Maciej Dąbrowski - olimpijczyk z Wadowic

Student Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie Maciej Dąbrowski będzie niósł znicz w sztafecie olimpijskiej Pekin 2008. Tego zaszczytu dostąpi jeszcze czwórka Polaków - Magdalena Piotrowska z Warszawy, piosenkarka Reni Jusis, aktor Paweł Małaszyński i kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc
Dąbrowski jest studentem IV roku stosunków międzynarodowych. Ma 22 lata i pochodzi z Wadowic. Przypadkowo wziął udział w konkursie.

- Czytałem informacje na temat funduszy strukturalnych na portalu gazeta.pl. Pojawił się baner z konkursem sztafeta olimpijska. Trzeba było wykazać się pomysłową odpowiedzią na pytanie, dlaczego chcę pobiec w sztafecie - wspomniał zwycięzca. - Z natury jestem pacyfistą, igrzyska zawsze przynoszą pokój i pokazują, jak konstruktywnie wykorzystać ludzką agresję i rywalizację.

W konkursie wystartowało siedem tysięcy osób. Finałowa dziesiątka rywalizowała w siedzibie PKOl w centrum olimpijskim. Dzień wcześniej podczas wspólnej kolacji Dąbrowski w hotelu poznał m.in. Beatę Tokarczyk z Bielska-Białej i Martynę Drwięgę z Sanoka, studiujące pod Wawelem, oraz Filipa Kubisa, ucznia klasy maturalnej z Krakowa. - Nigdy nie nocowałem w hotelu, w którym doba kosztuje tyle co akademik na miesiąc w Krakowie - przyznał Dąbrowski.

W finale odpowiedział na wszystkie 13 pytań. - To był test wyboru, nawet jak czegoś nie wiedziałem, mogłem strzelać. Były pytania o konia Artemor, który wraz z jeźdźcem zdobył złoty medal, maskotkę IO w Moskwie i rok, w którym wprowadzono pięciobój nowoczesny kobiet - wspomina.

Dąbrowski nie uprawia żadnej dyscypliny wyczynowo. Od czasu do czasu biega i kibicuje. - Nie mam pogłębionej wiedzy o igrzyskach, pamiętam olimpiady z 2004 i 2000 r. i nic więcej. Ale czytam sport w portalach.

W wygranej pomogła mu książka "Mapy myśli" Tony'ego Buzana. - W środku umieszcza się obrazek, który jest najbardziej charakterystyczny, i najważniejsze skojarzenia, czasami im głupsze, tym lepsze - opowiadał o przygotowaniach.

Nigdy nie był omnibusem ("miałem problemy z przedmiotami ścisłymi i dwóje ze statystyki i trygonometrii"), ale pamięć ma fotograficzną. - Mama uwierzyła, jak zobaczyła migawkę w telewizji. Musiałem wyjść do dziesięciu kamer i chyba 20 fotoreporterów, strasznie głupio się czułem - wyznał skromnie.

Nie wszyscy rywale przegraną przyjęli z godnością. - Nie mam żalu do chłopaka z pierwszego roku dziennikarstwa. Dla niego to była olbrzymia szansa, choć jako prawie krakus mam takie, a nie inne zdanie o warszawiakach - stwierdził.

Laureat interesuje się procesami integracyjnymi na świecie, polityką regionalną Unii Europejskiej, Ameryką Łacińską. Zna angielski, hiszpański i niemiecki. - Może kiedyś dostanę się na praktykę dyplomatyczną? Na razie przymierzam się do pracy magisterskiej - zdradził plany na przyszłość.

Do Chin poleci 4 czerwca 2008 r. - Nie wiem na jak długo, trwa strategia promocji. Prawdopodobnie nasze wizerunki wykorzystane zostaną w kampanii reklamowej - zakończył.