Sport.pl

Napoleoni zatrzymał marsz Groclinu

Po czterech zwycięstwach z rzędu Dyskobolia Grodzisk przegrała 0:1 z Widzewem Łódź, który dzięki wygranej opuścił strefę spadkową.
To był 50. oficjalny mecz grodziszczan w tym roku, ale piłkarze Jacka Zielińskiego nie zdobyli punktów na jubileusz, mimo że byli faworytami pojedynku w Łodzi. Zdaniem trenera Dyskobolii, porażka była efektem zlekceważenia przeciwnika. - Widzew wygrał zasłużenie. Moja drużyna zagrała mało agresywnie. Nie wiem z czego to może wynikać, ale niektórym piłkarzom już przed meczem chyba wydawało się, że mogą dopisać kolejne 3 pkt - tłumaczył Zieliński. - W ostatnich spotkaniach szło nam bardzo dobrze, po tej porażce będziemy mogli poznać wartość drużyny, która pokaże czy potrafi szybko podnieść się z kolan.

Bohaterem spotkania był błyskotliwy Włoch Stefano Napoleoni. 21-letni Włoch zagrał w ataku obok Łukasza Mierzejewskiego - to było jedno z kilku bardzo dobrych posunięć trenera Marka Zuba przed spotkaniem z drużyną z Grodziska Wlkp. - Postanowiłem nie obarczać Stefano większymi zadaniami defensywnymi. Dostał swobodę na boisku i jak widać opłaciło się, zagrał bardzo dobrze, to pozycja dla niego - tłumaczy trener Widzewa.

Przede wszystkim Napoleoni zdobył zwycięską bramkę, swoją trzecią w tym sezonie, ale pierwszą po strzale głową. W 37. min Włoch wykorzystał znakomite dośrodkowanie Łukasza Masłowskiego. Bliski powodzenia był jeszcze dwa razy - w 57. min, kiedy po podaniu Adriana Budki, znów strzelał głową, ale piłka odbiła się od poprzeczki i w 62. min, kiedy po zagraniu Mierzejewskiego znalazł się sam na sam z Sebastianem Przyrowskim. Kopnął jednak obok słupka.

Bramka Napoleoniego przerwała potworne nudy, które działy się na stadionie Widzewa. Dyskobolia grała zdecydowanie poniżej oczekiwań. Łodzianie dobrze spisywali się w obronie i skutecznie wyłączyli z gry najgroźniejszych piłkarzy Dyskobolii - Jarosława Latę i Adriana Sikorę. Efekt był taki, że przez cały mecz goście z Wielkopolski tylko raz zagrozili bramce Bartosza Fabiniaka, który w 77. min obronił strzał Radosława Majewskiego.

Trener Dyskobolii już w 53. min dokonał dwóch zmian i wysłał na boisko Piotra Rockiego i Petera Babnicia. Dopiero w końcówce jego drużyna zaczęła przeważać. - Nie stworzyliśmy klarownych sytuacji. Ten mecz nie mógł się więc inaczej dla nas ułożyć - podsumował Jacek Zieliński.



Widzew Łódź - Dyskobolia Grodzisk 1:0 (1:0)

Bramka: Napoleoni (37., głową po dośrodkowaniu Masłowskiego)

Widzew: Fabiniak - Ł. Broź, Stawarczyk, Ukah, Lisowski - Budka (88. Szeliga), Juszkiewicz, Kuklis (82. Panka), Masłowski - Mierzejewski (64. Sokalski Ż ), Napoleoni.

Dyskobolia: Przyrowski - Mynar (53. Rocki), Yunisoglu (72. Telichowski), Jodłowiec, Sokołowski - Lazarevski, Kumbev, Majewski, Lato - Sikora, Ivanowski (46. Babnić).

Sędziował Mirosław Górecki z Katowic.

Widzów 4,5 tys.