Budowlani mocniejsi od Lechii

Łódzcy rugbiści nie dali szans doświadczonej drużynie z Gdańska.
Na stadion Blach Pruszyński nareszcie przyjechał mocny rywal, dlatego mimo brzydkiej pogody kibice obejrzeli dobre widowisko.

Lechia potwierdziła dobrą dyspozycję z wcześniejszych spotkań. Od początku było widać, że i Ryszard Wiejski, trener gospodarzy, postawił wszystko na młyn i uważną grę w defensywie. Zawodnicy ataku nieszczególnie angażowali się do akcji, a bardziej koncentrowali się na powstrzymywaniu rywali. Tym bardziej że śliska murawa nie pozwalała na zwody i szybką grę w ofensywie.

Gdańszczanie rozpoczęli mecz tak, jak kończyli swoje zawody gracze Nowej Zelandii podczas Pucharu Świata w spotkaniu z Francją. Zawodnicy młyna, wśród których z początku brylował znany z występów w Budowlanych Maciej Brażuk, wbijali się w defensywę łodzian przesuwając akcję metr po metrze i wymuszając szarże obronne łodzian. Ale podobnie jak All Blacks, nie byli w stanie dojść w ten sposób do pola punktowego i podobnie jak Nowozelandczycy przegrali ten mecz.

Bo łodzianie byli równie silni, a do tego zostali lepiej przygotowani taktycznie. Dało się to zauważyć głównie przy przegrupowaniach. Budowlani inicjowali akcje szeroko rozstawieni dając sobie szansę na przerzuty piłki z jednej na drugą stronę boiska. A Lechia całą drużyną angażowała się w walkę młynów, nie myśląc zupełnie o tym, jak poprowadzić dalszą część akcji. Efekt był taki, że goście nie zdobyli żadnego przyłożenia. Dwa razy byli blisko, kilka metrów przed polem punktowym Blach Pruszyński, ale gospodarze byli w tym meczu bardzo skuteczni w obronie.

Ale nie tylko. Młyn Budowlanych, który wziął na siebie odpowiedzialność za zdobywanie punktów, pokazał, jak to się robi i z akcji, i po stałych fragmentach. W 20 min Tomasz Grodecki sprytnie rozegrał piłkę w środku boiska, ta jak po sznurku zawędrowała najpierw na lewą, później na prawą stronę boiska, a akcję zakończył Michał Zych, rozgrywający chyba jedno z najlepszych spotkań w karierze.

Drugie przyłożenie było efektem błędu gości, którzy za daleko wrzucili piłkę z autu, przejął ją Michał Królikowski i choć jest jednym z najcięższych łódzkich graczy, w tempie sprintera przebiegł kilkadziesiąt metrów wpadając na pole punktowe. Ale świadectwem siły gospodarzy była akcja z drugiej połowy, kiedy po młynie podyktowanym na piątym metrze przepchnęli gości kończąc akcję przyłożeniem.

W końcówce mecz był wyrównany i bardzo emocjonujący, bo Lechia chciała za wszelką cenę zdobyć honorowe przyłożenie, a Budowlani liczyli na bonusowy punkt za czwarte przyłożenie. Nie udało się ani jednym, ani drugim, ale kibice dziękowali rugbistom za widowisko.

Blachy Pruszyński - Lechia Gdańsk 18:3 (13:0)

Punkty dla Blach Pruszyński: Królikowski, Zych, Marek Mirosz po 5, Stępień 3; punkty dla Lechii: Bakuri.

Blachy Pruszyński: Stępień - Kiełbik, Kaniowski, Gomulak, Hotowski - Grodecki (70. Dułka) - Żórawski (77. Milczak) - Sachrajda, Bobryk, Królikowski, Zych, Karpiński (60. Szyburski), Ławski, Maros, Marek Mirosz

Pozostałe wyniki i tabela:

Arka Gdynia - Folc AZS Warszawa 15:7, Juvenia Kraków - Orkan Sochaczew 54:0, Skra Warszawa - Posnania 10:44, WMPD Olsztyn - Ogniwo Sopot 10:32.

1.Arka732221-40
2.Budowlani629317-56
3.Folc729228-62
4.Lechia721196-94
5.Juvenia717128-110
6.Posnania715151-135
7.Skra712111-205
8.Ogniwo710107-230
9.WMPD 6 1 57-214

10.Orkan7-115-385