Legia gra z Widzewem

Nie szukam optymalnego składu. Ale mamy wyrównany zespół. Dlatego i tym razem nie wykluczam zmian - mówi trener Jan Urban przed piątkowym meczem z Widzewem
Przeciwnik dla lidera ekstraklasy nie wydaje się groźny, ale tradycja spotkań Legii z Widzewem wskazuje, że mecz musi być interesujący. - Poza tym teraz wchodzimy w ważny etap. Doliczając mecze pucharowe, przez cztery tygodnie będziemy grać co trzy dni. Dlatego możliwość korzystania z dużej liczby piłkarzy może być bardzo istotna - uważa Urban.

Wczoraj przez dużą część treningu ćwiczono dośrodkowania. Z lewej strony pola karnego piłkę dorzucał Miroslav Radović. Serbski pomocnik ostatnio stracił miejsce na prawym skrzydle na rzecz 19-letniego Kamila Grosickiego. Nie był oczywiście z tego zadowolony i trochę przesadnie to manifestował. Urban jednak go nie ukarał, a niewykluczone, że tzw. sportowa złość obróci się na korzyść nie tylko warszawskiej drużyny, ale także piłkarza. - Teraz już wszystko dobrze - mówi Serb.

Dodatkowo zmotywowany jest także Jakub Rzeźniczak. W ubiegłym sezonie był wypożyczony do Widzewa (z tamtej drużyny najpierw przeszedł do Legii, tu się nie mieścił w składzie, na sezon wrócił do Łodzi i teraz znowu jest w Warszawie) i zamiast tam nabierać ligowych doświadczeń, często był sadzany na ławce rezerwowych. - Próbowano zrobić ze mnie pomocnika, a ja jestem obrońcą. W Legii gram na prawej obronie i dobrze na niej się czuję. W Lubinie mogłem nawet strzelić gola. Postaram się to zrobić jak najszybciej. Może z Widzewem - zapowiada 21-letni zawodnik, który do dzisiejszego meczu może czuć się w takim samym stopniu legionistą, jak i widzewiakiem. Dla obu drużyn zagrał w lidze po 36 razy.

Od dziś może utożsamiać się bardziej z Legią, bo w niej będzie miał więcej występów. A że zagra, jest właściwie pewne. Wpływ na to ma nie tylko dobra postawa w dwóch poprzednich meczach. Urban ma kłopoty z obroną. Kontuzjowani, i to na dłużej, są Wojciech Szala i Piotr Bronowicki, a i Błażej Augustyn nie jest jeszcze zdrowy. Jakub Wawrzyniak natomiast dopiero w czwartek wracał ze zgrupowania reprezentacji i ponieważ przez tydzień - w tym także wczoraj - nie brał udziału w treningach Legii, to usiądzie dzisiaj na ławce. Liczba byłych widzewiaków w podstawowym składzie Legii ostatecznie więc chyba stanie na trzech, bo w ataku Bartłomiej Grzelak (ostatnio nie grał ze względu na uraz barku) powinien zastąpić pożytecznego, ale bardzo nieskutecznego Takesure Chinyamę.

Wczoraj pod koniec treningu Grzelak, Aleksandar Vuković i Piotr Giza (prawonożni) oraz Edson, Roger i Tomasz Kiełbowicz (lewonożni) pod koniec zajęć próbowali strzałami nad murem pokonać niepokonanego na ligowych boiskach Muchę. Lepiej udało się pierwszej trójce. "Lewi" - nie tylko ci, którzy strzelali, ale i ci stojący w murze - musieli za karę wykonać dodatkowo określoną liczbę "brzuszków" i "pompek". Dostali oklaski. - My na swoje zasłużymy w piątek wieczorem - stwierdził jeden z wygranych.



LEGIA WARSZAWA - WIDZEW ŁÓDŹ. Piątek, godz. 20 - ul. Łazienkowska 3 (transmisja w Canal+ Sport). Legia: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Dickson Choto, Inaki Astiz, Tomasz Kiełbowicz - Miroslav Radović, Aleksandar Vuković, Piotr Giza, Roger Guerreiro, Edson da Silva - Bartłomiej Grzelak. Widzew: Bartosz Fabiniak - Robert Kłos, Joseph Oshadogan, Ugochukwu Ukah, Tomasz Lisowski - Adrian Budka, Alain Bono, Piotr Kuklis, Stefano Napoleoni - Sasza Bogunović, Grzegorz Piechna.



Legia i Mucha po rekord

Legia tylko dwa razy w 91-letniej historii klubu zaczynała sezon od sześciu wygranych na początku sezonu (biorąc pod uwagę dodatkowo bilans bramkowy, obecne osiągnięcie jest już drugim w historii - co śmieszne, najlepsze piłkarze zanotowali przed wojną, kiedy grali bez opieki trenera). Nigdy natomiast legioniści nie zaczęli od sześciu wygranych do zera. Jeżeli dziś wygrają u siebie z Widzewem, rekord zostanie pobity.

Niepobity będzie natomiast bramkarski rekord minut bez straty gola. Jan Mucha do wyjścia na pierwszą pozycję potrzebuje jeszcze dwóch meczów, oprócz dzisiejszego także za tydzień z Koroną. 45 minut bez straty z Widzewem awansuje go na drugie miejsce w historii klubu i na piąte, jeżeli chodzi o wszystkich bramkarzy, jacy kiedykolwiek występowali w polskiej lidze.

Rekordy zwycięstw Legii

1932 (bez trenera): Ruch Wielkie Hajduki 2:1, Czarni Lwów 4:0, Wisła Kraków 1:0, 22 pp Siedlce 1:0, Warta Poznań 5:1, Polonia Warszawa 5:1. Bramki 18-3

1951 (trener Wacław Kuchar): Ruch Chorzów 3:2, ŁKS Łódź 2:0, Arkonia Szczecin 4:2, Lech Poznań 3:1, AKS Chorzów 1:0, Polonia Bytom 1:0. Bramki 14-5

2007 (trener Jan Urban): Cracovia 1:0, Górnik Zabrze 3:0, Groclin Grodzisk Wlkp. 1:0, ŁKS 1:0, Zagłębie Sosnowiec 5:0, Zagłębie Lubin 2:0. Bramki 13-0

Bramkarze Legii bez straty gola

1. Władysław Grotyński - 762 min (sezon 1969/70)

2. Grzegorz Szamotulski - 638 min (sezon 1998/99)

3. Jan Mucha - 599 min (sezon 2007/08)



4

tylu byłych widzewiaków jest w składzie Legii: Grzelak, Wawrzyniak i Rzeźniczak grali w Łodzi w ubiegłym sezonie, a Kiełbowicz osiem lat temu