Odra przegrała po 70 sekundach

Opolska Odra pierwszą bramkę w pojedynku z liderem II ligi straciła już w drugiej minucie! Ostatecznie opolanie przegrali w Gliwicach z Piastem 0:2, a mogli dużo wyżej
Pojedynek z liderem był meczem do jednej bramki, a dość powiedzieć, że opolanie w całym meczu nie oddali żadnego celnego strzału, a praktycznie tylko dwukrotnie zagrozili bramce miejscowych. Gliwiczanom udał się więc rewanż za porażkę w Opolu przed trzema miesiącami, kiedy to w pierwszym spotkaniu sezonu Odra zwyciężyła 1:0.

Tym razem mecz ułożył się dla gliwiczan doskonale, piłkarze jeszcze dobrze nie zaczęli grać, a Piast już prowadził. Po upływie zaledwie 70 sekund w pierwszej ofensywnej akcji spotkania dośrodkowanie z prawej strony Daniela Chylaszka na bramkę zamienił Wojciech Kędziora. Cztery minuty później mogło być już 2:0, na szczęście tym razem po strzale Chylaszka piłka trafiła w poprzeczkę. Dopiero po ponad 20 minutach gry opolanom udało się skonstruować w miarę składną akcję zakończoną strzałem głowa Piotra Bajery, niestety, piłka minęła bramkę strzeżoną przez Grzegorza Kasprzika.

W 30. minucie Piast ponownie był bardzo blisko strzelenia gola, tym razem Odrę uratował jednak słupek, od którego odbiła się piłka po strzale Stanisława Wróbla. Cztery minuty później ten sam piłkarz nie miał już problemów z trafieniem, w zamieszaniu podbramkowym zachował najwięcej przytomności umysłu i wpakował piłkę do siatki obok bezradnego Marcina Fecia. - Niestety, pierwszy tak szybko stracony gol ustawił spotkanie. Dobrze, że skończyło się tylko 2:0 - skomentował opolski golkiper.

W doliczonym czasie pierwszej połowy gliwiczanie mogli podwyższyć wynik, na szczęście po strzale Wróbla z najbliższej odległości obrońcy Odry wybili piłkę z linii bramkowej.

Mimo prowadzenia w drugiej połowie ataki Piasta nie słabły, tym razem jednak strzały Kędzierskiego, Kukulskiego i Kompały, który przegrał pojedynek sam na sam z Feciem, nie znalazły drogi do opolskiej bramki. Odra odpowiedziała strzałami Marka Tracza z dystansu oraz główką Piotra Bajery, niestety, oba uderzenia były niecelne i mecz zakończył się porażką 0:2.

- To był nasz trzeci mecz w ciągu siedmiu dni, niestety, zespół nie zdołał zregenerować sił w tak krótkim czasie - tłumaczył słabą postawę swoich podopiecznych trener Andrzej Prawda. - Pierwsza bramka to kuriozum - wystarczyło kopnąć piłkę w inną stronę i gol by nie padł. Później graliśmy po to, żeby nie stracić więcej bramek - przyznawał z rozbrajającą szczerością szkoleniowiec Odry. Jego odpowiednik w zespole Piasta Piotr Mandrysz był podobnego zdania. - Gra toczyła się pod nasze dyktando, przeciwnicy w ogóle nie stwarzali sobie sytuacji pod naszą bramką - stwierdził. - Chciałbym, żeby każdy mecz kończył się zwycięstwem 2:0. Wtedy napastnicy mogą marnować tyle stuprocentowych sytuacji, ile chcą - dodawał z uśmiechem.

Piast Gliwice - Odra Opole 2:0 (2:0)

Bramki: Wojciech Kędziora (2.), Stanisław Wróbel (34.)

Żółte kartki: Chylaszek (Piast) - Ganowicz, Piegzik, Nakielski (Odra)

Piast: Kasprzik - Żyrkowski, Widuch, Banaś, Michniewicz, Podgórski (90. Mizgajski), Kompała, Gamla, Chylaszek - Wróbel (66. Kukulski), Kędziora (91. Kapusta)

Odra: Feć - Ganowicz, Nakielski, Surowiak, Janicki - Błażejewski, Copik (81. Kubik), Tracz, Piegzik - Bajera, Enyinnaya