Hokej: Mistrz ograł wicemistrza

Hokeiści Wojasa Podhale Nowy Targ po falstarcie w pierwszej kolejce wygrali z GKS-em Tychy. Niespodziewanej porażki w Sanoku doznał ComArch Cracovia, niespodziewanie Unia Oświęcim pokonała faworyzowane Zagłębie Sosnowiec.
Mecz mistrza i wicemistrza Polski był szybki i emocjonujący. Bardzo dobra postawa obu bramkarzy sprawiła, że widzowie obejrzeli tylko dwa gole. W Podhalu do bramki wrócił Tomasz Rajski i od razu został bohaterem meczu. Obronił wszystkie 22 strzały tyszan. W pierwszej tercji nowotarżanin pewnie wyłapał strzały Piotra Sarnika i Artura Gwiżdża, a w sytuacji sam na sam nie dał mu rady Robin Bacul.

W 33. min, kiedy na ławce kar siedział Tomas Jakes (w zeszłym sezonie zawodnik Podhala), Martin Voznik podał do niepilnowanego Zbigniewa Podlipniego, a ten płaskim strzałem zdobył jedyną bramkę tercji. Po golu mecz zrobił się bardzo szybki, a gospodarze z łatwością stwarzali sobie kolejne szanse, jednak świetnie bronił Arkadiusz Sobecki.

Wreszcie w 56. min pierwszy atak gospodarzy rozstrzygnął mecz. Szybką akcję Krzysztofa Zapały i Mariana Kacira pewnie wykończył Jarosław Różański. Podhalanie mogli zdobyć jeszcze trzecią bramkę, jednak pewni zwycięstwa nonszalancko marnowali szanse w końcówce meczu. - Wynik bardziej piłkarski niż hokejowy - skomentował Rajski. - Zwycięstwo bardzo cieszy, ale pamiętajmy, że w pierwszych dwóch rundach najważniejsze jest, żeby nowi zawodnicy wkomponowali się w zespół, a nasz mechanizm zaczął sprawnie funkcjonować - zakończył bramkarz "Szarotek".

Wojas Podhale Nowy Targ2
GKS Tychy0
Tercje: 0:0, 1:0, 1:0

Bramki: 1:0 Podlipni (33.Voznik, w przewadze), 2:0 Różański (56. Kacir, Zapała).

Wojas Podhale: Rajski - Wilczek, Sroka, Różański, Zapała, Kacir - Łabuz, Piotrowski, Podlipni, Zaręba, Bakrlik - Dutka, Pospisil, Baranyk, Voznik, Łyszczarczyk - Kret, Gaj, Batkiewicz, Biela, Malasiński.

GKS Tychy: Sobecki - Gonera, Gwiżdż, Bacul, Parzyszek, Bagiński - Kotlorz, Jakes, Proszkiewicz, Justka, Sarnik - Piekarski, Sokół, Gawlina, Garbocz, Woźnica - Mejka, Śmiełowski, Matczak, Jakubik, Frączek. Kary: 14-12. Sędziował: Paweł Meszyński z Warszawy. Widzów: 1500.

Utarli nosa Cracovii

- Sanok niczym nas nie zaskoczył. Przegraliśmy na własne życzenie - kręcił po meczu głową Rudolf Rohaczek, trener Cracovii. Jego zespół grał przyzwoicie, ale tylko przez 20 minut. Już w trzeciej minucie spotkania duet braci Laszkiewiczów rozmontował sanocką defensywę i Cracovia szybko objęła prowadzenie.

Gospodarze jednak przez cały mecz grali konsekwentnie. - Utarliśmy nosa Cracovii, która chyba myślała, że wygrana z nami to formalność - cieszył się Andrzej Słowakiewicz, trener KH Sanok. Zwycięstwo jego zespołowi zapewnili Słowacy, którzy zdobyli cztery z pięciu bramek. Niemoc gości była szczególnie widoczna w trzeciej tercji. Krakowianie nie wykorzystali dwóch podwójnych przewag. - To, co zaprezentowaliśmy pod koniec meczu, trudno nawet nazwać hokejem. Nie zlekceważyliśmy rywali, wiedzieliśmy, że będą mocni przed własną publicznością - przyznał Leszek Laszkiewicz, napastnik "Pasów". - Liga jest dużo mocniejsza, ale to dobrze. Teraz nikt nie będzie jechał do Sanoka z myślą o łatwym zwycięstwie - podsumował trener Rohaczek.

