Święta wojna: Wisła - Vive już w niedzielę

Klasyk w lidze szczypiorniaka. Będzie walka, będą emocje, będzie wszystko, co w piłce ręcznej najpiękniejsze. W niedzielę o godz. 18.40 przy pełnych trybunach hali Chemika Wisła Płock zmierzy się z Vive Kielce
Jak bardzo kibice czekają na ten pojedynek, pokazała przedsprzedaż biletów. Wystarczyły ledwie trzy dni, żeby rozeszło się 700 sztuk. A w piątek ostatnie 70 wejściówek trafiło w ręce fanów w niespełna 10 minut! To znak, że nie będzie to zwyczajny pojedynek. Zresztą mecze Wisły i Vive zawsze były i zawsze już będą meczami o coś. Tu nie ma mowy o lipie i zawodnicy obu drużyn na pewno dadzą z siebie wszystko. Nie dla miejsca w tabeli, ale dla zapomnienia o krytyce, o chwilach słabości w Głogowie czy Kwidzynie, dla pokonania tego jednego największego rywala. Bo ogranie Wisły lub Vive osłodzi wszystko.

Rok temu na inaugurację ligi Wisła przegrała u siebie jedną bramką. Vive przełamało w ten sposób sześcioletnią niemoc wygrywania w Płocku. - Czyli mamy za co się rewanżować, choć chyba nikogo specjalnie na Vive nie trzeba motywować - mówi rozgrywający Wisły Michał Zołoteńko, który właśnie w tym meczu wróci do gry po urazie kostki. Treningi wznowili też Marcin Wichary i Witalij Nat. Dla tego ostatniego i dla Iwana Pronina będzie to pierwsza "święta wojna". - Sam nie mogę doczekać się meczu - opowiada Zołoteńko. - Wiem, że będą emocje, walka i, miejmy nadzieję, nasze zwycięstwo. Szkoda tylko, że kolejny sezon mamy nieciekawy początek. W Lubinie i Kwidzynie powinniśmy wygrać, kontrolowaliśmy spotkania, ale przegrywaliśmy. To w końcu musi się zmienić.

W tabeli wicemistrz Polski jest dopiero dziewiąty. Vive zajmuje szóste miejsce. Kielczanie do tej pory wygrywali tylko u siebie, ale za to wyraźnie przegrali z Chrobrym w Głogowie. W ofensywie brakuje im armat - wracający po półrocznej przerwie Paweł Podsiadło, zamiast spokojnie być wprowadzany do zespołu, musi grać za dwóch. Na hasło "Wisła" Tomasz Rosiński i Bartosz Konitz zaczęli wprawdzie trenować, ale raczej tylko polski Holender może rozważać swój występ w Płocku. - Mimo problemów kadrowych taki pojedynek zawsze dodaje pozytywnej energii. Wisła ma podwójną motywację, bo chce zrehabilitować się za ostatnią porażkę z Kwidzynem. My jedziemy bez presji - podkreśla Daniel Żółtak, po urazie Piotra Grabarczyka numer 1 na kole w Vive. Jak zagrać, by wracać z tarczą? - Musimy być maksymalnie skoncentrowani w ataku, a gdy tylko pojawi się okazja, natychmiast dobić rywala. W obronie trzeba uważać na każdego, bo po odejściu Damiana Wleklaka mają niezwykle wyrównany zespół - dodaje Żółtak.

Każdy kibic, który przyjdzie na mecz, dostanie niebieską koszulkę z napisem "Mój Płock - moja Wisła". To będzie niebieski szok! A jeśli na środkowym sektorze hali Chemika wszyscy założą białe koszulki, niebiesko-biało-niebieski nokaut gwarantowany.

Moc atrakcji dla kibiców przygotował też nowy partner klubu, czyli Carlsberg. Promowana będzie marka Kasztelan. Już godzinę przed meczem przeprowadzi "Kasztelańskie zabawy", czyli konkursy dla kibiców, w których nagrodami są firmowe upominki Kasztelana (karty, breloki, smycze) i klubowe gadżety Wisły. W przerwie meczu odbędzie się też konkurs "Bramka celnościowa". Zasadą tego konkursu jest zdobycie największej liczby punktów za trafienie piłką w określone miejsca bramki.

Spotkanie będzie na żywo transmitowane przez TVP 3.