Znicz rozłożony na łopatki

W meczu I ligi koszykarze Sokołowa Znicza Jarosław nie powalczyli z Zastalem Zielona Góra, przegrywając różnicą 17 punktów. Przed własną publicznością przegrała Resovia Millenium, a z wygranych cieszyli się koszykarze Sokoła Łańcut, Siarki Tarnobrzeg i Stali Stalowa Wola.


Miał być wyrównany mecz na szczycie I-ligowej tabeli, a tymczasem u schyłku trzeciej kwarty zastalowcy prowadzili już z przewagą przeszło 30 punktów! Jarosławianie leżeli na łopatkach. - Mam dobrych koszykarzy, ale nie mam jeszcze zespołu - trener Znicza Bogusław Wołoszyn tak tłumaczył klęskę swoich podopiecznych. - Są u nas gwiazdki, lecz totalny problem leży w tym, żeby ich indywidualne możliwości i umiejętności posklejać na zasadzie gry zespołowej.

Po sobotnim spotkaniu w Zielonej Górze rzeczywiście nie sposób przeczyć, że Znicz ma problem z wykorzystaniem potencjału swoich graczy. Nazwiska graczy z Jarosławia nie zostawiają wątpliwości - Znicz odegra jeszcze ważną rolę w wyścigu o awans. By tak się stało, musi nad sobą popracować.

Zastalowcom wystarczy, jeśli zachowają obecną formę. Powrót do zdrowia i sprawności dwóch wielkich nieobecnych meczu w Zielonej Górze - Pawła Szcześniaka z Wiecko-Zastalu oraz Tomasza Celeja ze Znicza - zrównoważy się. Na ten moment nie odwróci losów rywalizacji między koszykarzami z Zielonej Góry i Jarosławia, choć pewnie ciut więcej skorzystaliby na tym ci drudzy. Nie dlatego jednak, że Celej jest bardziej wartościowym graczem od Szcześniaka, lecz z uwagi na to, że w swoim teamie brakuje mu zmienników. - Tomek rzuca średnio 25 punktów na mecz, jakbyśmy tyle dodali do dzisiejszego wyniku, to jesteśmy osiem punktów do przodu - żartował Wołoszyn. Wcześniej jednak przyznał, że szkoleniowiec Zastalu Tadeusz Aleksandrowicz okazał gościom trochę miłosierdzia. Bo gdyby zechciał, te 30 punktów przewagi utrzymałoby się do końca gry. - 17 punktów straty to jest dla nas najniższy wymiar kary. W żadnym fragmencie spotkania nie byliśmy godnym rywalem dla gospodarzy - oceniał Wołoszyn.

Po znakomitej dla gospodarzy pierwszej kwarcie w drugiej ich gra trochę siadła. Wynik 28:23 skłonił zielonogórskiego trenera do reakcji, w efekcie której pierwsza połowa kończyła się już w jako takim spokoju - 42:27. Przyspieszenie gospodarzy przed przerwą stanowiło ledwie przygrywkę przed trzecią kwartą. Przez chwilę było jeszcze w miarę normalnie - 47:33 - jak w starciu w miarę równych rywali. Aż w kilka kolejnych minut zastalowski walec wprasował przeciwników w parkiet i zrobiło się 64:33! Goście z Jarosławia leżeli na łopatkach. W czwartej kwarcie zawodnicy Znicza postawili się jeszcze twardo w obronie, zaczęli też trafiać za trzy punkty i doprowadzili rezultat do granic przyzwoitości. - Narzekać nie mogę, kiedy mamy 30 punktów przewagi. Ale to tylko jedno z wielu spotkań sezonu zasadniczego, a i tak liczyć się będzie to, co zagramy w kwietniu - mówił po meczu Aleksandrowicz.

ZASTAL ZIELONA GÓRA79
SOKOŁÓW ZNICZ JAROSŁAW62
Kwarty: 23:11, 19:16, 24:11, 13:24.

Zastal: Kukiełka 21 (1), J. Kalinowski 11, Kowalczuk 11, Morkowski 7 (1), Chodkiewicz 3 oraz Wilczek 10, Briegmann 6, Rajewicz 4, D. Kalinowski 3, Olszewski 2, Busz 0, Taberski 0.

Znicz: Miller 11 (1), Przewrocki 11 (1), Sikora 8 (2), Ecka 5 (1), Dryjański 2 oraz Miszczuk 18, Fortuna 5 (1), Mikołajko 2, Szczotka 0.

Trzecia porażka z rzędu

Koszykarze Resovii przegrali trzeci mecz z rzędu. Tym razem lepszy okazał się beniaminek z Białegostoku, który wygrał w Rzeszowie 80:74. Podopieczni Grzegorza Wiśniowskiego prowadzili tylko na początku meczu, gdy po celnej trójce Bartosza Dubiela na tablicy wyników było 5:2 dla Resovii. Później miejscowi wygrywali jeszcze 12:11, ale kolejne sześć punktów zdobyli goście, którzy objęli prowadzenie i nie oddali go już do końca meczu.

