Kaczorowski walczy na Atlantyku

W jednych z najbardziej prestiżowych regat świata, w których żeglarze samotnie pokonują Atlantyk, wystartował gdynianin Jarosław Kaczorowski.
Pomysłodawcą rozgrywania regat Transat 650 był Anglik Bob Salmon. Obowiązują w nich proste przepisy. Jacht nie morze mieć więcej niż 6,5 m długości, elektronicznej nawigacji oraz posiadać więcej niż 5 żagli. Pierwsze regaty wystartowały w 1977 r., a ich trasa wiodła z Anglii na Antiguę. W regatach zasłynął Polak Kazimierz Jaworski. Na jachcie "Spanielek" zajął drugie miejsce. Od 2001 r. Transat startuje z Fort Boyard we francuskim La Rochelle. Przystanek pomiędzy pierwszym i drugim etapem odbywa się na portugalskiej Maderze, a meta usytuowana jest w Salvador de Bahia w Brazylii.

Aby Kaczorowski mógł wystartować w tym transatlantyckim wyścigu, musiał mieć za sobą udokumentowanych 1000 mil samotnej żeglugi, a także wystartować w regatach organizowanych przez związek klasy mini 650. Wyścig, który ruszył w niedzielę, odbywa się w dwóch klasach: seryjnej i prototypowej. Klasa seryjna umożliwia start zawodnikom nieposiadającym wielkiego budżetu. Klasa prototypowa pozwala na ciągłe doskonalenie budowy jachtów pod względem konstrukcyjnym i materiałowym. Żeglarze otrzymują prognozy pogody przez radio UKF, natomiast nawigacja prowadzona jest na papierowych mapach z użyciem sekstantu i GPS-u.

- Po długich przygotowaniach doszliśmy do wyznaczonego przed dwoma laty celu - mówi Marek Gałkiewicz, koordynator rejsu Kaczorowskiego. - Jarek zaczął spokojnie, startując ze środka stawki. Taktyka na pierwszy, rozprowadzający odcinek zakładała maksymalne uniknięcie ryzyka awarii spowodowanej kolizją z inną łódką i niewdawanie się w indywidualne potyczki z konkurentami. Jarek podjął dobrą decyzję i choć wszedł na boję na dość odległej pozycji, to teraz ma przynajmniej wszelkie możliwości, by w pełni wykorzystać sprawny sprzęt - kończy Gałkiewicz.

Patronem prasowym rejsu Kaczorowskiego jest "Gazeta Wyborcza Trójmiasto".