Sport.pl

Hierarchia piłkarzy Legii

Za nami jedna trzecia sezonu. W piątek Legia gra z Odrą Wodzisław, tydzień później z Wisłą Kraków. Na kogo trener Jan Urban liczy najbardziej?
W piątek przeciwko Odrze (godz. 18.15) z powodu kontuzji zapewne zabraknie Inakiego Astiza i Bartłomieja Grzelaka. Trener Urban ma szeroki, wyrównany skład, którym w dodatku często rotuje, więc to dla niego nie problem. Zastanówmy się jednak, kto ma największe szanse, by zagrać 28 października w meczu sezonu w Krakowie i jaka naprawdę jest hierarchia w walczącym o mistrzostwo Polski zespole.

BRAMKA. 1. Jan Mucha, 2. Wojciech Skaba, 3. Maciej Gostomski.

Słowak Mucha przez dwa lata był dublerem Łukasza Fabiańskiego. Jest w specyficznej sytuacji, bo do klubu przyszedł perspektywiczny Wojciech Skaba, a w sytuacji, gdy jest dwóch porównywalnych klasą fachowców, stawia się na swojego. Tak było w poprzednim sezonie - jak stwierdził poprzedni trener legionistów Jacek Zieliński, klasa Muchy i Fabiańskiego była bardzo podobna, a na tego drugiego stawiano, ponieważ jest nadzieją polskiej reprezentacji. W Legii w końcu jednak uznano, że za cierpliwość należy się nagroda. Mucha broni od początku sezonu i zmieniać go nie ma powodu. Najpierw seria 634 minut bez straty gola, w ogóle tylko cztery stracone w dziesięciu spotkaniach. Dopóki nie popełni kilku rażących błędów, zmiany w bramce Legii nie będzie. Ciekawe, czy Gostomski kiedyś awansuje z pozycji trzeciego bramkarza. Na to się nie zanosi.

PRAWA OBRONA. 1. Jakub Rzeźniczak, 2. Wojciech Szala, 3. Piotr Bronowicki.

Rzeźniczak po powrocie z wypożyczenia do Widzewa na początku sezonu nie mieścił się nawet na ławce rezerwowych. Pomógł mu zbieg okoliczności dotyczący rodziny Bronowickich. Najpierw reprezentant kraju Grzegorz został wytransferowany do Crvenej Zvezdy Belgrad, później zastępujący brata Piotr doznał kontuzji. Trener Urban zmienił Rzeźniczakowi pozycję ze środka na prawą obronę i był to celny strzał - reprezentant młodzieżówki jest zbyt wątły jak na stopera, a na boku sprawdza się nadzwyczajnie. Co do Szali - wśród prawych obrońców notowany raczej z przyzwyczajenia. Urban widzi go na środku.

ŚRODEK OBRONY. 1-2. Dickson Choto, Inaki Astiz, 3. Wojciech Szala, 4. Jakub Wawrzyniak, 5. Błażej Augustyn, 6. Jakub Rzeźniczak.

Choto był najlepszym obrońcą Legii przez lata. W tym sezonie najpierw pauzował za kartki, potem przez kilka kolejek był kontuzjowany. W roli najlepszego zastąpił go więc znakomity taktycznie Astiz. Hiszpan to do tej pory jedyny stoper, na którego Legia mogła liczyć w każdym spotkaniu. Jednak i na niego przyszła "kryska". Po meczu z Lechem ma spuchnięte kolano i z Odrą nie zagra (chodzi o to, by 28 października był gotowy do występu przeciwko Wiśle w Krakowie). Ale zdrowy jest już Szala, a on w parze z Choto (tak zagrali z ŁKS w Pucharze Ekstraklasy) w piątek spokojnie zatrzyma w piątek Odrę Wodzisław. Po kiepskim występie w Kielcach młodego Augustyna następny w kolejce jest nominalnie lewy obrońca Wawrzyniak (jak wspominałem Rzeźniczak jest przewidziany do gry po prawej stronie, chociaż w razie kłopotu może wrócić do roli stopera).

LEWA OBRONA. 1. Tomasz Kiełbowicz, 2. Jakub Wawrzyniak, 3. Edson da Silva, 4. Przemysław Wysocki.

Nie taka miała być kolejność, bo naturalne zdawało się, że miejsce będzie miał kadrowicz Wawrzyniak. I tak było na początku sezonu. Zresztą kupiony z Widzewa zawodnik grał całkiem nieźle. Jednak Urbanowi to nie wystarczyło, wymienił go na Kiełbowicza i... ten także jest w kadrze. W ubiegłym sezonie lewym obrońcą był Edson, lecz słusznie został przesunięty do pomocy - w defensywie często bywał ogrywany, jest stworzony do działań ofensywnych. Wysocki umieszczony zostaje w rankingu raczej na wyrost. Grając w Młodej Ekstraklasie, nie ma zresztą na razie prawa awansu do pierwszej drużyny na stałe i gry w Orange Ekstraklasie. Jednak zwycięski gol w PE przeciwko ŁKS-owi i solidna gra całkiem dobrze rokują.