Przez większość część meczu podopieczni Marka Kubiaka prowadzili różnicą 10-12 punktów, chociaż kilkakrotnie rzeszowianie niwelowali straty do jednego "oczka". Tak było w końcówce trzeciej kwarty, gdy po dwóch celnych rzutach wolnych Grzegorza Płocicy Żubry prowadziły tylko 63:62, oraz na początku ostatniej odsłony, gdy kolejna trójka Dubiela sprawiła, że białostoczanie wygrywali 66:65. Jednak kolejne dwie akcje to dwa celne rzuty za trzy punkty najskuteczniejszego w szeregach gości Tomasza Kujawy. Dzięki nim Żubry odskoczyły na siedem punktów i bezpieczną przewagę utrzymały do końca meczu. - Cały mecz był bardzo wyrównany, a Resovia w każdym momencie mogła nas dojść. Na początku drugiej połowy parę rzutów mi nie wyszło, na szczęście dwie trójki akurat wpadły. Zrobiłem, co do mnie należało, bo jestem jednym z bardziej doświadczonych zawodników w drużynie - cieszył się po meczu Kujawa. - Jeszcze nigdy w tej hali nie przegrałem i dzisiaj podtrzymałem tą passę - dodał.

- O naszej porażce zadecydowała gra w pierwszej połowie. Gdybyśmy cały mecz zagrali w obronie tak jak po przerwie, to byłaby szansa na zwycięstwo. Niestety, nie zdołaliśmy odrobić wszystkich strat. Liczyłem, że Grzesiek Płocica pociągnie grę, ale w końcówce opadł z sił - stwierdził Grzegorz Wiśniowski, który miał sporo pretensji do sędziów prowadzących to spotkanie. - W pierwszej połowie sędziowali katastrofalnie. Dopiero gdy ukarali nas dwoma przewinieniami technicznymi [jedno otrzymał Wiśniowski, a drugie ławka rezerwowych - przyp. red.], coś się zmieniło i zaczęli gwizdać na naszą korzyść - tłumaczył trener Resovii.

Zadowolony po meczu był trener Żubrów. - Wreszcie wygraliśmy na wyjeździe. Kilka razy zdarzyły się przestoje w grze mojej drużyny, ale udało nam się obronić przewagę - mówił Marek Kubiak.

RESOVIA MILLENIUM74
ŻUBRY BIAŁYSTOK80
Kwarty: 15:20, 25:30, 22:16, 14:14.

Resovia: Dubiel 23 (3), Miś 6, Baran 5 (1), Szczytyński 4, Wójcik 4 oraz Płocica 25 (2), Ucinek 5 (1), K. Szpyrka 2, Rusin 0.

Żubry: Kujawa 23 (5), Jankowiak 14 (2), Misiewicz 12, Konare 6, Olszewski 5 oraz Krajewski 13 (1), Kulikowski 4, Wilczek 2, Monach 1, Brzozowski 0.

Sokół gromi

Łańcucianie nie mieli problemów z odniesieniem szóstego zwycięstwa w rozgrywkach i pokonali outsidera z Lublina różnicą aż 40 punktów. Znakomita w wykonaniu podopiecznych Dariusza Kaszowskiego była zwłaszcza druga połowa, która zakończyła się wygraną Sokoła 54:28.

SOKÓŁ ŁAŃCUT105
START AZS LUBLIN65
Kwarty: 29:20, 22:17, 27:11, 27:17.

Sokół: Krupa 11 (2), Pacocha 11 (1), Chromicz 8, Koszuta 8 (1), Klima 5 oraz Ożóg 17 (1), Dudzik 16 (4), Salamonik 10, Mroczek 10 (1), Podolec 9 (1), Pazdan 0.

Start: Kowalski 11 (1), Urbański 9 (2), Olejniczak 7, Jagoda 6, Hołota 3 oraz Prażmy 8, Karczewski 8 (2), Myśliwiec 3 (1), Rak 2, Borkowski 0.

Druga wygrana Siarki

Podopieczni Zbigniewa Pyszniaka wygrali drugi mecz w tym sezonie i po raz drugi uczynili to na wyjeździe. Tym razem tarnobrzeżanie, do których składu wrócili po kontuzjach Krzysztof Zych i Piotr Kardaś, pokonali MKKS Rybnik 67:54. Tarnobrzeżanie już w pierwszej kwarcie wypracowali sobie 10-punktową przewagę i kontrolowali przebieg meczu.

MKKS RYBNIK54
SIARKA TARNOBRZEG67
Kwarty: 9:19, 19:15, 19:21, 7:12.

MKKS: Frankowski 17 (1), Środa 8, Kozieł 7 (1), Mrówczyński 7 (1), Kukuczka 5 (1), Grabiec 4, Marczyk 2, Paszowski 2, Zmarlak 2, Ochodek 0.

Siarka: Bielak 16 (3), Wall 15 (1), Zych 13, Marciniak 9 (2), Kardaś 7 (1), Polek 4, Sudowski 3.

Pozostałe wyniki 7. kolejki:

Tarnovia Tarnowo Podgórne - Stal Stalowa Wola 76:87, Prokom II Sopot - Big Star Tychy 52:71, BT Wózki Pruszków - Politechnika Poznańska 81:83, Sportino Inowrocław - Polonia 2011 Warszawa 68:62.

1. Zastal Zielona Góra714539:393
2. Politechnika Poznań713599:525
3. Sokół Łańcut713583:470
4. Sportino Inowrocław712489:403
5. Big Star Tychy712525:503
6. Sokołów Znicz Jarosław712532:530
7. Resovia Millenium710515:505
8. Polonia 2011 Warszawa710496:489
9. Stal Stalowa Wola710491:494
10. Żubry Białystok710530:550
11. MKKS Rybnik710478:515
12. Prokom II Sopot710464:535
13. Siarka Tarnobrzeg79472:527
14. BT Wózki Pruszków78507:527
15. Tarnovia Tarnowo78505:578
16. Start AZS Lublin77438:619