Anna Rostkowska ma zamiar dobiec do Pekinu

Jakać Młoda to wieś przy szosie Łomża - Ostrów Mazowiecka. Tam mieści się najmłodszy, a zarazem najmniejszy klub w województwie. Jedyna jego zawodniczka - Anna Rostkowska - ma szansę wystartować na olimpiadzie w Pekinie.
Klub Sportowy Athletics założył 35-letni Piotr Rostkowski, który z Jakaci Młodej się wywodzi. W krajowym środowisku lekkoatletycznym jest osobą znaną. Pierwsze sportowe szlify otrzymał od trenera Sylwestra Choińskiego. W Narwi Łomża wychowywał się razem z o rok młodszym Arturem Gąsiewskim. Po ukończeniu szkoły średniej obaj wyjechali w Polskę. Gąsiewski wybrał Warszawę i jako zawodnik tamtejszej Skry na olimpiadzie w Atenach był rezerwowym sztafety 4 x 400 m. Rostkowski zaś na studia wyjechał do Olsztyna. Od dziesięciu lat jest rekordzistą kraju na dystansie 1500 m. 13 lipca 1997 r. w Stuttgarcie wynikiem 3:35,62 poprawił poprzedni rekord sprzed 17 lat.

- To był taki zwykły mityng, ale dość nietypowy - wspomina. - W mojej serii biegło aż 26 zawodników. Przybiegłem na metę dopiero siódmy, ale większość startujących poprawiała rekordy życiowe. Wielu po drodze musiałem wyprzedzać, więc wynik mógł być nawet o sekundę lepszy.

Nie te studia

Był czołowym średniodystansowcem w kraju, lecz znaczących sukcesów nie osiągnął. Raz wystartował na mistrzostwach świata, raz na halowych mistrzostwach Europy. Nawet w kraju po tytuł mistrzowski na 1500 m sięgnął tylko dwa razy na stadionie (1995 i -97) i trzy razy pod dachem (-95, -97, -99).

- Na pewno były jakieś błędy w treningach, ale miałem też nie najlepsze warunki do przygotowań - opowiada Rostkowski. - Byłem studentem kierunku technicznego i nie bardzo ktoś zwracał tam uwagę na to, że powinienem jechać na zgrupowanie. Sesje, do których musiałem pilnie się przygotowywać, psuły przygotowania do ważnych zawodów.

Mogło być inaczej, gdyby w momencie wybierania kierunku studiów nie miał poważnych kłopotów zdrowotnych. Z kamieniami nerkowymi nie miał szans dostać się na AWF.

Annę Zagórską poznał 11 lat temu na zgrupowaniu sportowym w Szklarskiej Porębie. Pięć lat temu wzięli ślub. Jest jej trenerem.

- Stałem się nim tak z dnia na dzień w 2000 r. Zmarł poprzedni trener Ani i poprosiła mnie o pomoc. Złożyłem papiery na studia podyplomowe we Wrocławiu i zyskałem kwalifikacje.

W pierwszych latach współpracy nie brakowało sukcesów. W 2001 r. Rostkowska wywalczyła młodzieżowe mistrzostwo Europy na 800 m. Kilka miesięcy później w sztafecie 4 x 400 m stanęła na drugim stopniu podium Halowych Mistrzostw Europy w Wiedniu. W 2004 r. po raz piąty została mistrzynią Polski na 800 m. I ostatni jak na razie.

Pierwszym poważnym rozczarowaniem była przegrana samotna (w kraju Rostkowska nie miała żadnej konkurencji) walka o minimum na olimpiadę w Atenach. Do czasu 2:00,00 zabrakło ledwie 0,04 sek.

- To tyle, jak pięć tysięcznych sekundy na 100 m - żałuje trener. - Trudno o tym zapomnieć, bo to było nasze wielkie nieszczęście. Ale jednak nie wypełniliśmy minimum, a wtedy reguły były jasne, kto ich nie spełniał, nie jechał do Aten. Ania była nawet zgłoszona do igrzysk, miała już akredytację, ale nie obejrzała zawodów nawet z trybun. Trudno, pretensji nie mogliśmy mieć do nikogo, bo zasady były jasne - powtarza Piotr Rostkowski.

Kilka miesięcy później kontuzja przerwała przygotowania do mistrzostw Europy w Madrycie, gdzie - zdaniem trenera - biegaczka mogła wywalczyć brązowy medal.

Potrzebowali klubu

Kłopoty zdrowotne wracały do Anny Rostkowskiej. Wpłynęły na to, że kiedy w poprzednim roku została absolwentką AWF-u we Wrocławiu i przestała być zawodniczką tamtego AZS-u, nie znalazł się klub chętny do zaopiekowania się zawodniczką. Bez żadnej przynależności klubowej w lipcu nie mogła startować na mistrzostwach kraju. Zabrakło tygodni, by Polski Związek Lekkiej Atletyki wydał licencję Klubowi Sportowemu Athletics Jakać Młoda.

- Nie miałem pojęcia, że formalności potrwają tak długo. Musieliśmy założyć klub, by Ania w ogóle miała jakąś przynależność - wyjaśnia Piotr Rostkowski, który pomaga szkoleniowo także zawodnikom z Estonii, a nawet zawodniczce z Meksyku.

W sierpniu Anna Rostkowska 1000 m pokonała w czasie 2:36,95, co jest trzecim w tym roku wynikiem na świecie (i już po rejestracji klubu wyśrubowanym rekordem województwa podlaskiego). W niedawnym mityngu Pedro's Cup przy przenikliwym zimnie nabiegała na 1500 m 4:13,33, ustępując tylko Rebecce Lynn, brązowej medalistce mistrzostw Europy.

Rostkowscy myślą teraz tylko o jednym: jak wiosną wypełnić minimum na igrzyska na 1500 (4:07,00) lub 800 m (2:00,00). Zawodniczka lubi krótszy z dystansów, ale przy swoim szybkim finiszu na 1500 m ma większe szanse na dobry występ.

- Ania potwierdziła, że jest czołową biegaczką w kraju na 800 i 1500 m, więc liczymy teraz na pomoc PZLA. Własne oszczędności szybko się wyczerpują, tym bardziej że przygotowania kosztują minimum 30 tys. zł - wylicza Piotr Rostkowski. - A to nie są wygórowane pieniądze, bo w kadrze olimpijskiej B lekkoatleci kosztują po ok. 40 tys. zł.