W Małopolsce brakuje trenerów lekkiej atletyki

WKS Wawel rozwiązał problemy własnościowe i skupia się na szkoleniu młodzieży.
Przed miesiącem miasto przejęło obiekty Wawelu od Agencji Mienia Wojskowego za niespełna 2,6 mln zł. Na siedmiu hektarach znajduje się kompleks sportowy użytkowany od lat przez klub. Charakter ośrodka zostanie zachowany, co zastrzegł nowy właściciel nieruchomości.

- Bardzo cieszymy się z tego faktu. Możemy nadrabiać zaległości: modernizować obiekty i skupić się już tylko na szkoleniu młodzieży - mówi Edward Stawiarz, prezes klubu. - Nie zmienia się natomiast sytuacja finansowa, która nie jest łatwa.

W związku z tym w klubie nie udało się zatrzymać Rafała Snochowskiego. - Wracam do Bełchatowa, bo zakończyłem naukę w Krakowie. Zresztą Wawel nie był w stanie zapewnić mi warunków potrzebnych do rozwoju. Przykładowe zgrupowanie w RPA to wielkie koszta - mówi zawodnik, który niedawno w warszawskim mityngu Pedros Cup w biegu na 3000 metrów z przeszkodami zajął drugą lokatę, ale osiągnął życiowy rekord równy 8.31,54 min.

Wszystko wskazuje na to, że w klubie pozostanie Aleksander Waleriańczyk, złoty medalista Uniwersjady z Izmirze sprzed dwóch lat. - Jest naszym zawodnikiem, ale i kontraktowym żołnierzem, dlatego przebywa we Wrocławiu - wyjaśnia prezes Stawiarz.

Tak więc klubowa młodzież nie ma możliwości podglądania klubowych "gwiazd", ale radzi sobie całkiem dobrze. Podczas młodzieżowych mistrzostw Polski rozgrywanych na początku września w Słupsku lekkoatleci Wawelu wypadli przyzwoicie. Najlepsze, piąte lokaty wywalczyli Ola Kaduszkiewicz w trójskoku oraz Paweł Pieróg w biegu na 110 metrów przez płotki.

- Młodzież jest zdolna, ale największym problemem, nie tylko Wawelu, ale i całej małopolskiej lekkoatletyki, jest brak młodych trenerów - mówi Stawiarz, zatrudniający pięciu szkoleniowców. Niektórzy z nich są w wieku emerytalnym. - W naszym województwie nie uświadczy się trenera skoku o tyczce.

Jak poradzić sobie z tym problemem? Stawiarz nie widzi rozwiązania, dopóki nie zmieni system finansowania klubów. - Młodzi mają rodziny na utrzymaniu, a klubowe kasy świecą pustkami - kończy prezes.