KH Sanok 5
Comarch Cracovia 2
Tercje: 0:1, 3:1, 2:0.

Bramki: 0:1 Daniel Laszkiewicz (3. Leszek Laszkiewicz), 1:1 Mermer (26. w przewadze), 1:2 Pasiut (27. Piotrowski), 2:2 Melicherik - (28. Milan), 3:2 Sękacz (29. Melichercik, w przewadze), 4:2 Sekacz (44. Mermer, Melichercik), 5:2 Lauko (50. Radwański).

KH Sanok: Zborowski - Guriczan, Ciepły, Gil, Sekacz, Demkowicz, Rąpała - Maciej Radwański, Lauko, Michał Radwański, Mermer, Melichercik, Milan; Zetik, Ćwikła, Solon - Padiasek, Maciejko, Grzesik.

ComArch Cracovia: Radziszewski (Jakubowski) - Czerny, Csorich, Dulęba, Marcińczak, Kuc, Kłys - Leszek Laszkiewicz, Słaboń, Daniel Laszkiewicz; Piotrowski, Pasiut, Witowski, Urban, Badzo, Hlouch - Noworyta, Dubel, Cieślak. Kary: 20-14

Sędziował: Jacek Rokicki z Nowego Targu. Widzów: 2800.

Dzieci ograły potentata

- Nie chcieli grać z dziećmi, a dzieci ich ograły - padło z tunelu prowadzącego do szatni oświęcimskich hokeistów, co oddaje atmosferę tego spotkania. Młodzi hokeiści, którzy zdecydowali się ratować hokej w Oświęcimiu, nie kryli satysfakcji z wygranej. Pokonali tych, którzy w najlepszych latach stanowili o obliczu Unii: Waldemara Klisiaka, Mariusza Puzio czy Tomasza Jaworskiego oraz młodszych kolegów, jak Marcina Jarosa i Jerzego Gabrysia, którzy latem odeszli z Oświęcimia.

Pierwszym bohaterem Unii był Paweł Połącarz, który po akcji z Markiem Modrzejewskim doprowadził do remisu, a zaraz po rozpoczęciu drugiej tercji wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. - Jest nas mało, ale jak wejdziemy w sezon, to nie boimy się, że może nam zabraknąć sił - powiedział Połącarz. Potem jednak do akcji wkroczył Mariusz Puzio, zdobywając dwa gole. Jednak Unia odwróciła losy spotkania. Najpierw do remisu po solowej akcji doprowadził Marin Buczek, a potem do siatki trafił Marcin Kwiatek. - W końcówce byliśmy kadrowo zdziesiątkowani przez kontuzje. Myślę, że postawą na lodzie chłopcy przyciągną na trybuny nowych widzów - podsumował Mirosława Doleżalik, trener Unii.

TH Unia Oświęcim 4
Zagłębie Sosnowiec 3
Tercje: 1:1; 2:2; 1:0.

Bramki: 0:1 T. Kozłowski (11. M. Kozłowski), 1:1 Połącarz (20. Modrzejewski), 2:1 Połącarz (21. Buczek), 2:2 Puzio (23. Gabryś, Zachariasz), 2:3 Puzio (32. Zachariasz, w osłabieniu), 3:3 Buczek (35., w przewadze), 4:3 Kwiatek (42. Adamus).

Unia: Szałaśny - Flaszar, Krzemień, Buczek, Połącarz, Modrzejewski - Noworyta, Mortka, Sobała, Minarzik, Valusiak - Kasperczyk, Ryczko, Sękowski, Adamus, Kwiatek - Bernaś, Matyja, Urbańczyk.

Zagłębie: Jaworski - Gabryś, Holik, Klisiak, Zachariasz, Puzio - Duszak, Kotuła, M. Kozłowski, T. Kozłowski, Jaros - Pawlik, Urban, Twardy, Belica, Ślusarczyk - Rutkowski, Chabior, Bernat. Kary: 20-43

Sędziował: Grzegorz Dzięciołowski z Bydgoszczy. Widzów: 700.

Pozostałe mecze: Naprzód Janów - Energa Stoczniowiec 2:4, TKH ThyssenKrupp Toruń - Polonia Bytom 5:2.