Sport.pl

Krzysztof Ignaczak*: Na pewno się nie poddamy

Marcin Lew: Przed Wami pierwszy z meczów na szczycie. Jaki wynik Was zadowoli?

Krzysztof Ignaczak: Każdy punkt, który uda się zdobyć, będzie sukcesem. Potrzebujemy tych punktów, a wiadomo, że z taką drużyną jak Skra każda zdobycz będzie sukcesem. Oni są na pewno faworytem tego meczu, ale my nie składamy broni. Gramy o różne cele, bo my staramy się wywalczyć jakiś medal w Polsce, a oni zostali zbudowani, by walczyć o medale w europejskich pucharach. Będzie ciężko, ale na pewno się nie poddamy.

Po Skrze czekają Was kolejne ciężkie mecze. Trzy wyjazdowe spotkania w tydzień z faworytami ligi - to chyba nie najlepszy układ.

- To bardzo ciężki układ. Te mecze zweryfikują trochę naszą wartość. Zagramy z zespołami, które walczą o mistrzostwo Polski. Zapowiadają się naprawdę ciekawe mecze, a my, chcąc przystąpić do play-offów z jak najlepszej pozycji, musimy zdobyć jak najwięcej punktów.

Dla Pana mecz ze Skrą będzie chyba szczególny. Z tą drużyną święcił Pan przecież największe triumfy w klubowej siatkówce.

- No tak. Tam zdobywałem tytuły mistrza kraju i spędziłem cztery lata, które bardzo dobrze wspominam. Nasze drogi się jednak rozeszły i teraz gram w Rzeszowie - będę chciał jak najwięcej osiągnąć z tą drużyną. Mam nadzieję, że będzie to medal mistrzostw Polski.

Skra w Rzeszowie nigdy nie miała problemów ze zwycięstwami. Czas chyba to zmienić...

- Przydałoby się. Ja mogę ze swojej strony zagwarantować, że zrobimy wszystko, żeby wyrwać jakieś punkty rywalom. To na pewno bardzo dobra i renomowana drużyna, ale przecież to też są ludzie.

Zawodników Skry zna Pan bardzo dobrze. Co może być kluczem do osiągnięcia dobrego wyniku w środę?

- Nie popełniać własnych błędów. Skra jest właśnie taką drużyną, która tych błędów robi bardzo mało. Jeśli my zagramy podobnie, doprowadzimy do emocjonujących końcówek, to może przy dopingu naszych kibiców i odrobinie szczęścia uda nam się coś ugrać.

Chcąc zdobyć punkty, będziecie musieli chyba zagrać najlepszy mecz w tym sezonie.

- To jest mecz na szczycie, w którym nie jesteśmy faworytem. Gramy z kandydatem do złota, a przy takich meczach wyzwala się dodatkowa motywacja. Każdy chce się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności i myślę, że podobnie będzie w środę. W naszym zespole jest naprawdę duży potencjał i wydaje mi się, że jak zagramy tak na 90 procent możliwości, to jest szansa urwać punkty Skrze.

Obserwatorzy będą zapewne przyglądać się rywalizacji Pana z Robertem Milczarkiem.

- Dla mnie to nie jest żadna rywalizacja. Ciągle słyszę o rywalizacji z Piotrkiem Gackiem, teraz z Robertem. Jesteśmy po prostu zawodnikami libero i można ewentualnie ocenić, kto w danym meczu zagrał lepiej. Nie będzie żadnego udowadniania, że w Bełchatowie powinni dalej stawiać na mnie. W środę będzie rywalizacja Resovii ze Skrą, a nie moja z Robertem, i mam nadzieję, że nasza drużyna wyjdzie z niej z punktami.

*Krzysztof Ignaczak - libero Asseco Resovii, który cztery poprzednie sezony spędził w Bełchatowie