Nieudana próba generalna Cracovii przed derbami

Już tylko tydzień pozostał do meczu z Wisłą, a podopieczni trenera Stefana Majewskiego nie potrafią wygrać z kolegami klubowymi z Młodej Ekstraklasy
Ostatni tydzień treningów mocno dał się we znaki piłkarzom Cracovii, bo tylko w pierwszej połowie wczorajszego sparingu grali na poziomie pierwszoligowym. Po przerwie wolni, bez przyspieszenia i pomysłu, sprawiali wrażenie trzecioligowców.

- Za nami cały tydzień na nogach. Zajęcia były bardzo trudne i intensywne, brakowała nam świeżości. To jednak wszystkiego nie usprawiedliwia, zagraliśmy słabo - wyjaśnia Dariusz Pawlusiński.

Pomocnik Cracovii były najlepszym zawodnikiem w pierwszym zespole. Ustawiony przez trenera Majewskiego za dwójką napastników szczególnie w pierwszej połowie kilkakrotnie pokazał się z dobrej strony. Po jego podaniach dwie bramki strzelił Kamil Witkowski. Również sam dwukrotnie wpisał się na listę strzelców - za pierwszym razem po ładnym strzale z ostrego kąta, a drugi raz po rzucie wolnym.

- Tak mnie trener dzisiaj ustawił. Pierwszy raz grałem na tej pozycji, ale nie przeszkadzało mi to. Ostatnio biegam w różnych miejscach na boisku, także mogę powiedzieć, że jestem uniwersalny - mówił Pawlusiński.

Siedem dni przed derbami najsłabiej wygląda obrona Cracovii. Pierwsza bramka dla zespołu Młodej Ekstraklasy padła po ewidentnym błędzie Przemysława Kuliga, który podał... Bartłomiejowi Dudzicowi. Kamil Karcz, strzelec drugiego gola, pozostawiony był sam na 10. m. Festiwal strzelecki, jaki w drugiej połowie urządził sobie Kacper Tatara, to komedia pomyłek defensywy pierwszego zespołu. O ile przy dwóch pierwszych trafieniach zawinił wprowadzony po przerwie Przemysław Wróbel, to przy kolejnych dwóch wyraźnie zaspali obrońcy.

- To był tylko sparing, jakbym strzelił w pierwszej lidze cztery bramki, to wtedy mógłbym się chwalić. Wykorzystaliśmy osłabienie starszych kolegów, są po ciężkich treningach - powiedział Tatara.

W zespole Młodej Ekstraklasy 90 min rozegrał Michał Świstak, który wrócił na boisko po półtorarocznej przerwie. - Najważniejsze, że już mnie nic nie boli. Brakuje mi jeszcze ogrania i szybkości, ale to przyjdzie z czasem - stwierdził obrońca Cracovii.

Podopieczni trenera Majewskiego nie wyglądali na wesołych po meczu. Chociaż niektórzy robili dobrą minę do złej gry. - Było super, tylko tak dalej - żartował Dariusz Kłus.

Niezadowolenia nie ukrywał natomiast Tomasz Moskała, który wyraźnie był sfrustrowany swoją postawą w tym spotkaniu. - Szkoda, że już się skończyło, bo mogli nam więcej nastrzelać - mówił ze złością napastnik Cracovii.

- Został nam tydzień na dopracowanie wszystkiego. Chciałbym, by forma zespołu w meczu z Wisłą była jak najlepsza. To szczególne spotkanie, także postaram się zmobilizować i zagrać na moim najwyższym poziomie, bo ostatnio przeplatam dobre mecze ze słabymi - podsumował Pawlusiński.



Cracovia - Cracovia II 4:6 (3:2)

Bramki:

Witkowski (12., 14.), Pawlusiński (31., 51.) - Dudzic (32.), Karcz (44.), Tatara (60., 66., 71., 88.)

Cracovia: Cabaj (46. Wróbel) - Kulig, Skrzyński, Radwański - Szwajdych (46.Wojciechowski), Kłus, Baran, Nowak - Pawlusiński - Witkowski, Moskała.

Cracovia II: Olszewski (46. Pączek) - Baliga, Świstak, Uszalewski (55. Juraszek) - Wiśniewski, Wacek - Wojciechowski (46. Szwajdych), Karcz, Jeleń - Tatara, Dudzic.