Łódź gotowa na mecz kadry

Reprezentacja wróci na stadion Widzewa po ponad pięciu latach. W środę towarzysko zagra z Węgrami. Niestety bez Euzebiusza Smolarka.
27 marca 2002 roku, Polacy w towarzyskim meczu przy al. Piłsudskiego przegrali z Japonią 0:2. W ostatnich dziesięciu latach reprezentacja grała w Łodzi tylko dwa razy, właśnie z Azjatami i półtora roku wcześniej w eliminacjach do mistrzostw świata w Korei i Japonii z Białorusią (wygrana 3:1). W środę na stadionie Widzewa zagra drużyna prowadzona przez Leo Beenhakkera.

O prawo goszczenia reprezentacji w Łodzi ubiegały się władze miasta, Łódzkiego Związku Piłki Nożnej i Widzewa. Wszystkim zależało, by na stadionie przy al. Piłsudskiego Polacy zagrali z Kazachstanem o punkty eliminacji do mistrzostw Europy. Niestety holenderski szkoleniowiec kadry wybrał obiekt warszawskiej Legii. Łodzi na pocieszenie przyznano prawo organizacji spotkania towarzyskiego właśnie z Węgrami.

Ranga meczu będzie więc znacznie mniejsza, a do tego reprezentacja nie zagra w najsilniejszym składzie. Już w niedzielę zgrupowanie kadry opuścili Tomasz Kuszczak, bramkarz Manchesteru United, który choruje na grypę oraz zwolnieni przez Beenhakkera Marek Saganowski (Southampton), Maciej Żurawski (Celtic Glasgow), Grzegorz Bronowicki (Crvena Zvezda Belgrad), Jacek Bąk (Rapid Wiedeń) i niestety także Ebi Smolarek, bohater meczu z Kazachstanem, strzelec trzech goli w tym spotkaniu.

Smolarek wyleciał już do Hiszpanii, gdzie na co dzień występuje w Racingu Santander. A właśnie na jego grę w środowym meczu łódzcy kibice liczyli najbardziej. Smolarek jeszcze nigdy nie wystąpił na stadionie Widzewa, a przecież przez lata grał na nim jego ojciec Włodzimierz, jedna z legend klubu. Smolarek senior był piłkarzem Widzewa w latach 1979-1986, wystąpił w 181 ligowych meczach i zdobył 61 goli. Więcej bramek od niego strzelił dla drużyny z al. Piłsudskiego tylko Marek Koniarek (65). Ojciec Ebiego pozostaje też widzewskim rekordzistą pod względem występów w europejskich pucharach (24 i pięć goli).

Reprezentacja Polski zjawi się w Łodzi już dzisiaj, podobnie jak Węgrzy, którzy o godz. 16.30 wylądują na lotnisku im. Reymonta. Podopieczni trenera Pétera Várhidiego zamieszkają w Grand Hotelu, a na stadionie przy al. Piłsudskiego będą trenować o godz. 18.30. Zajęcia naszej reprezentacji rozpoczną się za to godzinę wcześniej.

- Jesteśmy gotowi na przyjęcie obu reprezentacji - zapewnia Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa. - Spełnimy wszystkie wytyczne PZPN wynikające z organizacji meczu, od odpowiedniej liczby butelek wody mineralnej i owoców dla piłkarzy, po bardzo dobrze przygotowane boisko.

Łódzcy kibice nadal mają szansę obejrzeć środowe spotkanie. Od wczoraj w kasach stadionu Widzewa trwa sprzedaż biletów. Dziś kasy czynne będą w godzinach 10-17. Pozostały jeszcze wejściówki na sektory A6, A7, A8 i C w cenie 60 zł oraz B dwa razy tańsze. - Bilety już wcześniej sprzedawane były przez Łódzki Związek Piłki Nożnej, dlatego nie ma już tych najdroższych m.in. na trybunę krytą - mówi Kulesza. - U nas zainteresowanie jest spore, chociaż przed kasami nie ma bardzo długich kolejek. Myślę, że będzie komplet widzów, bo bilety nie są tak drogie jak na mecz z Kazachstanem, a po sobotniej wygranej kibice w Łodzi na pewno chętnie obejrzą reprezentację.

Kadra Polski na mecz z Węgrami:

Bramkarze: Artur Boruc (Celtic Glasgow), Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn).

Obrońcy: Marcin Wasilewski (Anderlecht Bruksela), Grzegorz Bartczak (Zagłębie Lubin), Mariusz Jop (FK Moskwa), Michał Żewłakow (Olympiakos Pireus), Jakub Wawrzyniak, Tomasz Kiełbowicz (obaj Legia Warszawa).

Pomocnicy: Radosław Sobolewski, Dariusz Dudka (obaj Wisła Kraków), Mariusz Lewandowski (Szachtar Donieck), Przemysław Kaźmierczak (FC Porto), Wojciech Łobodziński (Zagłębie Lubin), Konrad Gołoś (Górnik Zabrze), Łukasz Garguła (PGE GKS Bełchatów), Jacek Krzynówek (VfL Wolfsburg), Marek Zieńczuk, Kamil Kosowski (obaj Wisła Kraków).

Napastnicy: Radosław Matusiak (SC Heerenveen), Tomasz Zahorski (Górnik Zabrze), Paweł Brożek (Wisła Kraków).

Rozmowa z Edwardem Potokiem

Jacek Grabarski: Jak to się stało, że to w Łodzi będzie mecz reprezentacji Polski?

Edward Potok: Przede wszystkim wiedziałem, że jeśli teraz nie zorganizujemy meczu, to nie zrobimy tego przez najbliższych kilka lat, bo stadion Widzewa nie będzie konkurencyjny. Ale też nadal walczymy o jakiekolwiek korzyści z Euro 2012. I jestem przekonany, że jedna, dwie drużyny będą miały swoje obiekty treningowe w naszym województwie. Bardzo liczę na Uniejów i Bełchatów. W promocję zaangażowani są nasi wielcy zawodnicy: Włodzimierz Smolarek i Zbigniew Boniek, którzy już prowadzą rozmowy z reprezentacjami, mającymi dużą szansę na udział w Euro. Mało tego, chcemy wcześniej zaprosić te reprezentacje do naszych ośrodków, żeby je zaprezentować.

Pańskim zdaniem Łódź może skorzystać na Euro?

- Mało tego, odnoszę wrażenie, że wszyscy są przekonani, że Łódź ciągle jest w grze, jeśli chodzi o mecze mistrzowskie. Niestety nasze miasto jest najsłabszym ogniwem w całym województwie. Robione są pozorne ruchy w sprawie budowy nowego stadionu i modernizacji istniejących, a ciągle nie wiadomo, gdzie będzie trenował ŁKS.

Jak przebiegają ostatnie przygotowania do meczu?

- Zostały drobne sprawy, jak uzupełnienie siedzeń, przygotowanie kawiarenki, szatni, namiotu dla gości. Kłopot był tylko z hotelami, bo jedna drużyna musi nocować w Centrum, druga w Grand Hotelu, a kierownictwo w Qubusie. I jeszcze taka ciekawostka, że musiałem odmawiać politykom kart wstępu, bo uznaliśmy, że nie będziemy robić nikomu kampanii wyborczej. Ale bilety sprzedają się bardzo dobrze. Dzień przed meczem powinny się sprzedać wszystkie, czyli prawie 10 tys.