Jonas Davidsson: Rutecki opowiada bzdury

- Zdecydowałem się na pozostanie w Polonii wtedy, kiedy zwolnili trenera Zdzisława Ruteckiego. Mam nadzieję, że nowy szkoleniowiec będzie w porządku - mówi Szwed Jonas Davidsson, 23-letni żużlowiec pierwszoligowej Polonii Bydgoszcz




Szwed jest trzecim po Andreasie Jonssonie i Emilu Sajfutdinowie obcokrajowcem, który podpisał nowy kontrakt z bydgoską drużyną. W 9 spotkaniach ostatniego sezonu zdobywał średnio 7,7 pkt w meczu.



Mikołaj Rogoziński: Co przesądziło o tym, że zdecydował się pan na pozostanie w Bydgoszczy?

Jonas Davidsson: Lubię ten klub, ludzi w nim pracujących i wszystkich kolegów z drużyny. No i kibiców Polonii oczywiście też. Kiedy zwolnili trenera Zdzisława Ruteckiego byłem już pewien, że przedłużenie kontraktu w Bydgoszczy to dobry pomysł. Chcę pomóc drużynie w awansie do ekstraligi.

Polonia nie obroniła miejsca w ekstralidze. Zdecydowały o tym m.in. dwa przegrane mecze z ZKŻ Zielona Góra. Czego zabrakło do końcowego zwycięstwa?

- Z mojego punktu widzenia zaliczyłem dwa dobre występy w barażu o utrzymanie ekstraligi. Niestety, przegraliśmy. Wyszło na to, że w przekroju tego dwumeczu ZKŻ był od nas dużo lepszy. Przegraliśmy z lepszą drużyną, chyba tylko tak można to podsumować. Był to dla nas duży cios, bo oznaczało to, że od tej pory musimy startować w I lidze.

Co pan sądzi na temat pracy byłego już trenera Polonii?

- Nie mam ochoty zbyt wiele o tym mówić. Został zwolniony, więc Polonia raczej nie jest specjalnie zadowolona z jego pracy. Ja to rozumiem. Jestem ciekawy nowego trenera, mam nadzieję, że będzie w porządku.

Zdzisław Rutecki powiedział w wywiadzie dla „Gazety”, że wybierał pan sobie numery startowe przed meczami. Podobno dochodziło do sytuacji, w których groził pan bojkotem spotkania, jeśli nie wystartuje jako lider pary?

- Myślę, że trochę się zdenerwował po tym, jak go zwolnili, i teraz opowiada jakieś bzdury. Zawsze kiedy Polonia mnie potrzebowała, ja przyjeżdżałem i robiłem wszystko co w mojej mocy, by zdobyć dla niej jak najwięcej punktów. Bez względu na to, z jakim numerem przychodziło mi jechać. Ale to już było, lepiej zająć się tym, co będzie w 2008 r.

Ma pan żal do działaczy Polonii o odsunięcie od składu po kilku słabych występach na początku tegorocznych rozgrywek?

- Jasne, że to frustrujące, kiedy nie chcą cię w drużynie, ale może faktycznie moje wyniki nie były zbyt dobre, na pewno nie takie, jakich można się było spodziewać. Później pracowałem bardzo ciężko i z czasem wyniki bardzo się poprawiły.

Myśli pan o awansie do Grand Prix 2009?

- Staram się nie myśleć zbyt dużo o Grand Prix. Na pewno chcę się tam znaleźć w niedalekiej przyszłości, ale na razie muszę być tak dobry jak tylko można w każdej lidze. Jeśli będę skuteczny, to będę miał sporą szansę na zakwalifikowanie się do cyklu.

Jakie stawia pan sobie cele na następny sezon z Polonią?

- Z tego co wiem, szykuje się silna ekipa, więc spodziewam się awansu do ekstraligi. Będziemy chcieli wygrać każde spotkanie w I lidze i wynagrodzić kibicom ubiegłoroczny spadek.

Jak spędza pan czas po zakończeniu ostatniego sezonu?

- Zakończyłem sezon niedawno, bo dopiero 20 października. Teraz zwalniam tempo na kilka tygodni, ale po tym czasie zaczynamy zimowe treningi, czyli pierwszą fazę przygotowań do nowego sezonu.

Rozmawiał Mikołaj Rogoziński