Sport.pl

Hokej: Tyska męczarnia

Polska Liga Hokejowa. - Lubimy męskie mecze, gdzie nikt nie odpuszcza - podkreślił Wojciech Matczak, trener GKS-u Tychy po wygranej nad Cracovią. Po półtorarocznej przerwie Podhale pokonało wreszcie Stoczniowca, a Unia uległa Polonii


Porażki lidera i wicelidera to najważniejsze wydarzenia Ekstraligi Hokejowej. Ale piątkowe rozstrzygnięcia nie zmieniły układu tabeli

Zgrzytali zębami i jęczeli na ławce

Rudolf Rohaczek, trener ComArch Cracovii, nazwał piątkowy mecz... męczarnią. - Dużo fauli, głupich fauli. Do tego graliśmy wolno, monotonnie. Bardzo dużo walki - krzywił się Czech. - A my lubimy takie spotkania. Męskie mecze, gdzie nikt nie odpuszcza - ripostował Wojciech Matczak, trener GKS-u. Na początku rozgrywek forma tyskiej drużyny przypomina sinusoidę. - Rzeczywiście, gramy w kratkę, po dobrym meczu przytrafia nam się słabszy. Na szczęście dziś zagraliśmy lepiej - podsumował Arkadiusz Sobecki, bramkarz GKS-u. Tyszanin wyprawiał w końcówce spotkania cuda, by zapewnić swojej drużynie komplet punktów. Cracovia grała wtedy z przewagą jednego zawodnika, a na dodatek trener Rohaczek zdjął z lodu bramkarza. Krakowianie zgrzytali zębami i jęczeli na ławce rezerwowych, gdy krążki niemal ocierały się o słupki, ale wyrównującej bramki się nie doczekali. - Niepotrzebnie straciliśmy drugiego gola. Spokojne spotkanie zamieniło się w mały horror - kręcił głową Sobecki. - Zabrakło nam sił. Odezwała się pierwsza tercja, gdy przez 10 minut musieliśmy grać w osłabieniu - tłumaczył Leszek Laszkiewicz, krakowski napastnik. Zwrócił też uwagę, że już na początku sezonu liga nabrała szalonego tempa, a jego drużyna gra tylko na trzy piątki. - Na pewno nie brakuje nam sił. Najlepiej zagraliśmy przecież w ostatnich ośmiu minutach. Wtedy rozkręciliśmy się na dobre - tłumaczył Rohaczek.



GKS Tychy - ComArch Cracovia 3:2

Tercje: 0:0, 2:1, 1:1.

Bramki: 0:1 Hlouch (25., M. Piotrowski), 1:1 Parzyszek (27., Bagiński), 2:1 Proszkiewicz (31., Sarnik), 3:1 Jakes (44., Garbocz), 3:2 Witowski (53., M. Piotrowski).

GKS Tychy: Sobecki, Gwiżdż - Gonera, Jakes - Kotlorz, Sokół - Piekarski; Bagiński - Parzyszek - Bacul, Sarnik - Garbocz - Proszkiewicz, Woźnica - Justka - Gawlina.

Cracovia: Radziszewski, Csorich - Cerny, Marcińczak - Dulęba, Kłys - Kuc, Noworyta - Wajda; D. Laszkiewicz - Słaboń - L. Laszkiewicz, Witowski - Pasiut - M. Piotrowski, Cieślak - Badzo - Hlouch oraz S. Kowalówka. Sędziował: Grzegorz Dzięciołowski z Bydgoszczy. Kary: 12-14 minut. Widzów: 1200.



Przełamali kompleks Stoczniowca

Nowotarscy kibice ostatnią wygraną ze Stoczniowcem oklaskiwali ponad półtora roku temu, w styczniu 2006 r. Tym razem początek meczu zapowiadał ciąg dalszy czarnej serii "Szarotek". Już po czterech minutach było 2:0 dla gości. W dodatku słaby dzień miał w bramce Podhala Tomasz Rajski, który sam sobie strzelił pierwszą i trzecią bramkę. Dla odmiany Sylwester Soliński obronił gdańszczanom aż 38 strzałów.

Na sześć sekund przed końcem drugiej tercji, po pięknej akcji i idealnym strzale w okienko w wykonaniu Roberta Pospisila, na trybunach zapanowała euforia. W ostatniej tercji bramki nie padły i sędzia zarządził dogrywkę. W trzech sytuacjach szczęśliwie bronił Rajski. W 65. min Rafał Sroka zapewnił Podhalu zwycięstwo.

