Jacek Grabowski: Liderka musi wykreować się sama

- Czeka nas jeszcze wiele pracy, zwłaszcza w bloku i obronie. Dzięki turniejowi w Jaworze wiemy, na czym stoimy i jakim elementom poświęcić więcej pracy- mówi Jacek Grabowski, trener siatkarek Centrostalu Bydgoszcz


Bydgoskie siatkarki wygrały w miniony weekend turniej towarzyski w Jaworze. Centrostal w finałowym pojedynku pokonał 3:0 Gedanię Gdańsk. Dalsze miejsca zajęły: Gwardia Wrocław, Politechnika Częstochowa, PLKS Pszczyna, Sokół Mogilno, Olimpia Jawor i zespół z Grodna.





Waldemar Wojtkowiak: Zwycięstwo w Jaworze cieszy, ale jednak rywale nie byli z najwyższej półki.

Jacek Grabowski: No tak, ale celowo wybraliśmy właśnie takich przeciwników. Na tym etapie przygotowań lepiej było zagrać ze zróżnicowanymi rywalami. Chociaż muszę przyznać, że pojedynki z Gwardią Wrocław i Gedanią Gdańsk były na poziomie zbliżonym do ekstraklasy. W każdym razie mam sporo materiałów do analizy. Czeka nas jeszcze wiele pracy, zwłaszcza w bloku i obronie. Dzięki turniejowi w Jaworze wiemy, na czym stoimy i jakiem elementom poświęcić więcej czasu.

Dopiero od niedawna do drużyny dołączyło pięć złotych medalistek uniwersjady. Jak wygląda zgrywanie zespołu?

- To proces, który będzie jeszcze trwał. Ten zespół powstał praktycznie od nowa. Jest nowa rozgrywająca, a przede wszystkim nie ma już takiej liderki, jaką przez ostatnie lata była Ewa Kowalkowska. Mam nadzieję, że wkrótce ktoś taki się pojawi. Jej następczyni sama musi się wykreować.

A która zawodniczka jest najbliżej tego?

- Trudno teraz o tym mówić, tym bardziej, że nie ma jeszcze z nami ani Dominiki Leśniewicz, ani Petji Cekowej. Ale ważną rolę w drużynie pełni Asia Kuligowska. Już dziś darzę ją sporym zaufaniem. Bardzo odpowiada mi to, jak podchodzi do swoich obowiązków. Kto wie, może to ona będzie liderką.

Kiedy do zespołu wróci Dominika Leśniewicz?

- Jesteśmy w ciągłym kontakcie. Dominika dochodzi do sprawności po artroskopii. Z tego co wiem, wszystko przebiega dobrze i wierzę, że gdy tylko będzie gotowa wrócić do treningów, pojawi się w hali.

Jak ocenia pan nową rozgrywającą Martę Plutę?

- Jeszcze niedawno miała problemy zdrowotne [wycięcie wyrostka robaczkowego - przyp.red] i ciągle dochodzi do dawnej formy. Marta jest bardzo ambitna i pracowita, więc jestem spokojny. Zresztą podczas turnieju w Jaworze widać było, że jej zgranie z nowymi koleżankami wygląda coraz lepiej.

Jakie macie najbliższe plany?

- Przez 2 tygodnie będziemy trenować w Bydgoszczy. Potem jedziemy na turniej do Jarocina, gdzie zagramy z Muszynianką, Stalą Mielec i AZS AWF Poznań.

To znacznie silniejsze zespoły niż te z turnieju w Jaworze.

- Taki też jest cel, by zwiększać obciążenia i grać z coraz mocniejszymi zespołami.

Rozmawiał Waldemar Wojtkowiak