Trener Dudy Leszno: Trzeba odblokować moją żonę

Amerykanka Constance Jinks upewniła chyba trenera Dudy Leszno, że warto ją zostawić w zespole. Zdobyła aż 27 pkt, a leszczynianki wygrały prestiżowy mecz w Toruniu.


Jinks miała do tej pory tylko jedno udane spotkanie - z Lotosem Gdynia. - Od dwóch najbliższych meczów zależy to, czy u nas zostanie, czy nie - zapowiadał we wtorek trener Dudy Jarosław Krysiewicz. W środę w Toruniu zawodniczka odmieniła losy spotkania, którew zaczęło się dla Dudy nieszczególnie - w 8. min Energa prowadziła 14:6, a leszczynianki miały już osiem fauli. Jinks trafiła za 3 pkt, a prawdziwy popis dała w drugiej kwarcie. Zdobyła w niej 18 pkt, trafiając niemal z każdej pozycji. - Widać, jak dochodzi do formy - mówił Krysiewicz. Bez skuteczności Jinks, Duda mogłaby mieć problemy, bo trzy pozostałe niskie koszykarki obwodowe - Edyta Krysiewicz, Monika Siwczak i Anna Talarczyk - zdobyły łącznie zaledwie 1 pkt. - Musimy odblokować zwłaszcza "Edzię", bo znów miała świetne pozycje do rzutu i nie trafiała - mówił trener Krysiewicz o swojej żonie Edycie.

Spotkanie w Toruniu miało sporo dodatkowych podtekstów. Energa grała o głowę swojego trenera Dariusza Raczyńskiego i - niewykluczone - kilku zawodniczek. Torunianki, choć uważane przez fachowców za kandydata nawet do włączenia się do walki o medal, przegrały bowiem trzy wcześniejsze spotkania. Na dodatek to właśnie Duda - po zwycięstwie w Toruniu - wyrzuciła rywalki z ekstraklasy w końcówce poprzedniego sezonu. Energa wróciła do niej - z nowymi sponsorami i większością składu - dzięki tzw. "dzikiej karcie".

- Spodziewam się walki na śmierć i życie - mówił przed meczem Krysiewicz. I Duda tę walkę podjęła - w sumie jej zawodniczki popełniły aż 28 fauli, ale choć aż pięć koszykarek miało po cztery przewinienia, to żadna z nich przedwcześnie nie musiała opuścić boiska. - To jest właśnie nasz sposób na grę. Agresywnie bronimy, popełniamy faule, ale to daje efekt. Wiem, że całego sezonu tak nie jesteśmy w stanie grać, ale wierzę, że kiedyś przyjdzie jeszcze lepsza gra w ataku i wówczas będzie można trochę odpuścić w obronie - mówił Krysiewicz.

W drugiej połowie przewaga Dudy tylko raz zmniejszyła się do 3 pkt (40:37 w 26. min), w końcówce meczu sięgała jednak nawet 16 pkt. Aby tak się stało, wcale nie musiały dobrze grać środkowe Dudy. Trener Krysiewicz je jednak rozgrzeszył: - Miały przed sobą Amerykankę Taylor, która ma 203 cm wzrostu. A ta druga, Alexis, jest duża jak nasze dwie Kocowe razem wzięte i pewnie jeszcze kawałek - śmiał się.

Energa Toruń - Duda Leszno 54:67

Kwarty: 14:10, 11:26, 18:15, 11:16.

Energa: Predehl 10, Alexis 8, Perlińska 6, Tłumak 3 (1x3), Marczewska 2 oraz Taylor 12, Moore 8, Chełczyńska 2, Grabowska 2, Kowalenko 0.

Duda: Mieloszyńska 14 (2x3), Żytomirska 8, Koc 7, Krysiewicz 0, Siwczak 0 oraz Jinks 27 (4x3), Budnik 5 (1x3), Makowska 5 (1x3), Talarczyk 1.