Emil Sajfutdinow: Trochę już w złoto uwierzyłem

Emil Sajfutdinow jest pierwszym indywidualnym mistrzem świata na żużlu w dziejach bydgoskiej Polonii. Jest też najmłodszym triumfatorem juniorskiego finału. Dopiero w październiku skończy 18 lat


- I proszę jeszcze dodać, że Emil jest także pierwszym mistrzem świata juniorów na żużlu w historii ZSRR i Rosji. Żaden nasz zawodnik nie zdobył złotego medalu w takim finale - zaznacza ojciec Emila Sajfutdinowa, który wczoraj przed południem przyjechał z Bogdanem Sawarskim, menedżerem 18-letniego zawodnika, na stadion Polonii.

Wszyscy w niedzielę wieczorem byli w Ostrowie, żeby wesprzeć Emila w finałowym turnieju. Zwycięstwo Sajfutdinowa było bezapelacyjne. Wygrał z kompletem punktów, zwyciężając we wszystkich wyścigach z wielką przewagą nad rywalami. Do tego dwukrotnie w ciągu zawodów pobił rekord ostrowskiego toru. Silniki od Briana Kargera przygotowane przez Tomasza Suskiewicza i Andrzeja Krawczyka, którym pomagała ekipa Andreasa Jonssona spisały się znakomicie.

- Dostawałem sms-y od Kargera, co zrobiliśmy z tym sprzętem. Udało się, dzięki pracy wielu ludzi idealnie dograć silniki. Poza tym wszystko podporządkowaliśmy finałowi w Ostrowie. Przyjechaliśmy dzień wcześniej, żeby się na miejscu przespać - mówi Suskiewicz, szef teamu Sajfutdinowa.

Razem ze świeżo upieczonym mistrzem świata juniorów też zjawił się wczoraj przed południem na stadionie Polonii. Przywiózł Emila, który z dumą pokazywał "Gazecie" swoje dwa trofea przywiezione z Ostrowa. Złoty medal mistrza świata FIM i wielki, niemal metrowej wysokości puchar.

18-latek z Saławaty za Uralem jest pierwszym żużlowcem Polonii, który został indywidualnym mistrzem świata. Do tej pory najlepszym osiągnięciem w IMŚJ było 5. miejsce Tomasza Golloba w 1992 roku. - Zdaję sobie sprawę, że pewnie kibice Polonii bardziej cieszyliby się ze złota chłopaka urodzonego w Bydgoszczy, ale Emila można traktować właściwie jako naszego wychowanka - mówi Sawarski, były szef bydgoskiego klubu, który obecnie jest menedżerem Sajfutdinowa.

Emil sam mówi, że chciałby starać się o udział w Grand Prix. Co pan o tym myśli? - pytamy Sawarskiego.

- Jeszcze jest za wcześnie. To jednak inny kaliber i zbyt głęboka woda. Może za trzy lata, kiedy talent Emila się rozwinie i będzie go stać na zdobywanie około 5 punktów - odpowiada.

W południe Sajfutdinow z ojcem wyjechali już z Bydgoszczy do Warszawy. Wieczorem mieli samolot do Moskwy a ze stolicy Rosji lecieli dalej do Ufy na Uralu - To w sumie 3500 kilometrów. Emil ma mecz w lidze rosyjskiej. Wracamy na niedzielne spotkanie Polonii w Zielonej Górze, oby wygrane - mówi ojciec mistrza świata







Mówi Emil Sajfutdinow

Trochę już złoto czuję

Wojciech Borakiewicz: Byłeś zaskoczony zwycięstwem i mistrzostwem świata w niedzielnym turnieju?

Emil Sajfutdinow: Wiedziałem, że jestem dobrze przygotowany. Czułem się dobrze i sprzęt miałem szybki, ale takiego wyniku się nie spodziewałem.

Twój tata mówi, że ciągle jesteś w szoku, że jeszcze do końca nie dotarł fakt zdobycia złotego medalu?

- Tata przesadza. Trochę dotarło, ale rzeczywiście jeszcze do końca nie wierzę w to co się stało. Przede wszystkim się cieszę.

Komu, poza sobą, zawdzięczasz zwycięstwo w Ostrowie?

- Dziękuję moim menedżerom i mechanikom. Bardzo pomogła ekipa Andreasa Jonssona, szczególnie Ashley Holloway.

Co się teraz zmieni w twoim życiu?

- Chyba nic. Może więcej sponsorów będzie. To ważne w żużlu, bo można się lepiej przygotować.

Myślisz już teraz poważnie o debiucie w Grand Prix?

- Chciałbym spróbować, ale to nie zależy ode mnie.

W niedzielę rewanż Polonii w Zielonej Górze. Czy to będzie twój ostatni start w tym sezonie?

- Przyjadę do Zielonej Góry z Rosji, ale potem mam jeszcze starty w swoim kraju, w Szwecji i Anglii.

Rozmawiał Wojciech Borakiewicz