- Najważniejsze, że przełamaliśmy kompleks Stoczniowca. Trudno się grało, tracąc łatwe bramki na samym początku, nadal mamy problem ze skutecznością - podsumował Wiktor Pysz, trener Podhala. - Zaskoczyliśmy Podhale szybkim atakiem, ale były to miłe złego początki. Podhale po drugiej bramce zmobilizowało się i miało przewagę - podkreślił Henryk Zabrocki, trener Stoczniowca. - Jestem zadowolony, bo po czterech wyjazdowych meczach mamy 10 punktów. Pokazaliśmy, że trzeba się z nami liczyć. Chciałbym pochwalić też Podhale za ładną grę, ten mecz mógł się podobać - zakończył Zabrocki.



Wojas Podhale Nowy Targ - GKS Stoczniowiec Gdańsk 4:3

Tercje: 1:2, 2:0, 0:1, 1:0.

Bramki: 0:1 Furo (2., Urbanowicz), 0:2 Skuchtan (5., Vitek), 1:2 Voznik (8., Pospisil), 2:2 Kacir (22., w przewadze Zapała, Różański), 3:2 Pospisil (40., Baranyk), 3:3 Urbanowicz (43.), 4:3 Sroka (65., Zapała).

Podhale: Rajski - Sroka, Wilczek, Różański, Zapała, Kacir - Piotrowski, Łabuz, Barklik, Zaręba, Podlipni - Pospisil, Dutka, Baranyk, Voznik, Sulka - Kret, Gaj, Batkiewicz, Biela, Malasiński.

Stoczniowiec: Soliński - Wróbel, Bigos, Skuchtan, Jurasek, Vitek - Skrzypowski, Rompkowski, Janowski, Rzeszutko, Prokop - Smeja, Leśniak, Kostecki, Furo, Urbanowicz.

Sędziował: Włodzimierz Zarodkiewicz z Katowic. Kary: 8-10 minut. Widzów: 800



Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach

Po meczu szkoleniowcy obu drużyn mieli zastrzeżenia do skuteczności. - Już po pierwszej tercji powinniśmy mieć taką zaliczkę bramkową, by do końca spotkania kontrolować jego przebieg - tłumaczył Andrzej Tkacz, trener bytomian.

- Chłopcy muszą zrozumieć, że jak się nie strzela goli, to nie wygra się meczu - rozkładał bezradnie ręce Miroslav Doleżalik, trener Unii. - Sam Kamil Rudnicki mógł zdobyć cztery gole - dodał. Przy stanie 3:4 Rudnicki z bliska nie skończył akcji Tomasza Ziai, a potem Ziaja spudłował na pustą bramkę. - Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach. To krążek jest najszybszym zawodnikiem świata, więc on powinien chodzić między nimi, a nie zawodnicy bezmyślnie go "wozić". Chciałem wycofać bramkarza, ale kara Grzegorza Maja przekreśliła plany. Rywale w 18 sekund rozegrali zamek na wagę wygranej - westchnął trener Doleżalik.



TH Unia Oświęcim - TMH Polonia Bytom 3:5

Tercje: 1:2; 1:2; 1:1.

Bramki: 0:1 Krokosz (13., Mraćka i Salamon, w przewadze), 0:2 G. Da Costa (14.), 1:2 Adamus (14., Kwiatek), 1:3 Lustiniec (27., Kukulski i Kuźniecow), 1:4 Kuźniecow (30., Lustiniec i Steckiewicz), 2:4 Valusiak (32.), 3:4 Ziaja (46., Kasperczyk), 3:5 Lustniniec (56., Kuźniecow i Banaszczak, w przewadze).

TH Unia: Szałaśny - Flaszar, Maj, Buczek, Połącarz, Modrzejewski - Noworyta, Mortka, Minarzik, Bernaś, Valusiak - Kasperczyk, Ryczko, Sękowski, Adamus, Kwiatek oraz Rudnicki, Krzemień i Ziaja.

TMH Polonia: Kowalczyk - Steckiewicz, Vantura, Kuźniecow, Lustiniec, Kukulski - Banaszczak, Mazurek, G. Da Costa, Rutkowski, Puzio - Kowalski, Owczarek, Salamon, Mraćka, Krokosz.

Sędziował: Jacek Rokicki z Nowego Targu. Kary: 12-10 minut. Widzów: 700.

W pozostałych meczach: KH Sanok - Zagłębie Sosnowiec 1:2, Naprzód Janów - TKH Toruń 5:4 po karnych.

1. TKH41026:9
2. Stoczniowiec41017:9
3. GKS4811:10
4. Cracovia4618:12
5. Podhale4611:14
6. Polonia4513:14
7. Naprzód4513:17
8. Sanok4411:15
9. Zagłębie438:16
10. Unia4310:22