Sport.pl

Dyskobolia Grodzisk pobiła mistrza Polski

Trzy dni po pożegnaniu z Pucharem UEFA Dyskobolia wygrała 2:1 na boisku Zagłębia Lubin.
- Piłka nie jest sprawiedliwa - narzekał lider lubinian Maciej Iwański. Rzeczywiście, Zagłębie było wczoraj lepszym zespołem, prowadziło 1:0, a mimo to zostało bez punktów.

Piłkarze z Grodziska pokazali, że przegrana w Pucharze UEFA z Crveną Zvezdą Belgrad spłynęła po nich błyskawicznie. Długo kazali jednak czekać na jakąś akcję, która tłumaczyłaby aspiracje Dyskobolii do czołówki i kolejnego startu w europejskich pucharach. Trener Jacek Zieliński mocno poprzestawiał podstawową jedenastkę, w której znalazło się aż sześciu nominalnych obrońców - czterech w defensywie i dwóch w drugiej linii. Z defensywnym pomocnikiem Pance Kumbevem, Vlade Lazarevskim w roli prawoskrzydłowego, trudno było o jakieś sensowne akcje. Tym bardziej, że ustawiony w roli rozgrywającego Mariusz Muszalik znów pokazał, że sprowadzenie go latem do Wielkopolski było nieporozumieniem. Dopiero w drugiej części, gdy zastąpił go Radosław Majewski, Dyskobolia miała szansę na jakąś przemyślaną akcję. Wcześniej próby zdobycia gola sprowadzały się do wybijania piłki w kierunku Adriana Sikory, który jedynie miotał się między wysokimi stoperami Zagłębia.

Zanim jednak ataki Dyskobolii zaczęły się zazębiać, lubinianie zdobyli gola, choć mogli wbić ich przynajmniej kilka. Bramka padła po wrzutce Iwańskiego z rzutu wolnego - piłka przeleciała wzdłuż bramki, a zamykający akcję Manuel Arboleda zdobył gola... brzuchem. Tomasz Jodłowiec tylko przyglądał się Kolumbijczykowi.

Zieliński zareagował natychmiast. Zdjął z boiska bezproduktywnego Petera Babnicia i ogrywanego przez rywali Błażeja Telichowskiego. Efekt był piorunujący. Rezerwowi nie zdążyli się nawet rozejrzeć po boisku, a już był remis. Pięknym strzałem zza pola karnego popisał się Jarosław Lato - piłka leciała półtora metra nad boiskiem, Aleksander Ptak tylko ją trącił i nie zapobiegł utracie gola.

Tak rozpoczął się okres najlepszej gry grodziszczan, którzy wykorzystali zaskoczenie mistrzów Polski i zdobyli jeszcze jedną bramkę. Sikora dopadł do piłki tuż przed linią końcową, zagrał głową, a wbiegający w pole karne Filip Ivanovski huknął lewą nogą. Co prawda w środek bramki, ale były bramkarz Dyskobolii nie miał szans na skuteczną interwencję.

Podobnie jak w doliczonym czasie gry. Po kontrataku Radosław Majewski podał piłkę obok Ptaka do Piotra Piechniaka. Ten stał przed pustą bramką, a mimo to uderzył obok słupka! Nawet Majewski złapał się za głowę. - Zabrakło mi koncentracji, piłka "przelała się" po bucie, ale nic mnie nie tłumaczy - przyznał niefortunny strzelec.

Dzięki trzeciej z rzędu wygranej drużyna z Grodziska zachowała kontakt z czołówką, jest na piątym miejscu z 19 pkt.



Zagłębie Lubin - Dyskobolia Grodzisk 1:2 (0:0)

Arboleda 59.Lato 62., Ivanovski 81.
Zagłębie: Ptak - Bartczak, Sretenović, Stasiak, Arboleda - Rui Miquel, Iwański (80. Kolendowicz), Szczypkowski, Tiago Gomes (36. Łobodziński) - Pawłowski, Włodarczyk (66. Nunes).

Dyskobolia: Przyrowski - Mynar Ż, Jodłowiec, Yunisoglu Ż, Telichowski Ż (62. Piechniak Ż)- Lazarevski, Kumbev, Muszalik (46. Majewski), Lato - Babnić (60. Ivanovski) - Sikora.

Sędziował Piotr Pielak z Warszawy

Widzów 5 tys.

Liczba Dyskobolii

11

Tyle bramek (w sześciu meczach) strzelił na wyjeździe zespół z Grodziska. To najlepszy dorobek spośród drużyn ekstraklasy