Sport.pl

Białostoccy łyżwiarze sił nabrali w Chinach

Nadchodzący sezon może być przełomowy dla polskich specjalistów od ścigania się na krótkim torze. Drugi już sezon trenują pod okiem szkoleniowca z Chin i podpatrują, jak ćwiczą najlepsi łyżwiarze na świecie.
Początki pracy z Yang He nie nastrajały zbyt optymistycznie. Szkoleniowiec, który objął kadrę w trakcie poprzedniego sezonu, trochę przeholował z intensywnością oraz obciążeniem treningów. Zawodnicy zamiast coraz lepszych rezultatów, osiągali coraz słabsze. W tym sezonie ma być inaczej.

- Przede wszystkim Yang He pracuje z kadrą od początku tego sezonu i mógł sobie spokojnie ułożyć cykl przygotowań - tłumaczy Janusz Bielawski, twórca ośrodku short-tracku w Białymstoku i wiceprezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. - Ostatnio dwukrotnie w ośrodku w Warszawie oraz na Białorusi przeprowadziliśmy szczegółowe badania wydolnościowe i nie ma mowy o jakimś przeciążeniu.

- Gdy jesteśmy zmęczeni, dajemy znać trenerowi i on trochę odpuszcza - śmieje się Dariusz Kulesza, łyżwiarz białostockiej Juvenii, która stanowi trzon reprezentacji. - Muszę powiedzieć, że takiej pracy jak podczas obecnych przygotowań nie wykonałem chyba nigdy. Jestem z tego strasznie zadowolony i mam nadzieję, że to zaprocentuje w nadchodzącym sezonie. Chociaż mam świadomość, że od światowej czołówki dzieli nas jeszcze dużo.

Jak dużo, olimpijczyk z Turynu przekonał się na własnej skórze, kiedy wraz z resztą kadry do obecnego sezonu przygotowywał się w Chinach. W lipcu kadrowicze przebywali w ośrodku szkoleniowym w Chang Chun. Mieli do dyspozycji m.in. dwa lodowiska hokejowe, 400-metrowy tor łyżwiarski, bieżnię tartanową oraz profesjonalną siłownię.

- Wszystko to było w jednym wielkim ośrodku i robiło wielkie wrażenie - mówi Kulesza. - W ogóle jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak wygląda tam szkolenie. Już małe dzieci mają normalne ćwiczenia, a nie tak jak w Polsce jeżdżą na łyżwach dla zabawy. Poza tym poznaliśmy ludzi, którzy żyją w zupełni innej kulturze i to też jest niezapomniane przeżycie.

- Pobyt w Chinach w całości sfinansowała nam tamtejsza federacja, a było to możliwe m.in. dzięki trenerowi - wyjaśnia Bielawski. - Naszą współpracę zamierzamy kontynuować. Na przełomie maja i czerwca będziemy gościć kadrę Chin w Białymstoku, a później my do nich pojedziemy 15 lipca i będziemy tam przez miesiąc. Musimy uczyć się od najlepszych i mam nadzieję, że te nasze kontakty i wyjazdy przyniosą zamierzone skutki.

Pierwsza próba, czy tak może okazać się w rzeczywistości, już za tydzień. Wtedy to Polska reprezentacja w składzie Patrycja Maliszewska, Karolina Regucka, Dariusz Kulesza, Bartosz Konopko, Tomasz Wróblewski (wszyscy Juvenia) oraz Zbigniew Bródka, Jakub Jaworski (obaj AZS Opole) weźmie udział w pierwszych zawodach Pucharu Świata. Odbędą się one w chińskim Harbin.

- Głównymi imprezami w tym sezonie są styczniowe mistrzostwa Europy oraz mistrzostwa świata w marcu - mówi Bielawski. - Na mistrzostwach kontynentu myślę, że mamy szansę na miejsce w półfinale i taki jest też cel. Naprawdę z wielkim optymizmem patrzę na nadchodzący sezon. Współpraca z trenerem z Chin układa się coraz lepiej. Zaczyna mówić po polsku (ma ogromny słownik polsko-chiński) i wierzę, że będzie to miało przełożenie na wyniki.

- Na pewno chcielibyśmy, by nadchodzący sezon był już przełomowy, ale jak powtarza trener, trzeba spokojnie pracować, a postępy przyjdą krok po kroku - wyjaśnia Kulesza.