Maciej Skorża: We Wrocławiu za wcześnie uwierzyłem

- Popełniłem błąd w spotkaniu ze Śląskiem. W 55. min zacząłem już myśleć o meczu z Ruchem Chorzów. Zrobiłem jedną zmianę, kolejne Kamila Kosowskiego i Marka Zieńczuka już były gotowe, bo chciałem, by odpoczęli. Nie wierzyłem, że pozwolimy przeciwnikom na tak wiele - przyznał trener Skorża
W środę Wisła prowadziła we Wrocławiu w Pucharze Polski 2:0, ale pozwoliła rywalowi wyrównać i do kolejnej rundy awansowała dopiero po rzutach karnych. - Bardzo istotne dla mnie jest to, jak drużyna zachowała się po stracie pierwszego gola. Z bardzo dobrej drużyny zrobił się zespół zagubiony. To nam nie przystoi i daje mi dużo do myślenia. To, w jakich okolicznościach awansowaliśmy, daje jednak nadzieję, że najtrudniejszy mecz w tych rozgrywkach mamy już za sobą.

Mariusz Pawełek wraca do bramki Wisły. - Już normalnie trenowałem i mam nadzieję, że trener znów na mnie postawi - mówi bramkarz wicelidera ekstraklasy.

W dwóch spotkaniach - ligowym z Polonią Bytom i Pucharu Polski ze Śląskiem Wrocław - Pawełka zastępował Marcin Juszczyk. W pierwszym meczu nie popełnił dużych błędów, ale nie miał też zbyt wielu okazji do pokazania umiejętności. W środowym pojedynku we Wrocławiu można mieć do niego pretensje o niepotrzebne spowodowanie rzutu karnego. Gospodarze zdobyli kontaktową bramkę i złapali wiatr w żagle. W końcówce dogrywki Juszczyk uratował jednak Wisłę przed stratą decydującego gola.

Trener Wisły Maciej Skorża nie chciał komentować postawy bramkarza. - Lepiej by było, żeby Mariusz był zdrowy - stwierdził jedynie.

Na treningu Pawełek bronił strzały kolegów. Po kontuzji właściwie nie było śladu. - Na początku zajęć ćwiczyłem trochę lżej niż moi koledzy [Ilie Cebanu i Adrian Bieniek - przyp. red.], ale to dlatego, by nie stracić świeżości - mówi Pawełek. - Słuchałem meczu w radiu i śledziłem w internecie. Serce mi mocno biło, zwłaszcza przy rzutach karnych. Pomyślałem sobie, że jak Marcin obronie ze trzy, to już do bramki długo nie wrócę.

Po spotkaniu we Wrocławiu nie trenowali Zieńczuk i Tomas Jirsak. Obaj doznali zbicia mięśni, ale nie ma jeszcze diagnozy, jak bardzo poważne są to urazy. Ćwiczyli za to, choć jeszcze nie na pełnych obrotach, Piotr Brożek narzekający na ból kręgosłupa i wracający po kontuzji Jacob Burns. - Nie chciałem jeszcze brać udziału w treningu strzeleckim. To stary uraz, ale kłopotliwy. Ból kręgosłupa promieniuje na nogę i nie chciałem ryzykować - stwierdził Piotr Brożek.