Złamana noga piłkarza Widzewa

Podczas piątkowego treningu w Gutowie Małym doszło do nieszczęśliwego wypadku. Wojciech Jarmuż doznał poważnej kontuzji
Lekarska diagnoza nie jest niestety najlepsza. Piłkarz ma złamaną nogę na wysokości stopy (kość strzałkowa), czeka go przynajmniej pięć miesięcy przerwy w treningach. W sobotę przejdzie operację w jednym z łódzkich szpitali. Kontuzji nabawił się podczas treningu w Gutowie Małym, gdzie widzewiacy trenują na zgrupowaniu, po wślizgu kolegi z drużyny Adriana Budki. - Na pewno nie zrobił tego specjalnie, chociaż mógł chyba odpuścić - mówi poszkodowany. - Najpierw był straszny trzask łamanej kości, a potem niesamowity ból. Byłem bliski omdlenia, nie wiedziałem, co się dzieje, bo byłem w szoku. A wyglądało to fatalnie. Strasznie się czuję. Czułem, że wracam do formy, miałem nadzieję, że jeszcze w tej rundzie będę grał. Niestety, stało się najgorsze.

To nie pierwszy taki wypadek podczas treningu łódzkiej drużyny. Trzy lata temu po starciu z Danielem Fabichem skomplikowanego złamania nogi doznał obrońca Sebastian Madera. Do dzisiaj nie wrócił do gry.

Jarmuż nie jest jedynym piłkarzem z obecnej kadry, który będzie musiał długo pauzować. Od czterech do sześciu tygodni przerwy w treningach będzie miał Joseph Oshadogan, który urazu nabawił się podczas derbów. Piłkarz ma stłuczony i zbity mięsień uda, będzie się leczył i rehabilitował we Włoszech.