PRAWA POMOC. 1. Miroslav Radović, 2. Kamil Grosicki, 3. Piotr Bronowicki.

Serb nie gra tak dobrze jak w poprzednim sezonie, na co chyba ma wpływ konkurencja. Radović jest z gatunku tych, którzy lubią, gdy stawia się na nich w ciemno. Poza tym wszyscy w lidze już wiedzą, czego po nim się spodziewać - drybling i upadek równoznaczny z próbą wymuszenia reakcji sędziego. Grosicki z kolei jest bardzo szybki, też niezły technicznie, lecz bardzo często traci piłkę. I fatalnie strzela, przynajmniej do tej pory. Bronowicki na tej pozycji to wariant kompletnie rezerwowy. Jest jeszcze Sebastian Szałachowski, ale on z powodu kontuzji od roku nie grał w piłkę. Dlatego na razie nie będzie klasyfikowany.

DEFENSYWNY POMOCNIK. 1. Aleksandar Vuković, 2. Martins Ekwueme, 3. Piotr Bronowicki.

Vuković został kapitanem, co bardzo go podbudowało. W przeszłości konkurował w środku o miejsce z ofensywnie nastawionym Burkhardtem, ale już w poprzednich rozgrywkach zdarzało mu się zastępować na tej pozycji Łukasza Surmę. Po przedsezonowych sparingach zdawało się, że w podstawowym składzie znajdzie się miejsce dla Ekwueme, ale ten sporo stracił na tym, że na kilka tygodni musiał wyjechać do Nigerii załatwiać sprawy paszportowo-wizowe. W tym czasie Legia dodatkowo dokupiła jeszcze kilku dobrych zawodników i skończyło się na tym, że Ekwueme prawie nie gra w Legii, za to bardzo przydałby się drugoligowej Polonii, którą opuścił.

OFENSYWNY POMOCNIK. 1. Roger Guerreiro, 2. Piotr Giza, 3. Marcin Burkhardt, 4. Marcin Smoliński.

Urban przesunął z lewego skrzydła Rogera i był to dobry pomysł. W związku z najczęściej stosowanym przez Legię wariantem z dwoma ofensywnymi pomocnikami i jednym napastnikiem zwykle miejsce w składzie ma także Giza (mniej rozgrywający, częściowo cofnięty napastnik). Sukcesywnie awansuje Burkhardt - od pozycji gracza mającego odejść z klubu, najpierw przesiadł się na trybuny, potem na ławkę rezerwowych, następnie zaczął wchodzić na boisko na kilka minut, teraz wchodzi na kilkanaście. Ale w tej rundzie stałego miejsca nie wywalczy. Tak samo jak przewidywany raczej na lewe skrzydło, a rzadko mieszczący się nawet w kadrze meczowej Smoliński.

LEWA POMOC. 1. Edson da Silva, 2. Kamil Grosicki, 3. Tomasz Kiełbowicz, 4. Marcin Smoliński.

Edson trafił tu z lewej obrony i odżył. Z Vetrą w Wilnie (pierwszy oficjalny mecz trenera Urbana) na lewej pomocy zagrał Smoliński, jednak teraz jest tak daleko od pierwszej jedenastki, że gdy Edsona zabrakło, to najpierw na tym skrzydle zagrał Grosicki, a potem w Poznaniu, gdy trzeba było zagrać ostrożniej został wystawiony Kiełbowicz.

ATAK. 1. Takesure Chinyama, 2. Bartłomiej Grzelak, 3. Maciej Korzym.

Napastników Legia ma mało, w dodatku system gry powoduje, że najczęściej występuje jeden. Chinyama bywa bardzo nieskuteczny, ale jest bardzo silny i robi dużo zamieszania. Grzelak ma możliwości, drybling, umie grać tyłem do bramki, ale brakuje mu zdecydowania. Także bramek i przede wszystkim zdrowia (po meczu w PE z ŁKS znowu jest kontuzjowany). Korzym w tym klubie nigdy nie przeskoczy pewnej bariery. Na powrót czeka Szałachowski, ale trzeba poczekać. Paluchowski to najlepszy strzelec w rezerwach, jednak nie ma szans, by na stałe zaczepić się przy pierwszym zespole. Zimą Legia kupi właśnie napastnika. Jeżeli nie będzie to Adrian Sikora z Groclinu, to ktoś z zagranicy. Dyrektor sportowy Mirosław Trzeciak rozgląda się po drugiej lidze hiszpańskiej. Problemem są jednak finanse.

Legia optymalna (na teraz)

Mucha - Rzeźniczak, Choto, Astiz, Kiełbowicz - Radović, Vuković, Roger, Giza, Edson - Chinyama