Pomógł Małyszowi, pomoże Wlazłemu

Jerzy Żołądź, fizjolog z krakowskiej AWF, będzie pomagał Mariuszowi Wlazłemu. - Profesor ma koncepcję co robić, żebym w przyszłości uniknął problemów ze zdrowiem - powiedział ?Gazecie? atakujący PGE Skry.
Żołądź zasłynął z pracy z Adamem Małyszem w latach 1999-2003 - najlepszym okresie jego kariery. Kiedy w 2003 roku ówczesny trener kadry Apoloniusz Tajner zrezygnował ze współpracy, Małysz miał kryzys. Ale nazwisko fizjologa z Krakowa kojarzone jest z największymi sukcesami naszego skoczka.

Teraz na prośbę szefów PGE Skry Bełchatów Żołądź ma pomóc Wlazłemu. Wczoraj Wlazły spotkał się z fizjologiem. Towarzyszyli mu trener Daniel Castellani, lekarz Skry Wojciech Łucarz i prezes Konrad Piechocki. Ten ostatni był bardzo zadowolony z wizyty w Krakowie. - Kontynuujemy program: nie walczymy ze skutkami, ale szukamy przyczyn - opowiada. Profesor Żołądź zapoznał się z wynikami wszystkich badań, jakie przeszedł atakujący Skry, także tych przeprowadzonych w Barcelonie, gdzie Wlazły przebywał z Raulem Lozano. Piechocki: - Ocena jest taka, że zdrowiu Mariusza nic nie zagraża.

W Krakowie ustalono indywidualny tok treningowy, który przez 4-6 tygodni ma odbudować mięsień łydki lewej nogi, którego obwód jest dwa centymetry mniejszy niż w prawej. - Poza tym profesor stwierdził, że jeśli takie skurcze miały miejsce, to musiałem być wyczerpany - opowiada zawodnik.

Prezes Skry zapowiada, że nie jest to jednorazowa wizyta, ale początek stałej współpracy. Kiedy tylko zajdzie taka konieczność, Wlazły będzie mógł pojechać na konsultację.

Przypomnijmy, że podczas wizyty w Barcelonie Wlazłemu zaprojektowano specjalne wkładki do butów. Do wczoraj jednak jeszcze nie dotarły do Bełchatowa. Atakujący Skry zagrał bez nich w spotkaniu z Płomieniem Sosnowiec i spisał się świetnie, mimo że swoją formę ocenia na 40 proc.