Monika Pyrek pobiła rekord życiowy!

4,82 - tyle skoczyła w Stuttgarcie
- Za pierwszym podejściem. Później próbowała pokonać 4,87, ale już emocje z niej opadły i nie była w stanie, choć jedna próba była naprawdę dobra - mówi Wiaczesław Kaliniczenko, trener klubowy.

Światowy Finał IAAF w Stuttgarcie był bardzo szczęśliwy dla tyczkarki MKL Szczecin. Zajęła drugie miejsce, ale nie lokata była tego dnia najważniejsza.

Pyrek przegrała tylko z Jeleną Isinbajewą, która pokonała poprzeczkę na wysokości 4,87 m. Rosjanka w tym sezonie była niepokonana. Ostatnią zawodniczką, która z nią wygrała była szczecinianka. Udało się jej to przed rokiem.

Poprawa życiówki (4,76 skoczyła przed rokiem w hali w Doniecku, 4,75 przed dwoma laty w Brukseli) był celem Pyrek w ostatnich startach sezonu. Po mistrzostwach świata w Osace, w których zajęła czwarte miejsce, była w lekkim dołku. Wyniki były słabsze, choć zapowiadała próby bicia życiówki. Trzeba też przyznać, że podczas występów w Warszawie czy Brukseli - było zimno, a takiej pogody Monika nie lubi.

W Stuttgarcie Pyrek skakała po raz ostatni w tym sezonie (był to jej 17 konkurs, a średnia startowa to 4,61). Zademonstrowała kapitalną formę, a rywalizacja z Rosjankami (Isinbajewą, Swietłaną Fieofanową - też 4,82 i Tatianą Polnową - 4,67) tylko ją zmotywowała. Konkurs stał na najwyższym w tym roku poziomie.

Rekord Polski wynosi 4,83 i należy od dwóch lat do Anny Rogowskiej.