wilno, owszem, podaje, ale głównie do tyłu. Pod warunkiem, że w ogóle gra.

4. Jacek Dąbrowski (ŁKS) - poprzedni trener ŁKS Wojciech Borecki długo wmawiał nam, że były piłkarz ŁKS Łomża to nowy rozgrywający i lider łódzkiej drużyny. Z każdym kolejnym występem Dąbrowskiego wierzyło mu coraz mniej osób. Dziś nie wierzy już nikt. A Borecki nie pracuje już w ŁKS.

3. Marcin Klatt (ŁKS) - były król strzelców drugiej ligi, później zawodnik Legii Warszawa. Robi wrażenie. To facet z przeszłością i bez przyszłości. Przynajmniej w ŁKS, gdzie zawodzi na całej linii. W meczu z Wisłą Klatt znalazł się sam na sam z pustą bramką i... ŁKS przegrał 0:1.

2. Grzegorz Piechna (Widzew) - z nim wiązano największe nadzieje, wszak to były król strzelców - od piątej do pierwszej ligi. W Widzewie nie zdobył jeszcze gola i wygląda na to, że już nie zdobędzie. Czeka go jeszcze kara zawieszenia na trzy mecze, a zimą pewnie pożegnanie z Łodzią.

1. Douglas (Widzew) - moim zdaniem absolutny numer jeden. Władze Widzewa na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej pochwaliły się supertransferem. Douglas Freitas Cardozo Rodrigues miał być hitem całej ligi. Nie tylko dlatego, że podobno jego kolegą jest słynny Robinho. Niedawno Brazylijczyk dowiedział się, że nie jest już potrzebny. Specjalnej konferencji prasowej na ten temat już nie było, Douglas odszedł po cichu. Po co przyznawać się do błędu...

PS Działacz roku - prezes szwajcarskiego FC Chiasso (ostatnia drużyna drugiej ligi szwajcarskiej) czyli klubu, którego Douglas jest piłkarzem. Najpierw wypożyczył Brazylijczyka do Elche, później do Widzewa. Teraz znów go można wypożyczyć...

Który piłkarz to ?Najgorszy letni transfer??