Sport.pl

Pierwszy gol Henry'ego

Barcelona pobiła Lyon 3:0. Pierwszego gola dla nowej drużyny zdobył Henry
Zaledwie sześć goli w czterech meczach tego sezonu strzeliła Barcelona. Jeden z karnego, drugi z wolnego, trzeci podarowany przez arbitra, bo po uderzeniu Toure piłka nie minęła linii bramkowej. Wczoraj do tych trzech bramek w lidze hiszpańskiej Barca od razu dołożyła trzy w Champions League - po strzale samobójczym stopera Lyonu, Messiego i Henry'ego. Czy to nie ironia, że drużyna mająca w składzie Ronaldinho, Henry'ego, Messiego i Eto'o ma problem ze zdobywaniem goli? Miały się przecież sypać jak z rogu obfitości, a tymczasem Barca gra i strzela jak na zwolnionym filmie.

Ronaldinho? Bez formy. Henry? To samo. Xavi? Ledwo go widać na boisku. I można by wymieniać dalej: Deco, Zambrottę albo Marqueza. Poza Lionelem Messim właściwie trudno wskazać w Barcelonie piłkarza, który grałby dziś na miarę talentu. Jeśli dodać do tego kontuzje Puyola i Eto'o, to wiadomo, dlaczego faworyt Ligi Mistrzów wygląda na początku sezonu źle. I tak słaba Barca, o której Jorge Valdano mówi, że wygląda jak po ukąszeniu muchy tse-tse, zupełnie zdominowała wczoraj Lyon. To co będzie, kiedy Ronaldinho i reszta odnajdą zagubiony polot i entuzjazm? Pytanie tylko, czy na czas.

Barcelona, która jeszcze niewiele ponad rok temu potrafiła przez 90 min utrzymywać kibica z wzrokiem przykutym do boiska i otwartymi ustami, dziś gra wolno, zrywami, akcjami indywidualnymi. Tak jak w 21. min, gdy po leniwej wymianie piłek z Ronaldinho Messi natychmiastowym zwodem ograł obrońców, zagrał do Milito, a stoper Lyonu Clerc przecinając podanie, wpakował piłkę do swojej bramki. Kilka minut później ten sam Clerc wybił piłkę z bramki po fenomenalnej akcji Ronaldinho z Messim. Argentyńczyk strzelał, a piłka już minęła bramkarza Vercoutre...

Potem było jeszcze kilka zrywów zakończonych zagrożeniem bramki Lyonu, ale między nimi Barca grała wolno, czasem ślamazarnie, Henry i Ronaldinho mieli kłopoty nawet z przyjęciem piłki. - Nie wchodzi im czwarty bieg - mówi Valdano, Frank Rijkaard samokrytycznie dodaje, że jego zespół jest przewidywalny, że nie umie przyspieszyć i zaskoczyć rywali.

Ale dla Lyonu te wszystkie wady Barcy nie były wczoraj wielkim pocieszeniem. Mistrz Francji nieczęsto opuszczał swoją połowę, głównie wtedy, gdy Barca cofała się, by skontrować. Najczęściej jednak Lyon bronił się w jedenastu. A Barca coraz częściej kręciła się z piłką w kółko, jakby sama nie wiedziała, co chce zrobić. Ronaldinho zszedł po 64 min i żegnały go mniejsze brawa, niż witały wchodzącego Iniestę. Niedawno Katalończycy szczycili się, że Barca jest taka jak jej lider. Niestety, stwierdzenie to wciąż pozostaje aktualne, tylko forma Brazylijczyka jest całkiem inna. Ciepłe powitanie Iniesty nie było przesadzone, bo to on asystował przy golu Messiego (81. min). W 90. min Henry posłał piłkę do pustej bramki, dobijając ją po uderzeniu dos Santosa.

Faworyt wygrał pewnie, choć bez błysku. Trener reprezentacji Francji Raymond Domenech powiedział, że Barca jest ogrem tej grupy. Nawet jeśli drużyna z Katalonii rzeczywiście ma siłę ogra, to niestety zaczyna mieć też jego wdzięk.